Kredyt frankowy nie jest instrumentem finansowym

By | 17 września 2015

Długo oczekiwana opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE (C-312/14) będzie rozczarowaniem dla tych, którzy liczyli na to, że kredyty frankowe zostaną potraktowane jako instrumenty finansowe wymagające szczególnej ochrony inwestorów (tak szczególnie argumentowała B. Garlacz z Harvest Legal House).

Rzecznik generalny po pierwsze uważa, że skarga jest na tyle ogólna, że trudno zrozumieć jakie wątpliwości ma sąd węgierski i jaki jest dokładny kontekst faktyczny oraz prawny skargi. Dlatego rekomenduje uznanie skargi za niedopuszczalną.

Jeżeli jednak TSUE ma się zająć sprawą merytorycznie, to Rzecznik zaleca odpowiedź negatywną. Głównym argumentem jest to, że dyrektywa o instrumentach finansowych ma chronić inwestorów, podczas gdy kredytobiorcy nie można w żaden sposób traktować jako osoby, która cokolwiek inwestuje – przeciwnie, jest to osoba, która pożycza. Dlatego kredyt frankowy nie może być potraktowany jako instrument finansowy. Kredyt z klauzulą indeksującą jest bowiem ekonomicznie tożsamy z kredytem walutowym, w którym ryzyko deprecjacji waluty jest przerzucone na dłużnika, natomiast nie stanowi instrumentu finansowego, w tym pochodnego.

Opinia Rzecznika nie jest wiążąca dla TSUE, ale na ogół bierze ją pod uwagę.

Rozumowanie Rzecznika oraz orzeczenie TSUE nie będzie miało natomiast wpływu na stosowanie do kredytów frankowych dyrektywy o niedozwolonych postanowieniach umownych.

Tekst opinii jest tutaj (na razie brakuje wersji polskiej).

13 thoughts on “Kredyt frankowy nie jest instrumentem finansowym

  1. Kamil

    Czyli pozostaje nam tylko długa i żmudna walka o uznanie klauzuli indeksacyjnej za nieobowiązującą w naszych umowach ?

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Nie powiedziałbym, że jest to droga szczególnie długa i żmudna, natomiast tak, abuzywność klauzuli indeksacyjnej jest podstawowym argumentem. Można również podnosić argumenty o nieważności umowy kredytowej.

      Reply
  2. małgosia

    A co z kredytami denominowanymi do CHF?
    Czy dzisiejsza opinia TS może przekreślić obietnice Prezydenta Dudy w sprawie przewalutowania?

    Reply
    1. Krzysztof Orski

      Pani Małgosiu. Umowy o kredyt denominowane powinny zostać za nieważne w całości. Są one rażąco sprzeczne z art. 69 ust. 2 pkt 2 ustawy prawo bankowe. Przepis ten wymagał, aby w umowie kredytowej została określona kwota kredytu. Umowy o kredyty denominowane warunku tego nie spełniały. Z umów takich można jedynie dowiedzieć się, że Bank wypłaci kwotę kredytu stanowiącą iloczyn wskazanej w umowie sumy CHF i kursu kupna CHF ustalonego przez siebie dopiero w dniu wypłaty kredytu. W dniu podpisania Umowy kredytobiorca nie wiedział więc jaka ostatecznie kwota kredytu zostanie wypłacona. Przyznam szczerze, że wolałbym mieć kredyt denominowany. Daje on bowiem znacznie większe możliwości niż indeksowany, z opcją przedawnienia się roszczenia banku o zwrot kredytu włącznie. Sądzę, że banki bardziej boją się właśnie tych kredytów niż indeksowanych. Pozdrawiam.

      Reply
      1. Jacek Czabański Post author

        Chętnie poznam argumentację, która legła u podstaw rozumowania p. Mecenasa.

        Według mnie, kredyt denominowany, to kredyt walutowy, a więc kwota kredytu jest ściśle określona. Jedyne co nie jest określone, to kwota złotówek wypłacana po przeliczeniu. I chociaż zgadzam się, że ta klauzula przeliczeniowa powinna być również uznana za abuzywną, to wg mnie skutek jest tylko taki, że przysługuje kredytobiorcy roszczenie o wypłatę wyższej kwoty wg kursu średniego NBP.

        Przykład: kredyt na 100.000 CHF. Bank wypłacił kwotę po przeliczeniu wg kursu 2,00 PLN/CHF, to jest kwotę 200.000 PLN. Jednak zastosowanie kursu banku było abuzywne, a przy braku innych uregulowań, należy zastosować kurs średni NBP (art. 358.1 kc). Załóżmy, że kurs średni wynosił wtedy 2,10. A więc bank powinien wypłacić kwotę 210.000 zł. I tylko o te 10.000 zł mamy roszczenie.

        Reply
        1. małgosia

          Dziękuję za odpowiedź i dyskusję,ale nadal nie mam odpowiedzi czy mam jakąkolwiek szansę,bo rata w wysokości 3200 zł ,a pierwotnie 1700 zł już przerasta moje możliwości a pozostały jeszcze ponad 4 lata do spłaty.Proszę o informację czy są wyroki w sprawie kredytów denominowanych!|
          Pozdrawiam Panów i dziękuję.

          Reply
  3. Krzysztof Orski

    Szanowny Panie Jacku,
    Szanowna Pani Małgosiu,

    Oto mój tok rozumowania:
    1) umowy o tzw. kredyty denominowane udzielane w pierwszej dekadzie XXI w. były w rzeczywistości kredytami złotówkowymi. Taką interpretację nakazuje przyjąć art. 69 ust. 1 prawa bankowego, z którego wynika że kredytem jest kwota pieniężna oddana do dyspozycji kredytobiorcy. „Oddana do dyspozycji” czyli inaczej kwota pieniężna, której wypłaty kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku. Z treści umów jednoznacznie wynika, że kredytobiorca mógł domagać się faktycznie wypłaty sumy PLN stanowiącej iloczyn wskazanej w umowie sumie CHF i kursu CHF ustalonego przez bank w dniu wypłaty kredytu. Przykładowo w umowach stosowanych przez BPH bank co prawda literalnie wskazywał, że kredytem jest suma CHF, ale jednocześnie w dalszych postanowieniach umownych zobowiązywał się, że to nie owa suma CHF zostanie wypłacona, ale suma PLN wyliczona w oparciu o tą sumę CHF i kurs CHF z dnia wypłaty. Do dyspozycji kredytobiorcy była zatem faktycznie pozostawiona owa suma PLN, a nie suma CHF.
    2) Zgodnie z art. 69 ust. 2 pkt 2 prawa bankowego obligatoryjnym elementem umowy kredytowej winny być postanowienia określające kwotę kredytu. Czy z umowy wynikało, jaką kwotę kredytu bank zobowiązał się wypłacić kredytobiorcy? Nie wynikało. Nie znając w momencie podpisywania umowy kursu CHF, kredytobiorca nie był stanie ustalić owej kwoty wypłaconego kredytu. Umowa jedynie określała mechanizm wyliczania kredytu, ale nie określała samej kwoty kredytu. A zatem umowy o tzw. kredyty denominowane w sposób rażący pozostają w sprzeczności z ww. art. 69 ust. 2 pkt 2 prawa bankowego i tym samym winne zostać unieważnione w całości na podstawie art. 58§1 kodeksu cywilnego.

    Z powyższych względów:
    – wskazywanej w umowach sumy CHF nie można w ogóle określać mianem kredytu, mimo że tak literalnie nazywana była w umowach. Sumy te w moim przekonaniu można i należy traktować jedynie, jako swoiste „bazy przeliczeniowe” służące do ustalenia kwoty kredytu i mające zapewnić funkcjonowanie mechanizmu waloryzacji,
    – do tych kredytów nie może mieć zastosowania art. 358§1 Kodeksu cywilnego. Przepis ten dotyczy bowiem zobowiązań, które są wyrażane w obcej walucie. W przypadku kredytów denominowanych zobowiązania, zgodnie z zawartymi umowami, miały być wyrażane (czyli ustalane) w złotówkach. To, że kredytobiorcy otrzymywali (otrzymują) harmonogramy z ratami i kwotą zadłużenia wyrażanymi we frankach tego nie zmienia. Owe kwoty służyły jednie do wyliczenia zobowiązania wyrażanego i spłacanego w PLN.

    Kredytobiorcy „denominowani” mają więc w mojej ocenie wszelkie podstawy, aby z dużą dozą prawdopodobieństwa uwolnić się od problemu „frankowego” poprzez unieważnienie umowy. A z ostrożności tzw. procesowej mogą w tym samym pozwie żądać uznania kredytów za będące od samego początku zwykłymi kredytami złotówkowymi oprocentowanymi wg stopy LIBOR.

    Nadto widzę inne argumenty za unieważnieniem poniektórych zapisów umownych, a mianowicie ich sprzeczność z art. 5 Dyrektywy Rady nr 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, zgodnie z którym warunki umowy winny być sporządzone prostym i zrozumiałym dla klienta językiem. Taki wymóg nie został na pewno spełniony w przypadku postanowień regulujących mechanizm waloryzacji kredytu. Zgodnie bowiem z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 30 kwietnia 2014 r. (sprawa Arpad Kasler) postanowienia tego typu powinny być tak sformułowane w umowie, aby wskazywały „w sposób przejrzysty powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty obcej, a także związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia kredytu, tak by konsument mógł przewidzieć, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne”. Sądy polskie nie mogą przejść obojętnie wobec takiej interpretacji, a nawet są zobligowane ją uwzględnić.
    Z kolei w stosunku do umów zawartych po 21 grudnia 2007r. kredytobiorcy mogą wykorzystać możliwości, jakie daje art. 12 ust. 1 pkt 4 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zgodnie z tym przepisem kredytobiorca może żądać unieważnienia umowy kredytowej w sytuacji gdy bank dokonał nieuczciwej praktyki rynkowej. Za taką zaś w rozumieniu tej ustawy uważa się m. in. nieprzedstawienie konsumentowi istotnych informacji potrzebnych konsumentowi do podjęcia decyzji dotyczącej umowy (art. 6 ust. 1), w szczególności
    poprzez zatajenie lub nieprzekazanie w sposób jasny, jednoznaczny lub we właściwym czasie istotnych informacji dotyczących produktu (art. 6 ust. 1 pkt 3).

    Warunek jest jeden: złożenie pozwu, który wcale nie musi dużo kosztować (i nie myślę tu o pozwie zbiorowym, a zwykłym pozwie o zapłatę).

    Pozdrawiam i gratuluję Panu Jackowi merytorycznego portalu.

    Reply
    1. małgosia

      Bardzo dziękuję Panie Krzysztofie za dokonanie logicznej analizy tego problemu.Czytałam wspomnianą przez Pana dyrektywę wielokrotnie, odpowiednie przepisy prawa bankowego i również dochodziłam do podobnych wniosków.Czytałam również wiele wyroków naszych sądów i wtedy rodziło się wiele wątpliwości, tym bardziej ,że jest wiele opinii ,iż kredyt denominowany jest kredytem walutowym,dlatego pozwoliłam sobie na zadanie pytań na tym portalu w celu rozwiania wątpliwości. Nie ukrywam,iż mam dylemat czy czekać na decyzję naszego nowego rządu czy wdać się w spór z Deutsche Bankiem.Może po aferze z ich kultowymi samochodami i grożącymi karami również ten Bank się wystraszy ,przecież był już ukarany za manipulacje LIBOREM. Dlaczego nasze Państwo nie ingeruje w to oszustwo?
      Jeszcze raz dziękuję
      Pozdrawiam
      Małgorzata Moszczyńska

      Reply
    2. Jacek Czabański Post author

      Podzielam argumenty o możliwej nieważności umów denominowanych. Jednak nie ze względu na to, że suma faktycznie wypłacona była różna niż określona w umowie. Umowa kredytowa może przecież przewidywać pewną maksymalną sumę, która zostanie wypłacona, ale nie zobowiązywać do wypłaty jej w całości. Ponadto nie widzę powodów, dla których strony nie mają się umówić na wypłatę kredytu w walucie dogodnej dla kredytobiorcy. Za nieważnością przemawiają moim zdaniem inne argumenty, a mianowicie to, że ustalenie że wypłacana kwota będzie przeliczona wg dowolnego kursu banku powoduje, że strony nie uzgodniły warunków tego przeliczenia, lecz pozostawiły go uznaniu jednej strony.

      Oczywiście, abuzywność takiej klauzuli też wchodzi w grę, ale wtedy skutek ekonomiczny dla klienta jest bardzo ograniczony, bo sprowadza się do zakwestionowania spreadu.

      Oczywiście, z chęcią poznałbym stanowisko sądów, ale jak do tej pory według mojej wiedzy sądy nie rozstrzygały kwestii ważności umowy denominowanej. Dlatego uważam, że należy liczyć się z tym, że sądy nie koniecznie podzielą argumentację o nieważności umowy.

      Reply
      1. Krzysztof Orski

        Miałem dokładnie to na myśli . Nie negowałbym umów, w których byłaby określona maksymalna suma kredytu. Ale we „frankowych” przypadkach, ponieważ nie został w umowie określony kurs CHF (nawet w widełkach), ostateczna kwota kredytu pozostawała do momentu wypłaty wielką niewiadomą. Więc nie mógł być spełniony ustawowy wymóg określenia kwoty kredytu w umowie.
        Aktualnie pomagam osobie, której bank wypowiedział umowę o kredyt denominowany. Jak uzyskam stosowne orzeczenia sądowe z chęcią z nimi podzielę się.

        Natomiast moim zdaniem nawet jak sąd nie uzna umów za nieważne, to takie kredyty można będzie „odfrankowić” na tych samych zasadach co zwykłe indeksowane. Są to bowiem takie same kredyty złotówkowe jak kredyty indeksowane, gdzie zobowiązania były wyrażane w polskiej walucie (CHF jedynie służył do wyliczenia tych zobowiązań) i art. 358 par. 1 K.c. nie wchodzi w grę . Różnica polega tylko na sposobie ustalenia początkowej sumy CHF niezbędnej do zastosowania mechanizmu waloryzacji. Przy kredycie denominowanym sumę tę od razu wprowadzono do umowy, wmawiając klientom, że jest ona kredytem. Przy kredycie tzw. indeksowanym sumę tę zaś wyliczano przy wypłacie kredytu, mnożąc wypłaconą kwotę kredytu z ustalonym przez bank kursem kupna. Notabene, po wyeliminowaniu klauzul waloryzujących jako abuzywnych zniknęła by również podstawa do wyliczania zobowiązań w PLN w oparciu o kurs CHF.

        Reply
  4. kredytobiorca CHF

    Witam Państwa, mam pytanie dotyczące Państwa rozważań.
    Co się stanie w przypadku, gdyby Sąd uznał za nieważną umowę kredytu denominowanego.
    Czy w praktyce będzie to oznaczało, że w jednej chwili będę musiał oddać całą kwotę kredytu?
    Taka opcja mnie nie interesuje, bo pozostało mi jeszcze 15 lat spłaty, a kwota jest duża.

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Jeżeli sąd stwierdzi, że umowa kredytowa jest nieważna, to bank w następnym kroku zażąda zwrotu kwoty kredytu. Jeżeli Pan dobrowolnie nie zwróci tej kwoty (pomniejszonej o dotychczasowe spłaty kredytu), to bank będzie musiał wytoczyć powództwo przed sądem.

      Proszę jednak pamiętać, że hipoteka będzie wolna i będzie mógł Pan uzyskać inne finansowanie z tego czy inne banku na pokrycie tych kosztów lub będzie Pan mógł sprzedać nieruchomość.

      Reply
      1. kredytobiorca CHF

        Dziękuję Panu za odpowiedź.

        Nie będę w stanie dobrowolnie zwrócić 300 000 zł, a domu nie mam w planach sprzedawać i myślę, że należę tu do większości…
        Chciałbym jeszcze zapytać w jaki sposób hipoteka miałaby być wolna, jeżeli wniosek o wykreślenie wpisu z hipoteki można złożyć tylko wtedy, gdy posiada się zaświadczenie banku o spłacie kredytu?

        A żaden bank nie wpisze się na hipotekę jako drugi.

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *