Sądowa ucieczka od odpowiedzialności

By | 22 grudnia 2015

Brzmi to zupełnie zdumiewająco, ale Sąd Rejonowy w Warszawie (w osobie SSR Piotra Grendy) postanowieniem z dnia 15.12.2015 r. (I C 2217/15) uznał, że przepisy zbytnio faworyzują konsumenta, więc ma wątpliwości, czy może je zastosować. Sąd napisał:

W ocenie powodów (…) cała klauzula abuzywna jest wyeliminowana z danej umowy, natomiast wszystkie pozostałe postanowienia wiążą strony, bez względu na ich związek z niedozwolonym postanowieniem i bez względu na zamiar stron towarzyszący im przy zawarciu umowy. Takie stanowisko znajduje poparcie w doktrynie, gdzie prezentowany jest pogląd, że brak mocy wiążącej dotyczy w całości klauzuli niedozwolonej, nie jest więc dopuszczalne uznanie, że jest ona skuteczna w zakresie, w jakim nie naruszałaby kryterium określonego w przepisie art. 3851 § 1 k.c. (…) Potwierdza je również orzecznictwo Sądu Najwyższego, zgodnie z którym wyłączenie z umowy postanowień uznanych za niedozwolone (art. 3853 k.c.) nie powoduje nieważności całej umowy, nawet wtedy, gdy bez tych postanowień umowa nie zostałaby zawarta (…). Generalnie znajduje ono również oparcie w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości, w którym art. 6 ust. 1 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. UE L z 1993 r., Nr 95, poz. 29 ze zm.) wykłada się w ten sposób, że wskutek uznania danego postanowienia za nieuczciwe eliminacji ulega wyłącznie to postanowienie a umowa ta powinna w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego (por. wyrok TS z dnia 14 czerwca 2012 r., C-618/10 oraz wyrok TS z dnia 30 maja 2013 r., C-488/11). Racji dla tej wykładni dostarcza cel dyrektywy, którym jest długofalowo eliminacja nieuczciwych praktyk wśród przedsiębiorców w stosunku do konsumentów. Uprawnienie do zmiany treści nieuczciwych warunków mogłoby zagrażać realizacji tego celu, ponieważ osłabiłoby zniechęcający skutek wywierany na przedsiębiorców poprzez zwykły brak stosowania takich nieuczciwych warunków wobec konsumentów.

Z drugiej jednak strony zastosowanie art. 3851 § 1 zd. 1 w wyżej opisany sposób budzi wątpliwości ze względu na zbyt daleko idące skutki, które spowoduje dla obu stron niniejszego postępowania. Należy przede wszystkim zauważyć, iż takie rozumienie przepisu art. 3851 k.c. będzie oznaczało, że udzielony powodom przez Bank Millenium S.A. kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego przekształci się w rozumieniu ekonomicznym w kredyt czysto złotówkowy. Niewątpliwie w bankowym obrocie konsumenckim kredyty udzielane w złotych, których wartość na potrzebę ich spłaty określa się poprzez indeksację do franka szwajcarskiego oraz kredyt udzielany w złotych, których wartość nie jest indeksowana są umowami, które w różny sposób kształtują prawa i obowiązki stron, a także odmiennie rozkładają ryzyko finansowe jakie ponoszą strony w związku z zawartą umową. Umowa kredytu indeksowana walutą obcą rodzi po stronie kredytobiorcy ryzyko związane z wahaniami kursu danej waluty, które jest rekompensowane niskim oprocentowaniem należności głównej. W przypadku umowy zawartej pomiędzy stronami niniejszego postępowania jest to oprocentowanie oparte na stopie LIBOR, która jest korzystniejsza dla konsumenta od oprocentowania WIBOR stosowanego przy kredytach złotówkowych. Powodowie w istocie domagają się stwierdzenia abuzywności klauzul indeksacyjnych jednocześnie wnosząc o uznanie, iż zawarta przez nich umowa utrzyma się na warunkach przewidzianych dla kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Skutkiem zatem uznania ocenianej klauzuli za niedozwoloną jest przekształcenie się kredytu udzielonego przy zastosowaniu klauzuli walutowej indeksacyjnej, przy dostosowanych do tej klauzuli warunkach oprocentowania wprost powiązanych z walutą stanowiącą wskaźnik indeksacji w kredyt w złotówkach przy zastosowaniu oprocentowania stosowanego przy kredytach indeksowanych. W związku z tym powstaje pytanie, czy wykreowanie stosunku prawnego, zasadniczo odmiennego od tego, który był przedmiotem intencji stron przy zawarciu umowy nie jest zbyt daleko idącą konsekwencją uznania postanowień umownych za niedozwolone. Przede wszystkim, należy zwrócić uwagę, iż takie stwierdzenie powoduje niekorzystne skutki finansowe dla udzielającego kredytu związane z zastosowaniem niskiego oprocentowania charakteryzującego kredyty walutowe dla kredytu złotówkowego.

 

Sąd stwierdził więc, że:

  • przepisy nakazują uznanie klauzuli indeksacyjnej za bezskuteczną w całości
  • takiego samego zdania jest doktryna prawa
  • takiego samego zdania jest orzecznictwo Sądu Najwyższego
  • takiego samego zdania jest orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

ale

  • prowadziłoby to do strat przedsiębiorcy, który sprzeczną z prawem klauzulę narzucił konsumentowi, co w ocenie sądu prowadzi do wątpliwości, czy można zastosować normę prawną (sic!).

Sąd Rejonowy chciałby, aby to Sąd Okręgowy odpowiedział na te pytania, dlatego skierował do niego sprawę na podstawie art. 18 kpc, wraz z pytaniem czy w sytuacji uznania klauzul indeksacyjnych za abuzywne można zastosować art. 358.2 kc. (odwołanie do kursu średniego NBP) a także art. 56 kc. (skutki czynności prawnej wynikają nie tylko z jej treści, ale również z ustawy, zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów).

Sąd Rejonowy uciekł od rozstrzygnięcia sprawy, podrzucając problem sądowi okręgowemu. Jednocześnie linia rozumowania jaką zaprezentował nie może się utrzymać. Po uznaniu klauzul indeksacyjnych za abuzywne, brakuje jakiegokolwiek odniesienia do waluty obcej, a więc art. 358.2 kc nie może znaleźć zastosowania. W zakresie zaś art. 56 kc., to nie sposób twierdzić, aby były jakiekolwiek normy prawne czy ustalone zwyczaje, które mogłyby wejść w miejsce uznanych za bezskuteczne postanowień indeksacyjnych.

Mam nadzieję, że sąd okręgowy odmówi przyjęcia sprawy do rozpoznania i sprawa wróci do sądu rejonowego.

Uzupełnienie [02.03.2016]

Sąd Okręgowy w Warszawie 26.02.2016 r. (III C 170/16) odmówił przyjęcia sprawy do rozpoznania. Sąd stwierdził m.in.:

(…) wątpliwości Sądu Rejonowego nie mają w ocenie Sądu Okręgowego szczególnego charakteru, nie cechuje ich jakaś szczególna zawiłość problematyki prawnej. Stawiane przez Sąd Rejonowy pytania czy wątpliwości, w kontekście objętego przedmiotowym postępowaniem roszczenia, związane są z oceną zasadności żądania objętego pozwem, tym bardziej, że Sąd Rejonowy, co wynika z uzasadnienia postanowienia z 15 grudnia 2015r., w sposób obszerny i wnikliwy poddał już szczegółowej analizie merytorycznej zarzuty i twierdzenia stron, uwzględniając przy tym ewentualne skutki przyjętych rozwiązań i konstrukcji prawnych. Wskazać należy, że przedmiot sprawy – ustalenie zasad obliczania należnej składki na ubezpieczenie kredytu, tj. przesądzenie czy sposób obliczeń może być dokonywany przy indeksacji franka szwajcarskiego, dotyczy wielu umów kredytowych, których wartość podlega przeliczeniu do waluty obcej. Wiąże się to nierozerwalnie z ryzykiem walutowym, a tego typu aspekty były już niejednokrotnie przedmiotem badania judykatury (por. np. wyrok z dnia 24 maja 2012 r. Sądu Najwyższego o sygn. akt II CSK 429/1). Z tych względów stwierdzić trzeba, że sprawie – jako podobnej do wielu spraw tego typu, nie można przypisać precedensowego charakteru. Można zgodzić się z Sądem Rejonowym , że przedmiot sprawy cechuje pewna wartość czy doniosłość społeczna, jednak nie sposób podzielić stanowiska Sądu Rejonowego, że jest to sprawa na tyle skomplikowana, by uzasadniało to rozpoznanie jej w I instancji przez Sąd Okręgowy.

Wątpliwości Sądu Rejonowego wynikają bowiem z przyjętego implicite założenia,  że stwierdzenie abuzywności klauzul, automatycznie oznacza ich nieskuteczność.  Nie przesądzając o wyniku sprawy, przypomnieć należy, że utrwalone stanowisko judykatury stanowi opozycję do tak sformułowanej tezy (por. wyczerpująco na ten temat uzasadnienie wyroku SN z 23 października 2013 r., IV CSK 142/13). Granice ingerencji w treść stosunku umownego były wielokrotnie już przedmiotem rozważań tak doktryny jak i  orzecznictwa sądów powszechnych wszystkich szczebli, od poziomu sądów rejonowych do sądu apelacyjnego włącznie. Bogate jest także orzecznictwo Sądu Najwyższego w powyższym przedmiocie.

Mając na uwadze powyższe stwierdzić należy, że nie ma podstaw do przyjęcia sprawy do rozpoznania przez Sąd Okręgowy, gdyż poważne wątpliwości, o których mowa w art. 18 k.p.c. w niniejszym przypadku nie zachodzą. Dlatego też, na podstawie art. 18 § 2 zd. 1 k.p.c. orzeczono jak w sentencji.

 

Sprawa więc trafia z powrotem do Sądu Rejonowego. Odnosząc się natomiast do przywołanego wyroku SN z 23 października 2013 r., IV CSK 142/13, to należy zauważyć, że wyrok ten wcale nie odpowiada na pytanie, jakie są konsekwencje uznania klauzul indeksacyjnych za abuzywne. W tej sprawie bowiem SN zajmował się kwestią interesu prawnego kredytobiorców w ustaleniu czy dane postanowienia umowne, w tym przypadku klauzule indeksacyjne, są abuzywne. Ważnym stwierdzeniem w przywołanym wyroku SN był fakt, że ustawa antyspreadowa nie usuwała abuzywności klauzul stosowanych przed jej wejściem w życie, a tym samym kredytobiorca ma dalej interes prawny w żądaniu ustalenia tego faktu. Wyrok ten nie odnosi się natomiast w ogóle do skutków uznania klauzul indeksacyjnych za abuzywne i ich wpływu na zobowiązania stron.

41 thoughts on “Sądowa ucieczka od odpowiedzialności

  1. Tomasz

    Takiego samego stracha w tym samym sądzie ma SSR ANDRZEJ VERTUN, który sprawy frankowe także przekazuje do Sądu Okręgowego i to mimo, że facet doskonale porusza się po kwestiach związanych z abuzywnością i dyrektywą 93/13/EWG (posiadam jego uzasadnienie z 2014 r. na 40 stron w sprawie o UNWW). Po prostu nie chce się im orzekać. Spychologia urzędasów w tym kraju jest natręctwem.

    Reply
      1. Tomasz

        Vertun pozbył się także tej sprawy, gdyż pierwotnie trafiła ona właśnie do niego ! Podrzucił śmierdzące jajo swojemu młodszemu w stażu koledze będącemu sędzią zaledwie od tego roku (!) no i człowiek przestraszył się. Problem jest szerzy bo jak w sądach są ludzie, którzy boją się orzekania to nie powinny nigdy trafić do tego zawodu !

        Reply
        1. Andrzej

          Dziwne, nie maja jakoś problemów z orzekaniem abuzywności zapisów o UNWW i opłatach likwidacyjnych (czytałem jego super Uzas. w tym temacie) a tutaj nie chcą podejmować merytorycznych decyzji.

          Reply
          1. Andrzej

            Z tego co pamiętam to widziałem to na portalu orzeczeń, ale mogło mi się pomylić UNWW z opłatą likwidacyjną, tyle tego jest 🙂

          2. P. A.

            Czyli SSR ANDRZEJ VERTUN pisał jakieś uzasadnienie w kwestii unww?

          3. DO

            Sygn. akt: I C 1170/14 – wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa

            Sygn. akt: I C 1512/14 – wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa

            W obydwu sprawach o UNWW orzekał sędzia Vertun

  2. muhmedkillbanks

    A tymczasem sedziowie przyklepuja egzekucje komornicze ….

    Reply
  3. luna

    To postanowienie jest skandaliczne. Sędzia pomija niekorzystne skutki finansowe dla strony powodowej skupiając się na niekorzystnych skutkach dla przedsiębiorcy, które to skutki sa wynikiem zastosowania przez niego niedozwolonych prawem postanowień.
    Poza tym jak sędzia może mieć wątpliwości czy zastosowanie prawa jest właściwe, mając poparcie w doktrynie, orzecznictwie SN i TSUE??

    Reply
  4. Darek

    Znaczy się to może w Konstytucji (przegłosować i) zapisać, że przedsiębiorca (np. ustalany Ustawą) nie może mieć strat i jest to nadrzędne w stosunku do innych praw :).
    Kuriozum.

    Reply
  5. marek

    Karą za grzech abuzywności jest bezwględna bezskuteczność postanowień umowy – to wynika wprost z przepisów. A sędziowie i sądy są od rozstrzygania sporów zgodnie z przepisami i karania zgodnie z literą prawa nieuczciwych przedsiębiorców, np. Banki które dopuszczają do obrotu umowy z bublami prawnymi, pomimo zatrudniania własnych działy prawnych / compliance oraz współpracy z zewnętrznymi kancelariami prawnymi. Najwyraźniej zarządy podjęły świadomie decyzje – akceptujemy ryzyko prawne, bo dużo zarobimy na stosowaniu klauzul niedozwolonych, a mało klientów pozwie nas do sądu. Tym bardziej dziwi taka postawa sędziego :/

    Reply
  6. Małgosia

    Panie doktorze,czy coś się dzieje w Kancelarii Prezydenta w sprawie ustawy dot, kredytów w CHF? Tracimy już wiarę ,że przestaniemy być okradani.
    Proszę o odpowiedź.

    Reply
  7. i.k.

    SSR Piotr Grenda – najprawdopodobniej pierwszy sędzia w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości, który odebranie złodziejowi skradzionego łupu nazwał „niekorzystnymi [dla złodzieja] skutkami finansowymi”, co wzbudziło u niego wątpliwości, czy w związku z tym złodzieja aby na pewno należy tego łupu pozbawiać w całości, a nie jedynie w części, aby możliwie zminimalizować „skutki finansowe” wymiaru kary.

    Moim zdaniem człowiek posługujący się tak pokrętną logiką nie ma moralnie i etycznie kompetencji do pełnienia funkcji kasjera w hipermarkecie, a co dopiero mówić o profesji sędziego?

    Reply
  8. DW

    To ja proponuję aby może publikować listy instytucji/przedsiębiorstw będących ponad prawem (może KNF ?). Przynajmniej wtedy wiadomo by było, że umowy z takimi instytucjami są na własne ryzyko (na razie są to gangsterzy, ale chyba trzeba by to rozwinąć).

    Reply
    1. jeremy321

      a propos knf … „Dzialalnosc KNF nosi znamiona dzialalnosci mafijnej, wystarczy cofnac sie do lat 2006-2009 i afer opisywanych przez Mariusza Zielke dziennikarza sledczego za swoja prace uhonorowanego Grand Press i …wlóczeniem sie po sadach ( notabene chyba w ostatnim roku po kilku latach uniewinniony z zarzutów) warto poczytac jego artykuly, bo choc odnosza sie do innych „wystepków” pracowników KNF , to popelnione zostaly w tym samym czasie w którym niby ” nadzór” mial na tapecie tzw kredyty „frankowe” . Zachecam zapoznania sie z dzialalnoscia KNF od lektury wywiadu z Mariuszem http://rebelya.pl/…/zyjemy-w-republice-bananowej… cyt: „jeden z pracowników KNF pobieral 15 tys. zl za jeden dzien szkolenia – czyli od petenta za jeden dzien dostawal duzo wiecej niz za miesiac pracy w urzedzie, a pieniadze dostawali tez jego zastepcy, czesc pieniedzy przelewano na inne wskazane osoby), afery funduszy inwestujacych poza gielda (np. inwestycji w spólke Legiz), afera zarzadzania portfelami waznych osób w jednym z domów maklerskich (w tym portfelem przewodniczacego KNF) , dalej w google pod haslem KNF i Mariusz Zielke znajdziecie dalsza czesci opowiesci …warto ogarnac ten syf i miec wyobrazenie jak jest wielki”

      Reply
  9. TN

    Wydaje mi się, że kłopot jest większy niż się na wydaje. Sędzie po prostu nie rozumie (bo niby skąd?), że konstrukcja umowy to jest de facto kredyt złotowy + transakcja swap, która zamienia Wibor na Libor.
    Zatem nie ma się co dziwić, że Panu Sędziemu taka umowa: złoty + Libor, jakoś nie pasuje. A nie pasuje, bo nie ma jej formalnie w naszym systemie prawnym (choć próbuje ją tylnymi drzwiami wprowadzić nowela PrBank z 2011).
    Powodowie powinni zrobić Panu Sędziemu wykład co to są kredyty hybrydowe, i że konstrukcja: kredyt złotowy + LIBOR, to nie jest jakaś „egzotyczna wydumka” powodów, tylko mechanizm, który zaproponował sam bank.

    Co więcej – nawet w rozstrzygnięciu TSUE w sprawie C312/14 Sąd jasno odwołuje się do swap’a i nie udaje (jak wcześniej Rzecznik i stanowisko RP), że nie wie o co chodzi. Co więcej TSUE zauważa nawet istnienie kredytów hybrydowych! Zatem najwyższy czas by i polskie sądy zrozumiały, że coś takiego jak Swap jest – i należy oceniać sprawy zgodnie z owym mechanizmem. Czyli k. złotowy + LIBOR.

    Po Nowym Roku należy chyba jakąś przemyślaną akcją zaznajomić polskich sędziów z mechanizmem swap/cirs i jego znaczeniu dla kredytów hybrydowych. Pozwoli im to w trochę innym (b. przychylnym) świetle spojrzeć na konstrukcję k. złotowy + Libor.

    Reply
    1. P. A.

      Warto podkreślić, ze intencją banku wobec kredytobiorcy była sprzedaż kredytu PLN ze swapem (niższe % niż to właściwe dla PLN w zamian za indeksacje kwoty kredytu, po którą kredytobiorca zgłosił sie do banku kursem CHFPLN, czy tez inaczej mówiąc wymóg zwrotu kwoty kredytu pomnożonej przez aktualny kurs CHFPLN).

      Intencja banku nie była sprzedaż kredytu walutowego, bo bank doskonale wiedział, co jest przeznaczeniem kredytu (zakup nieruchomości w Polsce, która ma wartość zawsze określoną w PLN i w związku z zakupem, której kredytobiorca zgłosił sie do banku po x PLN). Bank wiedział, ze intencją kredytobiorcy nie było pozyskanie CHF.

      Celem banku w Polsce nie było również odzyskanie CHF w przyszłości. Celem banku w Polsce wobec samego siebie było uzyskanie w portfelu kredytu stricte złotówkowego, stworzonego w sposób syntetyczny przez oddanie tej indeksacji trzeciej stronie, a odzyskanie różnicy WIBOR minus LIBOR od drugiej strony swapa, w wyniku którego bank odzyskuje kwotę PLN, którą udzielił kredytobiorcy + WIBOR.

      Tylko jak słusznie zauważył TN skutkiem tego syntetycznego kredytu złotówkowego są DODATKOWE zyski dla banku (niż te określone w Prawie Bankowym jako wynagrodzenie za udzielenie kredytu), bo powiększone o nienależny spread i z wyższymi odsetkami, bo liczonymi nie od kapitału w PLN, którego udzielił bank, (mecenas Orski o tym pisał na swoim blogu, mecenas Garlacz również się do tego również odnosi w postępowaniu procesowym) tylko od tego pomnożonego/indeksowanego o coraz wyższy kurs CHFPLN (zarówno dla LIBOR od kredytobiorcy jak i WIBOR minus LIBOR od drugiej strony swapa, a więc cały WIBOR, który uzyskuje bank jest nie od udzielonej kwoty kredytu w PLN, tylko od tej kwoty pomnożonej przez aktualny kurs CHFPLN.

      Reply
      1. P. A.

        W świetle powyższego uważam, że na obecnym etapie (kiedy ten cały mechanizm staje się powszechnie znany i wszyscy łapią się za głowę, dlaczego nadal nikt się za to odgórnie nie zabrał), jeśli mocą ustawodawcza nadal nic się z tym nie zrobi, to wyjdziemy jako kraj na arenie międzynarodowej na kompletnych debili, zwłaszcza, że chyba jesteśmy już jedynym krajem w regionie, który nie przedsięwziął adekwatnych kroków.

        Reply
      2. P. A.

        Nie zapominajmy ponadto, że taka konstrukcja tego produktu zachęca druga stronę swapa, (którą sa gracze na rynku walutowym posiadający nawet kilku-kilkunastoprocentowy udział w obrotach globalnych (!) na rynku walutowego) do działań mających na celu umocnienie CHF, aby te CHF, które odzyskają po wygaśnięciu swapa, 3 lata od jego zawarcia były warte więcej ich lokalnej waluty (zazwyczaj EUR). Dodatkowo ustawa „anyspreadowa” stworzyła realny popyt na franki, których w Polsce oryginalnie nikt nie potrzebował i nikt w Polsce nie chciał z powrotem (pytanie, co bank robi z tymi frankami, które pobiera z rachunków kredytobiorców, jeśli zostały one tam fizycznie wpłacone).

        Reply
      3. frejr1976

        Szok. Dlaczego KNF lub UOKIK nie reagują. To jest jakaś cholerna inżynieria finansowa i wpuszczenie 500.000 Polaków w bagno.

        Reply
    2. P. A.

      Przede wszystkim odgórnie mocą ustawodawczą trzeba zakończyć ten cyrk. Od strony sądowej tak jak pisze od dawna p. Styczyński trzeba wyjść od tego, ze indeksacja/denominacja nie mają podstawy prawnej w przypadku umowy kredytu (a nie są to również kredyty walutowe, bo intencją stron nie było pozyskanie/odzyskanie waluty i które i tak byłyby niezgodne z prawem przed 24 stycznia 2009?), ani kredyty oparte o waloryzacje umowna (bo nie do mnożenia kapitału służy waloryzacja). Jeśli bank sam stworzył wadliwą konstrukcje prawną i to na dodatek w celu uzyskania dodatkowych korzyści ponad wynagrodzenie od kredytu określone w Prawie Bankowym i nie informując kredytobiorcy, że w bezpośrednim związku z tym produktem wprowadza profesjonalnego, istotnego gracza na rynku walutowym o interesie do niego przeciwnym, o angażowaniu NBP i SNB w ten bałagan (i dodatkowe koszty?) w latach 2008-2010 juz nie wspominając, to musi ponieść tego konsekwencje.

      Reply
  10. marek

    Może warto podesłać to do Krajowej Rady Sądownictwa i poprosić szacowne grono o opinię. W ostatnich dniach są nad wyraz aktywni w opiniowaniu bieżącej sytuacji.

    Reply
  11. P. A.

    A propos pomocy NBP we współpracy z SNB w latach 2008-2010 w rolowaniu FX swapow dla banków, które stworzyły i sprzedały pseudokredyty pseudofrankowe w Polsce (pytanie ile kosztowała ta pomoc dla banków w Polsce?), to czy nie jest nienormalne, ze w bezpośrednim związku z kredytami udzielonymi przez banki w Polsce na zakup nieruchomości w Polsce przez Polaków, którzy zgłosili sie do banku po PLN, NBP musiał być zaangażowany i na dodatek zależny od banku centralnego SNB kraju obcego, odległego geograficznie, gospodarczo i kulturowo, a więc praktycznie bez żadnych powiązań (?!). Warto również podkreślić, ze już wtedy miała miejsce nadzwyczajna zmiana stosunku na linii bank w Polsce a kredytobiorca w kwestii kapitału, bo bank żądał od kredytobiorców w przypadku woli lub konieczności wyjścia z tego produktu opłaty likwidacyjnej stanowiącej dodatkowe 50% kapitału, po który kredytobiorca zgłosił się do banku (a którego nawet w 100% w większości nawet nie dostał, bo przecież był spread …). KNF i banki nie zrobiły wtedy z własnej inicjatywy NIC, na co zresztą zwracają również uwagę zagraniczne portale ekonomiczne komentując zasadność obecnych prac legislacyjnych polskiego rządu w tej kwestii (pomijając już sam fakt braku podstawy prawnej do sprzedaży tych produktów ..) .

    Reply
  12. P. A.

    Poza tym myślę, ze absolutnie nie powinniśmy w kwestii zawierania umów swap przez banki, które udzieliły kredytów „indeksowanych/denominowanych”, mówić o „sfinansowaniu” tych kredytów przez „swapy”. Oddanie ryzyka kursowego wynikłego z indeksacji kredytu kursem waluty obcej przez bank, który udzielił kredytu, drugiej stronie swapa (która jest istotnym i profesjonalnym graczem na rynku walutowym i przez to możliwości wpływu na kurs walutowy, wiec jak najbardziej taka spekulacja mogłaby być zainteresowana) po to by uzyskać Wibor minus Libor od drugiej strony swapa (i w efekcie na tych kredytach zarobić oprocentowanie wibor, a wiec takie % jak na kredycie złotówkowym nie indeksowanym kursem obcej waluty PLUS DODATKOWE ZYSKI (z tytułu liczenia % od zindeksowanej kwoty kredytu, vide plik TN: https://plus.google.com/108992790066580432806/posts/f5igsPS4VhL ) NIE jest „finansowaniem” kredytu przez bank „swapami”.

    Reply
  13. P. A.

    A dlaczego bank oddal ryzyko kursowe wynikłe z indeksacji kredytu kursem waluty obcej drugiej stronie swapa i chciał przez to uzyskać kredyt złotówkowy bez indeksacji kursem waluty obcej i oprocentowany % stosowanym do kredytów złotówkowych? (nie wspominając o dodatkowych zyskach wynikłych ze stosowania % do kwoty indeksowanej). Przede wszystkim dlatego, ze jego intencją było uzyskanie w swoim portfelu kredytu stricte złotówkowego, ale również dlatego, bo wiedział, ze w relacji z kredytobiorca stworzył produkt NIEZGODNY Z JEGO PRZEZNACZENIEM, bo jego przeznaczenie, nieruchomość w Polsce, ma wartość denominowaną w PLN (tutaj właściwe użycie słowa denominowany).

    Reply
  14. P. A.

    Przypomnijmy natomiast, ze kredyt („Umowa KREDYTU” na pierwszej stronie umowy), w przeciwieństwie do umowy pożyczki, udzielany jest na określony cel. Bank stworzył ten „kredyt” celem sprzedania go NIEZGODNIE z jego przeznaczeniem, bo celem kredytobiorcy NIE było pozyskanie „szwajcarskich środków pieniężnych” i bank doskonale wiedział tworząc ten produkt, ze celem kredytobiorców na zakup nieruchomości w Polsce pozyskanie „szwajcarskich środków pieniężnych” NIE będzie.

    Reply
  15. P. A.

    Nawiązując od zapisu Prawa Bankowego, które zobowiązuje kredytobiorcę do wykorzystania kredytu zgodnie z jego przeznaczeniem, przypomnijmy zapis Kodeksu Cywilnego w Księdze Zobowiązań, który do analogicznego działania co dłużnika, zobowiązuje wierzyciela:

    „Art. 354. § 1. Dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje – także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. § 2. W taki sam sposób powinien współdziałać przy wykonaniu zobowiązania wierzyciel”

    Poza tym, czy ustalonym zwyczajem nie był i nie jest zakup nieruchomości w Polsce za „polskie środki pieniężne”.

    Reply
  16. Kowalska

    Nie jestem prawnikiem, nie będę wiec oceniała tego postanowienia pod tym kątem. Ocenię je jak szara Kowalska, który być może będzie musiał w przyszłości zwrócić się do Sądu o rozstrzygnięcie w jakiejś sprawie.

    Dochodzimy tu do pewnego rodzaju absurdu, ponieważ wątpliwości sędziego budzą SKUTKI ZASTOSOWANIA PRZEPISÓW PRAWA (prawa, które w tym przypadku ma ochraniać interesy konsumentów, a wiec słabszej strony), ponieważ będą one niekorzystne finansowo dla udzielającego kredytu, w tym przypadku przedsiębiorcy, który zawarł w swoich umowach klauzule abuzywne, kształtujące prawa i obowiązki konsumenta w sposób NIEZGODNY Z PRAWEM.
    A sędzia zastanawia się czy skutki zastosowania prawa nie będą zbyt dotkliwe dla przedsiębiorcy łamiącego prawo…

    To woła o pomstę do nieba.
    To tak jakby zastanawiać się czy można ukarać złodzieja i zabrać mu zrabowane łupy, przecież odebranie mu skradzionych łupów będzie dla niego niekorzystne finansowo.

    Mam wrażenie, że Sędzia nie rozumie sensu stosowania przepisów prawnych.

    Tym jednym postanowieniem Sędzia wywrócił cała ideę przeciwdziałania stosowaniu klauzul abuzywnych przez przedsiębiorców.

    Wypada wznieść modły za ludzi, w których sprawach ten Sędzia będzie orzekał i mieć nadzieję, że nigdy nie będzie mi dane spotkać go na swojej drodze.

    Reply
  17. Marek G

    Szanowni Państwo, Panie Jacku !
    Wkładają Państwo dużo wysiłku w doprowadzenie do korzystnych – i myślę logicznych – rozwiązań
    problemu kredytów walutowych, ale zapominamy o istotnej kwestii : POTRZEBUJEMY SILNYCH SOJUSZNIKÓW w tych naszych staraniach.
    Jednym z nich powinien być ruch P. Kukiza, bo posłowie tego ugrupowania twierdzą (tu krótki cytat z ich STRATEGI ZMIANY) : ,,Dobierzemy się do skóry bankowym gangsterom. W stosunkach między bankami
    a ich klientami państwo polskie ma obowiązek stać na straży interesów obywateli
    a nie banków. Będziemy ścigać właścicieli i zarządzających bankami za niedozwolone
    klauzule w umowach kredytowych i zmusimy ich, żeby zwrócili Polakom te pieniądze,
    które im odebrali w sposób nieuczciwy i niezgodny z prawem. Wprowadzimy takie zasady
    nadzoru nad bankami, które zagwarantują, że nasze państwo stać będzie na straży
    interesów obywateli a nie instytucji finansowych.”.

    Jeżeli nie kłamią , to niech nas wspierają – zwróćmy się do nich o to wsparcie.

    Reply
  18. Mk

    Ten wyrok powinien byc rozeslany do wszystkich mediow przed nasza manifa.

    Reply
  19. Andrzej

    Znalazłem odpowiedź na wątpliwości Pana Sędziego:

    Podobnie należało potraktować kwestię ewentualnego wpływu uznania postanowienia będącego przedmiotem sporu za niedozwolone postanowienie umowne i w konsekwencji orzeczenie o obowiązku pozostałej części wartości polisy powoda na możliwość wykonywania przez pozwaną działalności ubezpieczeniowej oraz zobowiązań wobec ubezpieczających i ubezpieczonych. O ile bowiem dany zapis zostanie uznany klauzulę niedozwoloną, to kwestia wpływu takiego rozstrzygnięcia na interesy przedsiębiorcy stosującego taki zapis czy też interesy jego innych klientów jest całkowicie irrelewantna. Zauważyć przy tym należy, że stwierdzenie abuzywności postanowienia zazwyczaj wiązać się będzie z konkretnymi obciążeniami finansowymi, które przedsiębiorca będzie musiał ponieść, a które ostatecznie wpłyną również pośrednio na sytuację jego klientów. Okoliczność ta nie może wykluczać wzięcia w obronę interesu konsumenta, który został naruszony przez stosowanie przez przedsiębiorcę klauzul niedozwolonych.

    http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/z$0020funduszem$0020kapita$0142owym/154505000007203_XXIV_C_000412_2015_Uz_2015-10-07_002

    Reply
    1. marek

      Świetna analogia – umowa ubezpieczenia na życie (z funduszami kapitałowymi) vs umowa kredytu (z klauzulami indeksacyjnymi). Ubezpieczyciel dał ciała tworząc trefne wzorce umowne (owu + opłaty) i musiał za to zapłacić. I co z tego że agent przytulił gigantyczną prowizje tj. Ubezpieczyciel poniósł koszty. Klientowi trzeba zwrócić pieniądze. Bank tak samo dał ciała, wiec też musi zapłacić klientowi (dokonać zwrotu nadpłat wynikających z abuzywnych klauzul) a potem rozliczać umowe na „nowych” nieabuzywnych zasadach. Cóż ryzyko prowadzenia działaności, bez możliwości przerzucania kosztów na klienta 🙂

      Reply
  20. DO

    ,,W przedmiocie podniesionej przez pozwanego argumentacji, że usunięcie z umów spornych postanowień spowoduje, iż oprocentowania kredytów faktycznie staną się stałe, wbrew zgodnym zamiarom stron, Sąd Rejonowy wskazał, że skutek ten nie może zwolnić Sądu z obowiązku zastosowania bezwzględnie wiążących przepisów prawa i stwierdzenia nieważności postanowień umownych sprzecznych z ustawą i zasadami współżycia społecznego. Ewentualnie uzyskanie przez powodów kredytu na korzystniejszych warunkach od rynkowych będzie spowodowane wyłącznie zamieszczeniem w umowach przez pozwanego klauzuli sprzecznej z prawem.”

    Sąd Okręgowy w Łodzi, sygn. akt III Ca 155/15.

    http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152510000001503_III_Ca_000155_2015_Uz_2015-05-19_001

    Reply
    1. Andrzej

      Oby SO im tego nie przyjął do rozpoznania, i wróciło do SR. Wiadomo, jak należy postąpić 🙂

      Reply
    2. Jacek Czabański Post author

      Dziękuję za link. Bardzo ważne orzeczenie.

      Reply
  21. Jaga

    A czy ci sędziowie są w stanie, w chwili obecnej wytłumaczyć po co właściwie jest w Polsce ustanowione prawo? Po co oni się go tak pilnie uczą tyle lat skoro jak przychodzi do orzekania twierdzą, że klient – mała mróweczka którą taki gigant jak bank miażdży jednym spojrzeniem – jest ZA DOBRZE chroniony???? Czyli pan sędzia stracił wiele lat swego życia na naukę czegoś co w praktyce nie działa w jego rękach. Powinien może zostać stolarzem.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *