Prawomocna przegrana mBank o klauzule waloryzacyjne oraz zmiany oprocentowania

By | 14 maja 2018

Dobry wyrok zapadł niedawno w Łodzi. Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 12 lutego 2018 r. (III Ca 1709/17) podtrzymał wyrok Sądu  Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi (SSR Witold Ławnicki) z dnia 12 lipca 2017 r. (III C 327/16). W wyroku tym Sąd Rejonowy uznał klauzulę dowolne zmienny oprocentowania (w zależności od zmian parametrów rynku finansowego) oraz klauzule waloryzacyjne zawarte w umowie kredytu mBanku za nieważne. O ile argumentacja w odniesieniu do klauzuli dowolnej zmiany oprocentowania jest standardowa (brak powiązania z czynnikiem obiektywnym, na przykład stopą LIBOR 3M), o tyle w zakresie klauzul waloryzacyjnych niektóre argumenty Sądu są nowe.

Po pierwsze, klauzula waloryzacyjna jest zdaniem Sądu co do zasady dopuszczalna:

Odnosząc się do kwestii wpływu zawarcia klauzuli waloryzacyjnej na treść łączącej strony umowy należy po pierwsze wskazać, że co do zasady zawarcie w umowie klauzuli waloryzacyjnej, w której strony odnoszą się do waluty obcej nie narusza zasady walutowości. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2005 r., V CK 859/04). Sama dopuszczalność waloryzacji na gruncie zasady swobody umów, czy przepisów kodeksu cywilnego nie może budzić wątpliwości.

Nie oznacza to jednak, że taka klauzula może być wpisana w konstrukcję każdej umowy, w szczególności każdej umowy kredytowej. Istota umownej klauzuli waloryzacyjnej (art. 358(1) § 2 k.c.) – sprowadzać się powinna do tego, że strony wykorzystując ją, powinny ustalić sumę wzajemnych świadczeń w złotych polskich, zaś ewentualne ich spełnienie powinno nastąpić po przerachowaniu według wartości określonej waluty obcej. Oceniając ważność takiej klauzuli należy odwołać się bowiem do kwestii podstawowej tj. istoty, celu i funkcji waloryzacji. Niewątpliwie celem dokonania waloryzacji w sposób umowny jest – w szczególności w przypadku stosunków prawnych o charakterze trwałym, rozciągniętych w czasie – zapewnienie stronom ochrony przed utratą należnych im świadczeń pierwotnej wartości. Wobec zasady swobody umów dopuszczalne jest przy tym określenie pozycji stron stosunku prawnego w sposób nierówny, może występować pewna dysproporcja wysokości świadczeń. Nie może ona jednak sięgać tak daleko, że doprowadzi do rażącego naruszenia ich ekwiwalentności.

Sąd zauważa więc, że pomiędzy stronami występuje znacząca nierównowaga w zakresie korzyści z waloryzacji:

Ponadto należy mieć na uwadze, że waloryzacja nie może sprowadzać się do tego, że ewentualne związane z nią negatywne konsekwencje obciążają tylko jedną ze stron. Cel umownego odniesienia się do innego niż pieniądz miernika wartości należy niewątpliwie odczytywać w związku z całokształtem uregulowań dotyczących waloryzacji, w tym mając na uwadze zasady jej dokonywania przez sąd, o czym stanowi art. 358(1) § 3 k.c. Z tego unormowania zaś wynika, że zawsze konieczne jest uwzględnienie interesów obu stron umowy. Powyższe prowadzi do wniosku, że umowne uregulowanie dopuszczalności waloryzacji może zakładać wprowadzenie braku pełnej ekwiwalentności świadczenia, a także konieczność spełnienia go przez jedną ze stron w kwocie innej niż nominalna. Powinno jednakże odnosić się to – co do zasady – do świadczeń obu stron, a także tego rodzaju waloryzacja nie może prowadzić do rażącego, braku równości stron umowy. W sytuacji, gdyby taka sytuacja miała miejsce, należy uwzględnić art. 353 z ind. 1 k.c. a w szczególności ograniczenie swobody umów poprzez właściwości stosunku prawnego oraz zasady współżycia społecznego.

Taka sytuacja właśnie występuje w niniejszej sprawie, wprowadzony mechanizm waloryzacji przewidział prawo do ustalenia przez Bank wysokości kredytu według niejasnych kryteriów i zależnych jedynie od Banku kryteriów. Umownie postanowiono bowiem (par. 7 umowy i par 11 ust 4 umowy), że kwota kredytu wyrażona w (…) jest określona na podstawie kursu kupna waluty (…) według tabeli kursowej  (…) Banku, raty spłacane miały być w złotówkach po uprzednim przeliczeniu według kursu sprzedaży z tabeli kursowej pozwanego Banku z godziny 14.50. W ten sposób Bank – mogąc całkowicie dowolnie ustalić kurs waluty na godzinę 14.50 – mógł zarazem w sposób arbitralny ustalać wysokość zobowiązania powodów. Bez znaczenia jest przy tym to jaka była praktyka Banku, Sąd oceniając umowę bada jej przejrzystość i możliwości jakie dawała stronom.

Nadto Bank mógł kształtować swobodnie wysokość zobowiązania powodów także w inny sposób tj. dowolnie określając wysokość jego oprocentowania. Zgodnie z umową (par 10 ust 2) zmiana wysokości oprocentowania kredytu (a więc w konsekwencji zmiana wysokości podlegającego spłacie kredytu) mogła nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego kraju (lub krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej), którego waluta jest podstawą waloryzacji. Realnych treści tych sformułowań nie sposób odgadnąć. Sumując te postanowienia umowy trzeba wskazać, że pozwalały one Bankowi na całkowicie dowolne kształtowanie nie tylko stopy procentowej ale ogólnie wysokości kredytu. Jak zaznaczono inną rzeczą jest to czy Bank z tych uprawnień korzystał, bezsprzecznie jednak oceniana przez Sąd umowa taką możliwość mu dawała. Taki zapis umowy z pewnością narusza tak zasady współżycia społecznego jako że pozbawia jedną ze stron (konsumenta) wpływu na wysokość zobowiązania a z drugiej sprzeczne jest z istotą kredytu (właściwością stosunku prawnego) jako umowy w której udostępniana jest kredytobiorcy określona tj. znana kwota pieniędzy.

Co bardzo ciekawe, Sąd wyraził przekonanie, że art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe, który nakazuje zwrot bankowi kwoty wykorzystanego kredytu powoduje, że hipotetyczne osłabienie kursu PLN/CHF nie zadziałałoby na korzyść kredytobiorcy, gdyż musiałby zwrócić kwotę (co najmniej) wykorzystanego kredytu. W ten sposób mechanizm waloryzacji mógł działać wyłącznie na korzyść banku (można powiedzieć, że na podobnej zasadzie argumentują banki co do niedopuszczalności ujemnej stopy oprocentowania). W tym zakresie widać jednak pewną sprzeczność w rozumowaniu Sądu – jeżeli bowiem przyjąć, że konstrukcję kredytu określoną w art. 69 ust. 1 prawa bankowego można zmodyfikować poprzez dodanie klauzuli waloryzacyjnej, to brak powodów do przyjęcia, że kredytobiorca musi oddać kwotę nie mniejszą niż kwota wykorzystanego kredytu. Należałoby raczej uznać, że art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe zakazuje waloryzacji kwoty kapitału, a co najwyżej pozwala na waloryzację raty odsetkowej.

Należy przypomnieć, że jak wykazano we wcześniejszej części uzasadnienia specyficzna konstrukcja przedmiotowej umowy zakładała, że aczkolwiek przewidziano w niej, że kwota kredytu waloryzowana jest we frankach, zaś wyplata jej następuje w złotówkach, to w istocie kredyt był złotówkowym. Co za tym idzie, kredytobiorcy zobowiązani byli do spłaty oddanych im do dyspozycji środków wyrażonych w złotówkach, a więc w kwocie określonej w PLN i nie niższej niż faktycznie otrzymana. W związku z tym ewentualne zmiany kursu franka do złotówki, polegające na osłabieniu tej pierwszej waluty, nie miały wpływu na to, w jakiej wysokości powinni zwrócić kredyt powodowie, pomimo ewentualnie korzystniejszego dla nich kursu wymiany walut. Z drugiej strony obowiązek spłaty kredytu w PLN, w sytuacji osłabienia złotówki (co rzeczywiście miało miejsce), musiał prowadzić do konieczności zwrotu przez kredytobiorczynię kwoty znacznie wyższej niż faktycznie jej wypłacona i wykorzystana. Strony umowy uzależniły wysokość rat i środków podlegających spłacie jedynie w odniesieniu kursu złotego do (…), nie ograniczyły jednak w jakikolwiek sposób ryzyka związanego z późniejszymi zmianami kursu tej waluty. W istocie doprowadziło to do sytuacji, w której powodowie zobowiązani byli do zwrotu świadczenia znacznie większego niż suma środków pierwotnie im wypłaconych. To także świadczy o tym, że omawiana klauzula waloryzacyjna jest niedopuszczalna jako że narusza zasady współżycia społecznego oraz wypacza sens umowy kredytu w której jest jednak zachowana pewna ekwiwalentność świadczeń. Omawiana umowa z jednej strony wyklucza aby kurs franka mógł być dla powodów źródłem jakiejkolwiek korzyści (jako że powodowie nie mogą zwrócić kwoty niższej niż otrzymali) z drugiej osłabienie złotówki prowadzi do zwiększenia się zobowiązania powodów.

Waloryzacja, na co już wskazano, ma pozwolić na zapewnienie utrzymania świadczenia w pierwotnej wartości, przede wszystkim z uwagi na inflację. Tym samym, w razie zmiany siły nabywczej pieniądza strona umowy, w której zastosowano klauzulę waloryzacyjną, powinna liczyć się z tym, że może być zobowiązana do zapłaty kwoty wyższej niż nominalna. Jej wielkość powinna jednakże być odpowiednia do zmiany wartości pieniądza, a nie stanowić w istocie źródło dodatkowego, nieograniczonego zarobku kontrahenta, w szczególności w przypadku kredytu bankowego, gdzie wynagrodzenie banku jest już określone w umowie i stanowią je odsetki.

Sąd zauważył też, że zmiany kursu CHF/PLN nie oddają zmiany siły nabywczej złotego, co wypacza mechanizm waloryzacji.

W niniejszej sprawie w okresie pomiędzy zawarciem umowy a chwilą obecną doszło do znacznego osłabienia złotego do franka szwajcarskiego, z ok. 2 zł do 4 zł za 1 (…). W tym samym czasie brak jednak było istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza w rozumieniu całokształtu rynkowych zjawisk ekonomicznych. Z tego punktu widzenia nie miała miejsca sytuacja, w której zmiana siły nabywczej pieniądza mogłaby prowadzić do wniosku, że kwota kredytu udzielonego powodom ma obecnie znacząco inną wartość niż w chwili jego udzielenia. Niezależnie od tego, na podstawie umownych klauzul waloryzacyjnych doszło do sytuacji, w której – pomimo dokonywania spłat przez szereg lat – powodowie zobowiązani są do zapłaty kwoty znacznie wyższej niż pierwotnie wynikająca z umowy. Mając to na uwadze nie można zasadnie twierdzić, że zapisy przedmiotowych klauzul waloryzacyjnych, obciążające w sposób nieograniczony ryzykiem kursowym wyłącznie powodów, służyły w rzeczywistości celowi zgodnemu z naturą stosunku kredytu. Więcej – jak szeroko wykazano na poprzedniej stronie – wyłącznym beneficjentem zmian kursowych był bank, na rzecz którego powodowie zobowiązani byli świadczyć w kwocie znacznie przewyższającej oddaną im do dyspozycji.

Wreszcie Sąd odrzucił argument o świadomej akceptacji tego typu ryzyka przez kredytobiorców:

Oczywiście, można wywodzić, że powodowie oraz inni tzw. frankowicze świadomie zawierali tego rodzaju umowy kredytowe, godząc się na zmiany kursu i zakładając, że nie będą one znaczne, a także czerpiąc z tego korzyści w postaci znacznie niższych rat kredytu w okresie, gdy waluta polska była mocniejsza względem (…), niż gdyby zaciągnęli analogiczne zobowiązanie w złotych. Tego rodzaju twierdzenie jest jednakże uproszczeniem. Czym innym jest zgoda na pewne określone ryzyko, które jednak jest możliwe do wyliczenia i może doprowadzić do wzrostu wartości podlegającego spłacie świadczenia, jednakże w sposób rozsądny i weryfikowalny czynnikami rynkowymi. Czym innym natomiast jest uzależnienie wysokości świadczenia od kwestii całkowicie nieprzewidywalnych, ryzyka o charakterze w praktyce całkowicie nieograniczonym, które mogą doprowadzić do konieczności zapłaty kwoty nie mającej żądnego związku – w kategoriach rynkowych – z pierwotnie otrzymaną. Zdaniem Sądu klauzula waloryzacyjna byłaby dopuszczalna jedynie tylko wówczas gdyby ryzyko zmian kursowych dotyczyło obu stron umowy czyli np. pozwalało obniżyć wysokość zobowiązania powodów w przypadku wzmocnienia się złotówki i przewidywało np. aby aktualny kurs franka szwajcarskiego ustalony przez bank pozostawał w określonej relacji do aktualnego kursu tej waluty ukształtowanego przez rynek walutowy, lub np. w określonej relacji do kursu średniego waluty publikowanego przez NBP – w rozpoznawanej sprawie umowa jest jednak wyjątkowo jednostronna co sprzeciwia się naturze kredytu a także zasadom współżycia społecznego (art. 353 z ind. 1 k.c.) Należy też wskazać, że zasadniczo przewidziany w umowie waloryzacyjny miernik wartości, powinien być oparty na obiektywnych, rynkowych wyznacznikach. W przedmiotowym stosunku prawnym klauzule waloryzacyjne określono natomiast w odniesieniu do kursu ustalonego wyłącznie przez bank. Co za tym idzie, jedyny wniosek jaki można było postawić to ten, że zasady jego określenia były dowolne i zależne wyłącznie od banku. To zaś powodowało, że to ten podmiot w istocie decydował o wielkości miernika wartości stanowiącego podstawy do waloryzacji, a nie obiektywne, rynkowe zjawiska. To zaś niewątpliwie sprzeczne jest z istotą waloryzacji umownej.

W rezultacie Sąd uważa, że kwestionowane postanowienia umowne są nieważne:

Podsumowując – w ocenie Sądu zastosowanie w łączącej strony umowie klauzuli waloryzacyjnej, której istota sprowadzała się do odniesienia do kursu waluty obcej bez jakiegokolwiek ograniczenia ryzyka kursowego, “jednokierunkowy” charakter waloryzacji, posłużenie się jako miernikiem nie wartościami rynkowymi, lecz niejasnymi, nieprecyzyjnymi i dowolnie interpretowanymi przez Bank parametrami, wszystko to prowadziło do wniosku o rażącym zachwianiu równowagi stron. Tymczasem w okresie pomiędzy powstaniem zobowiązania a datą orzekania brak było istotnych zmian w zakresie siły nabywczej pieniądza. Pomimo tego nastąpił znaczny wzrost należnego od kredytobiorców świadczenia. Doprowadziło to do sytuacji, w której zastosowana klauzula waloryzacyjna sprzeczna była z naturą kredytu bankowego, istotą waloryzacji, a ponadto naruszała zasady współżycia społecznego, jako niedająca się pogodzić ze społecznym poczuciem sprawiedliwości oraz ekwiwalentności świadczeń a także dobrymi obyczajami w stosunkach z konsumentami. Z tych względów omawiane postanowienia umowne pozostawały w sprzeczności z art. 69 ust. 1 w zw. z art. 353, 358(1) § 2, 5 k.c. i jako takie były nieważne.

Mamy tu do czynienia więc ze skutkiem dalej idącym niż wyłącznie oparciem się o przepisy dotyczące nieuczciwych postanowień umownych (klauzule abuzywne) w obrocie z konsumentami. Nieważność dotyczy bowiem także postanowień zawartych także w umowach zawartych z kredytobiorcami – przedsiębiorcami, którzy nie mogą korzystać z ochrony przewidzianej dla konsumentów. W tej sprawie Sąd nie był jednak konsekwentny, gdyż rozważając skutek nieważności zakwestionowanych postanowień odnosił się do reguł związanych z klauzulami abuzywnymi (nakaz wykonywania umowy dalej) a nie nieważnością części czynności prawnej.

W rezultacie Sąd stwierdził, że umowa ma być wykonywana dalej bez waloryzacji i w oparciu o stopę oprocentowania ustaloną początkowo w umowie, bez dalszych zmian decyzją banku:

Skoro brak jest przepisu pozwalającego zastąpić wadliwą klauzulą waloryzacyjną inną, w szczególności taką, która określałaby inny sposób ustalenia kursu waluty waloryzacji, wyeliminowanie przedmiotowego postanowienia z umowy nie powoduje zmiany charakteru zobowiązania, a jedynie prowadzi do zaprzestania waloryzacji. Sąd nie ma bowiem możliwości tworzenia umowy, art. 385(1) § 2 k.c.pozwala jedynie na wyeliminowanie z niej elementów uznanych za niedozwolone. Wobec braku związania kredytobiorców abuzywną klauzulą są oni zatem – zgodnie z zasadą nominalizmu – zobowiązani do zwrotu kredytu w wysokości nominalnej, w określonych w umowie terminach i z oprocentowaniem – zmiennym – określonym w umowie. Strony związane bowiem pozostały postanowieniami nieabuzywnymi, w tym postanowieniem dotyczącym stopy procentowej w stosunku rocznym, przewidzianym w § 1 ust. 8 umowy, tj. oprocentowaniem równym 1,60% w stosunku rocznym w okresie 12 miesięcy od daty uruchomienia kredytu i 2,50% po tym terminie. Oznacza to, że umowa została zawarta w złotówkach, oprocentowanie kredytu jest zmienne (par. 10 ust. 1) – zmienność wynika z tego, że w pierwszych 12 miesiącach wyniosło 1,60% a następnie zostało podwyższone o 0,90 p.p.

W rezultacie Sąd zasądził różnicę pomiędzy kwotami faktycznie zapłaconymi przez kredytobiorców a wyliczonymi zgodnie z powyższymi zasadami (przez biegłego) w wysokości 21.580,06 zł.

 

W postępowaniu apelacyjnym, Sąd Okręgowy (odwoławczy) podtrzymał rozumowanie Sądu I instancji traktując jednak konsekwentnie kwestionowane postanowienia jako klauzule nieuczciwe:

Słuszne jest stanowisko Sądu Rejonowego, że zastosowanie w łączącej strony umowie klauzuli waloryzacyjnej, której istota sprowadzała się do odniesienia do kuru waluty obcej bez jakiegokolwiek ograniczenia ryzyka kursowego „jednokierunkowy” charakter waloryzacji, posłużenie się jako miernikiem nie wartościami rynkowymi, lecz niejasnymi, nieprecyzyjnymi i dowolnie interpretowanymi przez bank parametrami, wszystko to prowadziło do wniosku o rażącym zachwianiu równowagi stron. W przedmiotowym stosunku prawnym klauzule waloryzacyjne określono w odniesieniu do kursu ustalonego wyłącznie przez bank.

Tak rozumiany brak szacunku dla klienta jest w ocenie Sądu sam w sobie wystarczającą podstawą do uznania zastrzeżenia umownego za abuzywne. Z punktu widzenia powodów sporne postanowienie było niejednoznaczne i trudne do zrozumienia. Ponadto miało dla nich odczuwalny efekt, przejawiający się realnym i negatywnym odbiciem na ich interesach ekonomicznych.

Mając na uwadze powyższe, a w szczególności fakt, iż w sprawie niniejszej zostały wykazane wszystkie przesłanki uznania kwestionowanego postanowienia umowy kredytowej za klauzulę abuzywną, należy stwierdzić, iż Sąd Rejonowy słusznie przyjął, że opisane postanowienia umowy nie wiążą powodów.

Wyrok jest prawomocny i nie przysługuje od niego skarga kasacyjna (wartość przedmiotu sporu poniżej 50 tys. zł).

9 thoughts on “Prawomocna przegrana mBank o klauzule waloryzacyjne oraz zmiany oprocentowania

  1. a.s

    “Co bardzo ciekawe, Sąd wyraził przekonanie, że art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe, który nakazuje zwrot bankowi kwoty wykorzystanego kredytu powoduje, że hipotetyczne osłabienie kursu PLN/CHF nie zadziałałoby na korzyść kredytobiorcy, gdyż musiałby zwrócić kwotę (co najmniej) wykorzystanego kredytu. ”
    Ten zapis ustawy pozwalałby bankom skutecznie zniechęcać kredytobiorców do składania pozwów, gdyby w przypadku spadku rynkowego kursu franka zaczęły one stosować bardzo wysoki kurs własny w celu ochrony kapitału. Niejeden sąd zapewne gorliwie przystałby na ten, wyrażony o dziwo jasno, przepis. (Skoro można powołać art. 3 prawa bankowego…) Posługując się spiskową teorią dziejów, można postawić tezę, że z tej przyczyny kredyty waloryzowane nie zostały w prawie bankowym zdefiniowane.
    ” Należałoby raczej uznać, że art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe zakazuje waloryzacji kwoty kapitału, a co najwyżej pozwala na waloryzację raty odsetkowej.” – O ile pamiętam, taki wyrok już był.

    Reply
  2. Darek

    takie piękne uzasadnienie, az prosi sie powiedzieć na 1 stronie UNIEWAŻNIA UMOWĘ

    Reply
  3. TN

    “W tym zakresie widać jednak pewną sprzeczność w rozumowaniu Sądu – jeżeli bowiem przyjąć, że konstrukcję kredytu określoną w art. 69 ust. 1 prawa bankowego można zmodyfikować poprzez dodanie klauzuli waloryzacyjnej, to brak powodów do przyjęcia, że kredytobiorca musi oddać kwotę nie mniejszą niż kwota wykorzystanego kredytu. ”

    Takie rozumienie sądu to chyba wpływ chorej retoryki Romanowskiego. Nie można czytać prawa tak by prowadziło do sprzeczności. Bo jeśli godzimy się na waloryzację (obojętnie czy zmiennym oprocentowaniem, czy kursem waluty), to dopuszczamy zarówno inflację, jak i deflację. No nie może być innej możliwości!
    I ta różnica waloryzacyjna widoczna jest w odsetkach.

    Dlatego stwierdzenie że “należałoby raczej uznać, że art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe zakazuje waloryzacji kwoty kapitału, a co najwyżej pozwala na waloryzację raty odsetkowej.” jest troszkę mylące.
    Prawa bankowe pozwala na waloryzację WYŁĄCZNIE KAPITAŁU, która to waloryzacja uwidacznia się w racie odsetkowej.

    Jeśli np. pożyczamy na 5 lat 120’000zł z marżą 1% i przy wskaźniku rocznej inflacji 2%, to na naszą pierwszą ratę odsetkową złożą się:
    a – składnik związany z utratą wartości przez udostępniony kapitał = 120’000 x 2% / 12 = 200zł
    b – składnik związany z zarobkiem banku „na czysto” (marża) = 120’000 x 1% / 12 = 100zł.
    Zatem rata odsetkowa po pierwszym miesiącu wyniesie 300zł, z czego 200zł będzie stanowić wyłącznie utrata wartości ekonomicznej, którą pożyczony kapitał (120’000) utracił w ciągu 30 dni. A teoretyczny zarobek banku „na czysto” (marża) – to 100 zł.
    Do raty odsetkowej należy dodać oczywiście ratę kapitałową. Zakładając 5 letni okres spłaty owa rata wyniesie (120’000 / 60 m-cy) 2’000 zł. Zatem łącznie pierwsza rata kapitałowo-odsetkowa wyniesie 2’300zł (raty malejące).

    Wniosek:
    – Bank zawsze zarabia – bo jego marża istnieje zawsze (niezależnie od inflacji / deflacji)
    – Bank zawsze otrzymuje kapitał, który wypłacił. ALE ów kapitał jest korygowany (waloryzowany) pewnym wskaźnikiem inflacji (najczęściej inflacji)
    – Korekta waloryzacyjna (dodatnia w przypadku inflacji, lub ujemna w przypadku deflacji) materializuje się w racie odsetkowej. Ale to nie NIE znaczy, że waloryzowane są odsetki! Waloryzowany jest wyłącznie kapitał.
    – Prawo bankowe nie pozwala na waloryzowanie odsetek (anatocyzm).

    Reply
  4. Lehu

    W mojej opinii sąd nadal nie widzi sensu waloryzacji innym niż pieniądz miernikiem wartości i pozwala na zastosowanie miernika pieniężnego, czyli waluty CHF, na którym dochodzi do zmian wartości w oderwaniu od siły nabywczej PLN. Gdyby miernikiem było dobro wchodzące w skład koszyka przy kalkulacji inflacji to nie było by problemu. Dlatego uważam, że uznanie przez sąd waluty jako innego niż pieniądz miernika wartości za poprawne jest błędem sądu i nie powinno mieć miejsca. Waloryzacja CHF jest niezgodna z art. 358(1) § 2 i powinna być wyeliminowana z umowy.

    Reply
  5. a.s.

    Chyba nie do końca tak, ponieważ w przypadku przedterminowej spłaty kredytu, zwracany jest wyłącznie kapitał. (Niekiedy naliczana jest dodatkowa opłata). W przypadku umów “frankowych” nawet jeżeli taka opłata nie była wprost określona w umowie, to tę funkcję “przejął” spread, a ponieważ nie został on jednoznacznie określony, to także z tego powodu zapisy umów zezwalające bankowi na przeliczanie kwoty kredytu na chf wg własnego kursu kupna i kapitału do spłaty wg kursu sprzedaży są sprzeczne z dobrym obyczajem. Po takich wyliczeniach (porównanie kapitału pozostałego do spłaty przy założeniu jakiegoś stałego kursu, np NBP z kapitałem wyliczanym wg zapisów umowy) jeszcze wyraźniej widać, jak znaczne było naruszenie interesów konsumenta w wymiarze ekonomicznym.

    Reply
    1. TN

      a.s. – najtrudniejsze są proste koncepcje 😉
      Więc jeszcze raz. Bank co miesiąc waloryzuje niespłacony jeszcze kapitał. Korzystając z mojego przykładu:
      1 – w pierwszym miesiącu 2% / 12 od 120’000 (co jest kapitałem początkowym)
      2 – w drugim miesiącu 2% / 12 od 118’000 (kapitał początkowy minus pierwsza rata kapitałowa)
      3 – w trzecim miesiącu 2% / 12 od 116’000 (kapitał początkowy minus dwie raya kapitałowe)
      itd …
      Zatem waloryzacja niespłaconego kapitału postępuje na bieżąco.
      Jeśli teraz chcesz spłacić jednorazowo pozostały kapitał, to wystarczy że bank zwaloryzuje go od chwili ostatniej raty (kilka, kilkanaście dni).

      “Wyłącznie kapitał” – to byłby spłacany w jednym, jedynym przypadku. Gdyby oddać całość kredytu w ten sam dzień, w którym się go uzyskało. W każdym innym razie bank doliczy waloryzację od chwili spłaty ostatniej raty do chwili przedterminowej spłaty całości. Plus oczywiście pobierze dodatkowy koszt wczesniejszej spłaty, jesli dokonano jej w pierwszych kilku (2-3) latach kredytu.

      Reply
  6. a.s.

    W przypadku waloryzacji kursem waluty dochodzi do zmian kwoty kapitału wyrażonej w PLN. Gdyby, nawet po kilku latach spłacania i stosowania przez bank opisanej przez Ciebie waloryzacji, kurs franka spadł poniżej kursu z dnia udzielenia kredytu, to możliwa jest sytuacja, w której kredytobiorca, chcąc spłacić kredyt przedterminowo nie oddałby bankowi, w złotówkach, kwoty, która została przez bank uruchomiona.
    Ale wówczas bank mógłby próbować powołać się na art. 69 ust 1 prawa bankowego i twierdzić, że nawet zapisana w umowie waloryzacja kursem waluty nie może prowadzić do tego, że kredytobiorca nie zwraca kwoty, która mu została w PLN wypłacona, ponieważ taka sytuacja byłaby niezgodna z ustawą.
    Tak należy rozumieć, moim zdaniem, stanowisko sądu. I nie ma znaczenia to, że w rzeczywistości kurs franka wzrastał i bank nie był narażony na nieodzyskanie wypłaconych kwot, ale sam fakt, że przedsiębiorca ma zagwarantowaną ustawową możliwość dochodzenia tego, co wypłacił i nie ponosi żadnego ryzyka, natomiast ryzyko konsumenta jest nieograniczone. ( Co to za waloryzacja, która działa tylko w jedną stronę?)
    Pewien znawca patrzył na mnie, jakbym przyleciała z Marsa, kiedy zapytałam (parę lat temu), co by się stało, gdyby LIBOR był ujemny. Ujemny LIBOR stał się faktem i banki, zaskoczone, próbują dyskutować z matematyką, powołując się na zapis ustawy Prawo bankowe, gwarantujące im rzekomo dodatnie oprocentowanie.

    Reply
    1. TN

      No ale o to właśnie chodzi!
      Skoro waloryzujesz zmiennym oprocentowaniem (nie ma znaczenia, czy WIBOR, czy LIBOR), to z definicji dopuszczasz zarówno inflację, jak i deflację. Czyli że oprocentowanie może być dodatnie (spłacasz więcej od kwoty nominalnej gdy pieniądz traci wartość), albo ujemne (spłacasz mniej od kwoty nominalnej gdy pieniądz zyskuje na wartości). I mamy takie wyroki TSUE, gdzie sąd jasno mówi – wszelkie klauzule dolnego limitu (że np. oprocentowanie nie może być niższe od zero) są nieważne.

      I dokładnie to samo jest w przypadku waloryzacji kursem waluty obcej. Kurs rośnie (w teorii – inflacja) – spłacasz więcej. Kurs spada (w teorii – deflacja) spłacasz mniej – nawet poniżej kwoty nominalnej. I na to PB pozwala!
      A to że Romanowski twierdzi inaczej wynika wyłącznie z tego, że gość bierze forsę od banków za takie “nierozumienie”.

      Zupełnie inna sprawa jest taka, że:
      – WIBOR (a tym bardziej LIBOR) nie odzwierciedlają inflacji w Polsce (w latach ’90 to GUS co miesiąc ustalał wskaźnik inflacji dla banków)
      – kurs waluty nie jest dobrym waloryzatorem (bo jest odwrotnie proporcjonapny do inflacji)
      – nie trzyma się kupy (ani ekonomicznie, ani prawnie) rozwiązanie w którym jednocześnie stosujesz zarówno waloryzację zmiennym oprocentowaniem jak i kursem.

      Podsumowając – skoro rozumiesz i akceptujesz, że LIBOR / WIBOR może być ujemny, to tak samo należy traktować spadek kursu poniżej kursu z dnia wypłaty. W teorii miały to być mechanizmy reagujące na deflację (której przecież KC ani PB nie zabrania. deflacja może się zdarzyć). W praktyce to są zjawiska charakterystyczne bardziej dla spekulacyjnego charakteru rynku. ale to już jest inny temat …

      Reply
  7. lehu2

    z bloga Ryszarda Styczyńskiego kilka słów o indeksacji.

    Degeneracja natury indeksacji w praktyce bankowej
    Opublikowane 2/21/2018 przez ryszard.styczynski ; 1 Comment
    Zastanawiamy się czym jest indeksacja. To jest jedna z większych zagadek, godna Sherlock’a Holmes’a. Postaram się ją rozwikłać. 1500 słów.
    Poszukiwania
    Na początku 2015 roku zadałem pytanie czym są nasze umowy? Czym jest indeksacja? Czym waloryzacja? Czym jest umowa denominowana? Wstępną odpowiedź umieściłem w broszurce “Waloryzowany kredyt hipoteczny”, podając bez głębszej analizy, że indeksacja jest to forma waloryzacji. O dziwo podchwycili to bezkrytycznie prawnicy i od tej pory indeksacja stała się waloryzacją, która w systemie prawa jest oznaczona art.358/1 §2 Kc. Jak wiemy nie jest to do końca prawdą, bo aby wejść w zakres art.358/1 §2 Kc trzeba to zrobić w celu utrzymania wartości zobowiązań wynikających z umowy.
    Skąd jednak taka a nie inna interpretacja prawna? Powód był prozaiczny – w latach 2004-2008 był to jedyny przepis umożliwiający zmianę nominalnej wartości salda długu pieniężnego wyrażonego w złotym polskim. Właściwie nadal jest to jedyny zezwalający na to przepis. Prawo nie udostępniało i nadal nie udostępnia innego narzędzia do zmiany waluty długu.
    Warto tutaj podkreślić, że umowy indeksowane są umowami zawartymi w złotym polskim, o czym świadczy chociażby waluta hipoteki. Hipoteka jako prawo akcesoryjne jest oznaczona walutą długu głównego.
    Jedyna możliwa interpretacja nowoczesnej, bankowej indeksacji to nowacja art.506 Kc, czyli umorzenia długu poprzez nowe zobowiązanie. Operacja ta wymaga jednak wymiany hipoteki, ponieważ wraz z nowacją, poprzednie zobowiązanie przestaje istnieć. Tak więc nowacja może wystąpić w aneksach lub umowach zmiany waluty długu, ale nie może w samej umowie kredytu, która ma w dalszym ciągu hipotekę oznaczoną w pieniądzu polskim.
    Degeneracja
    Szereg z czytelników spotkało się w pismach procesowych z informacją, że są to jednak umowy wyrażone w walucie obcej – jest to kłamstwo, wynikające z bezsilności prawników, którzy zdali sobie sprawę, że indeksacja znajdująca się w umowach kredytowych jest wynikiem błędu interpretacji prawa, oraz …. zupełnego oderwania praktyki bankowej od rzeczywistości prawnej.
    Niestety tak się dzieje, gdy regulator zezwala na małe odejście od zasad lub też lekkie nagięcie systemu prawa. Nazywa się to wykładnią na granicy prawa (praeter legem), a zostało dopuszczone na dekadę (1989-1999) wraz w ustawą tzw.Wilczka, której art.4 mówił, że jest dozwolone co nie jest zabronione. Nic bardziej błędnego!
    Igrając z wykładnią ustawy na granicy prawa (praeter legem), po jakimś czasie wszyscy zapominają o powodzie takiego, a nie innego stanu rzeczy i dokonują kolejnego kroku naginającego prawo. Jak to możliwe? Może zmienił się dyrektor działu prawnego…? Może konkurencyjna kancelaria podszepnęła to i owo aby zdobyć klienta…? Może jakiś młody doktor nauk prawa chciał zabłysnąć w środowisku…? Wiele nieodpowiedzialnych osób mogło wykonać kolejne małe kroki na granicy prawa (praeter legem)… Aż w końcu interpretator niepostrzeżenie znalazł się po drugiej stronie prawdy – poza prawem (contra legem). Nie zdając sobie z tego nawet sprawy, stał się przestępcą.
    Jest jednak stara rzymska maksyma: ignorantia legis non excusat. Maksyma która bardzo często stosowana jest przeciwko szaremu człowiekowi. Tym razem zastosować ją musimy przeciw instytucji zaufania publicznego, która w pogoni za pieniądzem, gnana walką konkurencyjną zagalopowała się poza granice systemu prawa, udając teraz, że nie wiedzą co się stało. Mówiąc że przegapili, zapomnieli, nie wiedzieli. Nieznajomość prawa nie jest jednak usprawiedliwieniem.
    Amnezja
    W roku 2011 dział prawny izby gospodarczej zrzeszającej banki operujące w Polsce, wydał pismo w którym wyraził zagubienie w rozumieniu czym jest indeksacja. Jest to o tyle dziwne, że w poprzedniej dekadzie szereg uchwał Komisji Nadzoru Bankowego stosowała to określenie. Było także stosowane w raportach rocznych NBP oraz raportach i rekomendacjach KNB przez szereg lat. Jak to się stało, że nad wyraz inteligentni i wyśmienicie wykształceni bankowcy nagle dostali amnezji?
    Aby zrozumieć powód nagłego utracenia świadomości, należy zauważyć, że banki z indeksacji uczyniły wehikuł do zmiany natury długu. Dług denominowany w złotym polskim, wynikający z wykorzystania sum pieniężnych w ramach dostępnej kwoty kredytu wyrażonej także w walucie polskiej, przeliczyły na pieniądz obcy. Zrobiono to, aby nadać sobie prawo do naliczania odsetek (przynależne tylko pieniądzowi art.359 Kc) i prowadzenia fikcyjnych księgowych operacji na pieniądzu obcym, pomimo że umowa zawarta była w pieniądzu polskim. Zrobiono to aby z niejasnych dla mnie powodów obejść wymogi prawa dewizowego.
    Wykładnia umowy
    Czyż umowy indeksowane vel. waloryzowane nie mają wszelkich cech umowy walutowej? Skoro tak, to dokonując wykładni umowy należy zrekonstruować jej prawdziwe oblicze, wszak o naturze umowy nie świadczą słowa tylko zgodny zamiar stron zawierających umowę (tak to jakoś mówią ludzie w togach). I gdy to zrobimy, to okaże się że tak naprawdę nasze umowy są to….. umowy dewizowe z klauzulami kantorowymi. Posiadają odsetki przynależne walucie obcej; harmonogram jest wyznaczony w walucie obcej; saldo długu jest oznaczone walutą obcą. Rzeczywiście trudno twierdzić, że jest inaczej. Właśnie taka jest aktualne wykładnia prawników reprezentujących banki….
    Oczywiście jest to błędna wykładnia, ponieważ od strony prawnej są to umowy złotowe, mające złotową hipotekę, a także dług powstały w wyniku płatności złotych polskich na rzecz osoby trzeciej, etc. Dokonując wykładni dewizowej, banki ignorują problem braku kluczowego elementu umowy tj. kwoty i waluty kredytu, która musi być literalnie wpisana do umowy w walucie obcej. Umowa kredytu nie może wyrazić kwoty i waluty w sposób pośredni jak to robi np. umowa sprzedaży art.536. Obrońcy banków, omijają milczeniem także walutę hipoteki….
    Praktyka
    Przez wiele ostatnich miesięcy zupełnie błędnie przyjmowałem, że bankierzy stosują indeksację jako wziętą z wieloletniej praktyki bankowej metodę na zmianę waluty zobowiązania. Brak temu podstaw prawnych, jednak praktyka jest praktyką. Jeżeli sięgniemy na długo przed wejściem w życie Kodeksu cywilnego i okaże się, że banki tak robiły od niepamiętnych już czasów to może nawet okazać się to być działaniem zgodnym z ustawą. Jest jednak inaczej.
    Indeksacja to synonim waloryzacji, a oznacza tylko i wyłącznie zmianę wysokości świadczenia pieniężnego w zależności od zmian czynnika zewnętrznego. Indeksacja nie zmienia natomiast natury świadczenia, a w szczególności waluty.
    Przyjmując, że dług pieniężny indeksowany jest ceną mleka, nie oznacza że dłużnik winien jest mleko. Aby zwolnić się z ciążącego na nim obowiązku musi zapłacić pieniądzem polskim, który był w analizowanym okresie jedynym dopuszczonym przez prawo narzędziem zwalniania ze zobowiązań pieniężnych. W żadnym wypadku długu nie można spłacić mlekiem. Podobnie jest z indeksacją kursem waluty obcej (o ile w ogóle można to dopuścić).
    Wiedza tajemna
    Tak też rozumiano indeksację w 1998 roku. Oto co znajduje się w uchwale Komisji Nadzoru Bankowego która podkreśla, że saldo wyrażone jest w złotych i jedynie uzależnione od kursu waluty obcej. Natura salda nie ulega zmianie wyraża dług lub wierzytelności w złotym polskim, jednak uzależniając jego wysokość od indeksu zmian ceny waluty obcej.
    pozycja walutowa transakcji indeksowanych – sumę bilansowej i pozabilansowej pozycji walutowej otwartej dla sald złotowych indeksowanych do tych walut, przy czym indeksowanie do waluty obcej oznacza uzależnienie wartości salda wyrażonego w złotych od kursu waluty obcej. — 1998
    Jeszcze ciekawsza informacja znajduje się w uchwale KNB z 2001 r. gdzie czytamy o indeksowaniu odsetek obliczanych w złotych.
    indeksowana pozycja pierwotna długa (krótka) – oznacza bilansową lub pozabilansową pozycję pierwotną długą (krótką) wynikającą z operacji, której przedmiot jest indeksowany do danego instrumentu bazowego lub w inny sposób obciążony ryzykiem związanym z danym instrumentem bazowym (np. poprzez indeksowanie odsetek obliczanych w złotych lub poprzez wymóg aktualizacji wartości złotowej salda z tytułu zmian kursów walutowych – rezerwy celowe tworzone w złotych na należności walutowe), przy czym indeksowanie do danego instrumentu bazowego oznacza uzależnienie wartości przedmiotu operacji od parametru cenowego odpowiadającego danemu instrumentowi bazowemu. — 2001
    Pokazuje to, że co najmniej do roku 2001 bankierzy doskonale wiedzieli czym jest indeksacja; jaka jest jej natura i doskonale wiedzieli, że indeksacja nie zmienia waluty długu, określając tylko reżim ustalania wysokości zobowiązania pieniężnego.
    Zbrodnia i kara
    Niestety w wyniku splotu wydarzeń i zapewne bierności regulatora, praktyka bankowa powoli odrywała się od systemu prawa. Długotrwałe łamanie prawa nie staje się jednak elementem systemu prawa. Nie ma takiego źródła w art.87 Konstytucji RP.
    Banki złamały ustawę, przeinaczając funkcję indeksacji vel. waloryzacji, niepostrzeżenie zmieniając ew. prawo do zmiany wysokości świadczenia pienieżnego na zmianę waluty długu. Tak się kończą zabawy w uznanie że inny niż pieniądz miernik wartości to pieniądz zagraniczny. Sektor niepostrżerzenie dotarł do dwuwalutowosci, przekraczając niepostrzeżenie granicę złamania prawa. Przestrzegał o tym A.Szpunar na początku lat 90.
    Ignorantia legis non excusat. Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Dormiunt aliquando leges, numquam moriuntur. Ustawy niekiedy drzemią, ale nigdy nie umierają. Popełniono przestępstwo. Winni muszą zostać ukarani, szkody muszą zostać naprawione. Dura lex, sed lex. Twarde prawo, ale prawo.
    ###
    Bibliografia
    Konstytucja RP, 1997, art.87, http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/3.htm
    Szpunar, 1992, O umowie pożyczki, PiP, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVejZ5bVNLWE1WM1E/view?usp=sharing
    KNB, 1998, Uchwała 5/98, https://drive.google.com/file/d/10P_7YaO68MMjk_5Ob8HkxbezY3Jpg6Dq/view?usp=sharing
    KNB, 1998, Uchwała 11/98, https://drive.google.com/file/d/1R7ufKGV-3gE_nrEdXAllJ1A1XMpS5OkL/view?usp=sharing
    KNB, 2001, Uchwała nr 5/2001, https://drive.google.com/file/d/11A2AEoBrkEaKxEFyaVUwfXrTOQC2GURV/view?usp=sharing
    Styczynski, 2015, Waloryzowany kredyt hipoteczny, https://plus.google.com/+RyszardStyczynski/posts/RX81gC1taEX
    Literatura dodatkowa
    Słowniki polskie i angielskie o indeksacji, https://drive.google.com/drive/folders/1alXJfywPy7qmc1lV7dXk3UFVaIPma4PZ?usp=sharing

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *