Glosa do wyroku SN z 14.05.2015 r. (II CSK 768/14)

By | 18 lutego 2016

J. Czabański, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14.5.2015 r. (II CSK 768/14) [o klauzulach abuzywnych w tzw. kredytach walutowych]

Palestra 1-2/2016, s. 182 (http://palestra.pl/upload/14/55/62/1455624150_.pdf)

 

Tezy wyroku:

  1. eliminacja danej klauzuli umownej jako konsekwencja jej abuzywności nie może prowadzić do sytuacji, w której następowałaby zmiana prawnego charakteru stosunku obligacyjnego łączącego twórcę wzorca i kontrahenta.
  2. Uznanie za abuzywną tylko części kwestionowanej klauzuli umownej dotyczącej zmiany stopy procentowej pozwala na pozostawienie jako wiążącej strony pozostałej części klauzuli, tj. części odsyłającej do kryteriów ustalania (weryfikowania) stopy procentowej w czasie trwania stosunku kredytowego.

 

Wyrok SN zapadł w toku postępowania grupowego kredytobiorców przeciwko jednemu z banków. W umowach o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych, waloryzowany kursem franka szwajcarskiego (CHF) znalazł się następujący zapis dotyczący zmiennego oprocentowania kredytu: „zmiana wysokości oprocentowania kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub krajów zrzeszonych w UE), którego waluta jest podstawą waloryzacji”.

Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że powyższy zapis stanowi niedozwolone postanowienie umowne i jako takie nie wiąże ono konsumentów, zgodnie z art. 3851 k.c.[1] W efekcie uznania bezskuteczności klauzuli zmiany oprocentowania, Sąd Apelacyjny doszedł do wniosku, że obowiązującym oprocentowaniem powinno być oprocentowanie przyjęte w umowie i nie podlegające zmianom, wobec nieskutecznego zapisu to przewidującego. Wskutek skargi kasacyjnej, Sąd Najwyższy uchylił powyższy wyrok, a w swoim orzeczeniu zawarł powyższe tezy.

Powyższe tezy orzeczenia SN stoją w sprzeczności z dotychczasowym orzecznictwem dotyczącym warunków zmiany oprocentowania kredytu przez bank a także stoją w sprzeczności z Dyrektywą 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, która została wdrożona do polskiego porządku prawnego przez art. 3851 i następne kodeksu cywilnego.

Orzecznictwo polskich sądów jeszcze przed akcesją Polski do UE wyznaczyło restrykcyjne warunki zastrzeżenia sobie przez bank możliwości zmiany oprocentowania kredytu. Już w 1992 r. SN stwierdził, że „Zastrzeżenie w regulaminie bankowym – stanowiącym o treści umowy zawieranej z bankiem o udzielenie kredytu bądź pożyczki albo o treści umowy o prowadzenie rachunku bankowego (oszczędnościowego bądź lokat terminowych) – uprawnienia do zmiany przez bank w czasie trwania umowy wysokości stopy oprocentowania bez wypowiedzenia umowy, wymaga dla swej skuteczności określenia konkretnych okoliczności, od jakich zmiana ta jest uzależniona”[2]. Później SN stwierdzał zaś m.in. że „uprawnienia do zmiany przez bank w czasie trwania umowy wysokości stopy oprocentowania bez wypowiedzenia umowy, wymaga dla swej skuteczności określenia konkretnych okoliczności, od jakich zmiana ta jest uzależniona”[3] a także że „klauzula zmiennego oprocentowania nie może mieć charakteru blankietowego, lecz powinna dokładnie wskazywać czynniki (okoliczności faktyczne) usprawiedliwiające zmianę oprocentowania oraz relację między zmianą tych czynników, a rozmiarem zmiany stopy oprocentowania kredytu, określając precyzyjnie wpływ zmiany wskazanych okoliczności na zmianę stopy procentowej, a więc kierunek, skalę, proporcję tych zmian”[4].

Powyższe restrykcyjne orzecznictwo zostało generalnie zaaprobowane w doktrynie. Podkreśla się, że ograniczenia te mają charakter chroniący kredytobiorcę przed dowolną zmianą warunków kredytowania przez bank, co może prowadzić do naruszenia interesów kredytobiorcy. Wskazuje się ponadto, że uprawnienie banku wynikające z umownego zastrzeżenia zmiennej stopy procentowej jest prawem kształtującym, a jego wykonywanie podlega kontroli na gruncie art. 5 k.c. i art. 354 § 1 k.c.[5]

Dopuszczenie do swobodnego ustalania oprocentowania przez bank tworzyłoby bowiem nieodpartą pokusę nadużycia tego prawa na szkodę konsumenta. Warto w tym miejscu przytoczyć przykład praktyki pozwanego banku: w przypadku kredytobiorcy który zaciągnął kredyt w roku 2006, oprocentowanie kredytu zostało wyznaczone na poziomie 2,55%, przy rynkowej stopie LIBOR 3M CHF wynoszącej 1,7%, co oznacza że bank udzielił kredytu oprocentowanego o 0,9% więcej niż stopa rynkowa. Jednak już w roku 2009, kiedy stawka LIBOR spadła do poziomu 0,4%, oprocentowanie kredytu kredytobiorcy wynosiło 3,75%, a więc było o 3,3% wyższe od poziomu rynkowego. Jak łatwo zauważyć, marża banku wzrosła blisko czterokrotnie – bez zmiany umowy. Orzecznictwo SN oraz brzmienie art. 76 prawa bankowego miało chronić właśnie przed takim nadużywaniem pozycji przez banki.

Również nadzór bankowy dostrzegł wagę zagadnienia. W piśmie z dnia 30 listopada 2005 r., Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego ostrzegł banki o tym, że „z uzyskanych przez nadzór bankowy informacji wynika, iż w praktyce funkcjonowania banków występują nieprawidłowości związane ze stosowaniem art. 76 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe (DzU 2002, nr 72, poz 665, ze zm.) w zakresie określenia w umowie kredytowej warunków zmiany stopy procentowej kredytu. Nieprawidłowości te dotyczą braku określenia warunków lub bardzo ogólnego określenia warunków zmiany stopy procentowej kredytu”[6]. Nadzór wskazał, że banki muszą się kierować orzecznictwem SN, a w szczególności muszą wziąć pod uwagę, że bezskuteczne będzie zastrzeżenie możliwości zmiany oprocentowania, jeżeli w umowie nie określono jednocześnie konkretnych okoliczności, od jakich zmiana ta jest uzależniona, okoliczności od zaistnienia których ma być uzależniona zmiana wysokości oprocentowania kredytu, powinny być tak skonkretyzowane, aby w przyszłości mogła być dokonana należyta ocena, czy rzeczywiście one wystąpiły i wreszcie określenie kryteriów zmiany stopy oprocentowania kredytu powinno pozwalać na skontrolowanie przez sąd dokonanych przez bank zmian stawek odsetkowych w razie zakwestionowania tych zmian przez klienta.

Dodatkowo, należy zauważyć, że akcesja Polski do Unii Europejskiej spowodowała, że w stosunku do umów zawieranych przez banki z konsumentami zaczęły obowiązywać nowe ograniczenia. Zgodnie bowiem z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG „nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków”. Zgodnie z art. 3 ust. 1 Dyrektywy, „warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane, mogą być uznane za nieuczciwe, jeśli stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy, praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta”. Wreszcie w załączniku do Dyrektywy stwierdzono, że przykładowym nieuczciwym warunkiem w rozumieniu Dyrektywy jest „umożliwienie sprzedawcy lub dostawcy według własnego uznania jednostronnej zmiany warunków bez uzasadnionego powodu wymienionego w umowie”, z tym że zastrzeżono że warunku tego nie stosuje się w odniesieniu do „transakcji w obrocie papierami wartościowymi, instrumentami finansowymi lub innymi produktami lub usługami, których cena związana jest ze zmianami notowań giełdowych indeksu lub stopy rynku finansowego, nad którymi sprzedawca czy też dostawca nie ma żadnej kontroli”.

W rezultacie, należy uznać, że od momentu akcesji Polski do Unii Europejskiej, klauzula zmiany oprocentowania kredytu w stosunkach z konsumentami, jeżeli ma być skuteczna, musi nie tylko być konkretna i przewidywalna oraz podlegająca kontroli sądowej co do okoliczności uzasadniających zmianę oprocentowania, ale również może opierać się wyłącznie na zmianach stóp rynkowych, nad którymi bank nie ma żadnej kontroli.

Z powyższych powodów, analogiczne do stosowanych przez pozwany bank klauzule umowne pozwalające na zmianę oprocentowania kredytu były jednoznacznie uznawane za zakazane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I tak w 2010 r. sąd zakazał stosowania klauzuli w brzmieniu:

„Wysokość ustalonego oprocentowania może ulec zmianie w przypadku zmiany o co najmniej 0,25 pkt proc. jednego z niżej wymienionych czynników:

  • stawek WIBOR,
  • stopy procentowej bonów skarbowych 52-tygodniowych,
  • stopy redyskonta weksli NBP,
  • stopy procentowej kredytu lombardowego NBP,
  • wysokości stopy rezerw obowiązkowych.

Zmiana wysokości oprocentowania następuje z dniem wejścia w życie w bankach Uchwały Zarządu Banku zmieniającej wysokość stopy procentowej”[7].

Kolejny wyrok dotyczył klauzuli stosowanej przez bank pozwany w postępowaniu będącym przedmiotem głosowanego orzeczenia SN. Sąd zakazał wówczas stosowania klauzuli w brzmieniu:

  • „Stopa procentowa kredytu może ulegać zmianom w okresie trwania umowy w przypadku zmiany co najmniej jednego z następujących parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego:
  • oprocentowania lokat międzybankowych (WIBID/WIBOR)
  • rentowność bonów skarbowych, obligacji Skarbu Państwa
  • zmiany stóp procentowych NBP

oraz w zakresie wynikającym ze zmiany tych parametrów”[8].

Wreszcie, sąd zakazał stosowania klauzuli innego banku w brzmieniu:

„Zmiana wysokości oprocentowania może następować także w przypadku zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub krajów zrzeszonych w UE), którego waluta jest podstawą indeksacji”[9].

Jak wyraźnie wskazują powyższe orzeczenia, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie miał wątpliwości, że postanowienia dotyczące zmian oprocentowania kredytu muszą być określone maksymalnie ściśle, tak aby nie było wątpliwości kiedy i w jakim zakresie dopuszczalna jest zmiana oprocentowania przez bank.

Również doktryna nie miała większych wątpliwości co do tego, że postanowienia przewidujące możliwość dowolnej zmiany oprocentowania są niedopuszczalne[10]. Jak się podkreśla, „zastosowanie zmiennej stopy oprocentowania umożliwia przeniesienie części ryzyka kredytodawcy, związanej ze zmianami gospodarczymi, na konsumenta, ale powinno być tak określone w umowie, aby w chwili jej zawarcia konsument mógł dokonać oceny celowości i opłacalności zaciągniętego kredytu i aby w toku spłacania kredytu zmiany jego oprocentowania nie miały charakteru oderwanego od czynników wpływających na te zmiany”[11]. Należy na boku zauważyć, że czym innym jest samo ustalenie oprocentowania kredytu (oprocentowanie stanowi niewątpliwie świadczenie główne, a także przedmiotowo istotny element główny, bez którego upada umowa kredytu), a czym innym jest zastrzeżenie możliwości zmiany ustalonego już w umowie oprocentowania[12].

Również w głosowanym wyroku, SN stwierdził, że klauzula zmiany oprocentowania w części przewidującej dowolność banku stanowi niedozwolone postanowienie umowne.

Jednocześnie jednak SN dopuszcza utrzymanie w mocy pozostałej części tej klauzuli, a więc tam, gdzie klauzula ta odnosi się do bliżej nieokreślonych warunków ustalania stopy oprocentowania, a ponadto stwierdza, że eliminacja nieuczciwego warunku umownego nie może prowadzić́ do sytuacji, w której następowałaby zmiana prawnego charakteru stosunku obligacyjnego łączącego twórcę̨ wzorca i kontrahenta.

Powyższe tezy są sprzeczne z opisanym wyżej dotychczasowym utrwalonym orzecznictwem dotyczącym dopuszczalności stosowania klauzuli zmiennego oprocentowania a także są sprzeczne z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE.

Ze względu na słabszą pozycję jednej ze stron art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG stanowi, że nieuczciwe warunki nie wiążą konsumenta. Jest to przepis bezwzględnie obowiązujący, który zmierza do zastąpienia ustanowionej w umowie równowagi formalnej między prawami i obowiązkami stron równowagą rzeczywistą, pozwalającą na przywrócenie równości tych stron[13].

W przypadku stwierdzenia, że dany warunek umowny jest nieuczciwy, do sądów krajowych należy wyciągnięcie wszelkich wynikających z tego zgodnie z prawem krajowym konsekwencji w celu zapewnienia, by warunek ten nie był wiążący dla konsumenta[14].

Jak podkreśla TSUE, „sądy krajowe są zobowiązane wyłącznie do zaniechania stosowania nieuczciwego warunku umownego, aby nie wywierał on obligatoryjnych skutków wobec konsumenta, przy czym nie są one uprawnione do zmiany jego treści. Umowa ta powinna bowiem w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego”[15].

Oznacza to – wbrew poglądowi SN – że wybór jaki ma sąd krajowy jest bardzo ograniczony: jeżeli umowa może obowiązywać bez nieuczciwego warunku, powinna ona wiązać dalej. Jeżeli nie jest to możliwe, umowa powinna być uznana za nieważną. Sądy nie mają natomiast uprawnienia do modyfikacji postanowień umownych, tak aby nie były już one nieuczciwe.

Jak zauważył w tym samym orzeczeniu TSUE, „gdyby sąd krajowy mógł zmieniać treść nieuczciwych warunków zawartych w takich umowach, takie uprawnienie mogłoby zagrażać realizacji długoterminowego celu ustanowionego w art. 7 dyrektywy 93/13. Uprawnienie to przyczyniłoby się bowiem do wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców poprzez zwykły brak stosowania takich nieuczciwych warunków wobec konsumentów, ponieważ nadal byliby oni zachęcani do stosowania rzeczonych warunków, wiedząc, że nawet gdyby miały one być unieważnione, to jednak umowa mogłaby zostać uzupełniona w niezbędnym zakresie przez sąd krajowy, tak aby zagwarantować w ten sposób interes rzeczonych przedsiębiorców”.[16]

Ustawodawca europejski, konstruując przepisy dyrektywy 93/13/EWG celowo wprowadził przepis bezskuteczności nieuczciwych warunków umownych wobec konsumenta, z jednoczesnym obowiązkiem wykonywania umowy zgodnie z pozostałymi jej zapisami. Taki skutek może być oczywiście bardzo dotkliwy ekonomicznie dla przedsiębiorcy, który nigdy by nie chciał zawrzeć takiej umowy, gdyby wiedział, że nieuczciwy warunek zapewniający mu korzyści ekonomiczne zostanie z umowy wyeliminowany. Jednak skutek ten został celowo przewidziany przez ustawodawcę i ma wywierać odstraszający efekt na przedsiębiorców, którzy chcieliby stosować zakazane postanowienia. Jeżeli jedynym skutkiem miałby być powrót do uczciwych warunków, to jest oczywiste, że przedsiębiorca nic by nie ryzykował stosując warunki nieuczciwe – co najwyżej w niektórych przypadkach – po kontroli sądowej – musiałby wrócić do warunków uczciwych. Ustawodawca europejski celowo więc prowadził skutek bezskuteczności, tak aby pokazać przedsiębiorcy, że naruszanie interesów konsumenta może go dużo kosztować finansowo. Również i polska doktryna jednoznacznie przesądza o skutku w postaci bezskuteczności postanowienia i to bez względu na jego ekonomiczną doniosłość dla przedsiębiorcy[17]. Kwestią dyskusyjną jest tylko to, czy w miejsce bezskutecznego postanowienia zastosowanie znajdą przepisy o charakterze dyspozytywnym, choć wydaje się, że tak właśnie być powinno[18].

W sprawie będącej przedmiotem glosy, bank narzucił kredytobiorcom określony mechanizm zmiany oprocentowania. Mechanizm ten był wadliwy prawnie, stanowiąc nieuczciwy warunek umowny. Skutkiem wadliwości prawnej jest bezskuteczność tego postanowienia względem kredytobiorców – konsumentów. W rezultacie, wobec braku innych umownych zapisów o możliwości zmiany oprocentowania, bank stracił możliwość zmiany wysokości oprocentowania kredytu, a kredyt pozostaje oprocentowany według oprocentowania ustalonego początkowo[19]. Jest to niewątpliwie skutek dotkliwy finansowo dla banku, jednak fakt ten sam w sobie nie może prowadzić do wykładni prawa sprzecznej z jego treścią. Gdybyśmy rozważali przypadek bezskuteczności postanowienia przewidującego oprocentowanie kredytu, należałoby się zastanowić czy umowa taka w ogóle jest jeszcze ważna (wada dotyczyłaby bowiem elementu przedmiotowo istotnego umowy), czy też należy w miejsce braku normy zastosować przepisy o odsetkach ustawowych jako normę dyspozytywną (art. 359 § 2 kc.). Jednak w przedmiotowej sprawie, wysokość oprocentowania została określona w umowie, natomiast bezskuteczna okazała się klauzula umożliwiająca zmianę tego początkowo uzgodnionego oprocentowania. Nie sposób więc zgodzić się z poglądem SN wyrażonym w niniejszej sprawie, że istnieje możliwość ustalenia poprzez opinię biegłego jakiegoś właściwego poziomu zmiennego oprocentowania, które należałoby zastosować wobec udzielonych kredytów, a więc przywrócić w ten sposób skuteczność klauzuli przewidującej możliwość zmiany oprocentowania.

Jak bowiem wskazano wcześniej, zarówno ustawa prawo bankowe jak i wcześniejsze orzecznictwo SN nie dopuszcza sytuacji, w której możliwość zmiany oprocentowania jest ujęta tak dowolnie, że potrzebne są aż wiadomości specjalne do ustalenia tego, czy w danych okolicznościach oprocentowanie należało zmienić, a jeżeli tak, to w jakim stopniu. Dodatkowo, takie poszukiwanie jest sprzeczne z jasno wyrażoną wolą stron, zawartą w umowie. Bezskuteczność nieuczciwych warunków umownych nie oznacza, że sąd zyskuje kompetencje do ustalania, jak strony by się inaczej umówiły, gdyby chciały zawrzeć umowę niezawierającą nieuczciwego warunku. Przeciwnie, zgodnie z celowym zamysłem ustawodawcy europejskiego oraz utrwalonym orzecznictwem TSUE, jedynym możliwym skutkiem stwierdzenia nieuczciwości warunku umownego jest jego bezskuteczność wobec konsumenta, ewentualnie uznania umowy za nieważną w całości.

Nie może również znaleźć uznania teza SN, że uznanie bezskuteczność nieuczciwego warunku umownego nie może prowadzić do zmiany charakteru prawnego stosunku prawnego, w tym przypadku zmiany oprocentowania kredytu ze zmiennego na stały. Po pierwsze, na gruncie obowiązujących przepisów nie sposób dopatrywać się rozróżnienia pomiędzy kredytem o stałym a zmiennym oprocentowaniu, a więc nie są to stosunki o innym charakterze prawnym, przeciwnie są to tylko dwie formy takiej samej umowy nazwanej w postaci umowy kredytu. Po drugie, nawet jeżeli w okolicznościach innej sprawy wyeliminowanie nieuczciwego warunku z umowy prowadziłoby do istotnej zmiany charakteru stosunku prawnego, to najprawdopodobniej oznaczałoby to, że umowa nie może być dalej wykonywana (co może mieć miejsce, jeżeli nieuczciwy warunek umowny dotyczy przedmiotowo istotnego elementu umowy), a jedynym możliwym skutkiem w takiej sytuacji byłoby uznanie nieważności umowy w całości. Każde inne rozwiązanie prowadzi do sprzeczności z art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG oraz art. 3851 § 1 kc.

Z powyższych powodów, glosowane orzeczenie SN stoi w sprzeczności z dotychczasowym orzecznictwem SN, SOKiK, a także jest sprzeczne z przepisami dyrektywy 93/13/EWG i utrwalonym orzecznictwem TSUE, co powoduje że należy je ocenić zdecydowanie krytycznie.

 

[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 30.04.2014 r., I ACa 1209/13.

[2] Uchwała składu 7 Sędziów SN z dnia 6 marca 1992 r. (III CZP 141/91).

[3] Wyrok SN z dnia 5 kwietnia 2002 r. (II CKN 933/99).

[4] Wyrok SN z 4 .11.2011 (I CSK 46/11).

[5] Janusz Molis, Komentarz do art. 76 [w:] F. Zoll (red.), Prawo bankowe. Komentarz. Tom I i II, Zakamycze, 2005; patrz też Z. Gawlik, Zastrzeżenie w regulaminie bankowym zmiennej stopy oprocentowania kredytu lub depozytu, Pr.Bank. 1995, nr 2, s. 94), M. Lemkowski, Odsetki cywilnoprawne, Oficyna 2007, s. 330 – 332.

[6] Pismo z dnia 30 listopada 2005 r., Narodowy Bank Polski, Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego, NB-BPN-I-AK-077-13-2-753/05, Warunki zmiany stawki oprocentowania kredytów. Pr.Bankowe 2006/1/128.

[7] Wyrok SOKiK z dnia 9 kwietnia 2010 r. (XVII Amc 959/09).

[8] Wyrok SOKiK z 10 lutego 2012 r. (VI ACa 1460/11).

[9] Wyrok SOKiK z 24.07.2012 r. (XVIII AmC 285/11).

[10] Patrz np. M. Jobska, Zmiana treści umowy w czasie trwania stosunku umownego – klauzule modyfikacyjne w umowach banku z klientem, Pr. Bank. 2007, nr 2, s. 73-84; E. Rutkowska, Niedozwolone klauzule umowne w bankowym obrocie konsumenckim, Pr. Bank. 2002, nr 7-8, s. 66, W. Iwański Wojciech, M. Olechowski, Glosa do wyroku s.apel. z dnia 10 lutego 2012 r., VI ACa 1460/11, M.Pr.Bank nr 5 z 2013, s. 41.

[11] Z. Ofiarski, Komentarz do art.76. Prawo bankowe. Komentarz. LEX, 2013.

[12] Patrz M. Lemkowski, Odsetki… (op.cit), s. 179. Zastrzeżenie autora, że w związku z tym „postanowienia zawarte w umowach czy we wzorcach odnoszące się do obowiązku zapłaty oprocentowania nie mogą być zasadniczo uznawane za niedozwolone postanowienia umowne” jest trafne, ale w praktyce mało znaczące, gdyż kwestionowane są postanowienia umowne przewidujące możliwość zmiany już ustalonego oprocentowania.

[13] Patrz wyrok TSUE w sprawie Horațiu Ovidiu Costea z 3 września 2015, C-110/14 pkt 19, a także wyrok z 17.07.2015 r. w sprawie Sánchez Morcillo i Abril García, C‑169/14 pkt 23 i przytoczone tam orzecznictwo

[14] Patrz wyrok z 6.10.2009 w sprawie Asturcom Telecomunicaciones, C-40/08, pkt 58; postanowienie z dnia 16 listopada 2010 r. w sprawie C‑76/10 Pohotovosť, pkt 62; a także wyrok z dnia 15.3.2012 w sprawie Pereničová i Perenič, C-453/10, pkt 30.

[15] Wyrok z dnia 14 czerwca 2012 r. w sprawie Banco Español de Crédito SA, C‑618/10, pkt. 65.

[16] Ibid., pkt 69.

[17] Podobnie argumentuje Cz. Żuławska (w:) G. Bieniek (red.) Komentarz do Kodeksu cywilnego, ks. III, t. I, Warszawa 2011, s. 165.

[18] Tak argumentuje E. Łetowska, Prawo umów konsumenckich, Warszawa 2002, s 343. Przeciwnie, Cz. Żuławska, op.cit., s. 165.

[19] Tak też T. Czech, Konsekwencje wadliwości klauzuli dotyczącej zmiennej stopy oprocentowania w umowach bankowych, M.Pr.Bank. nr 12 z 2012 s. 41: „Jeżeli klauzula, która zastrzega zmienność oprocentowania, jest wadliwa (np. nie inkorporowano jej skutecznie do stosunku prawnego albo przyznaje bankowi nadmierną swobodę w kształtowaniu stawki odsetkowej), nie wywołuje skutków prawnych (…) W takiej sytuacji w mocy pozostają postanowienia umowy, które wprowadzają obowiązek uiszczania odsetek oraz wyznaczają ich stawkę początkową (art. 359 § 1-2 k.c.). Jednakże wskutek wadliwości klauzuli, która dotyczy zmienności oprocentowania, stawka początkowa obowiązuje w całym okresie trwania umowy. Oprocentowanie, które miało być zmienne, ulega przekształceniu w oprocentowanie stałe”.

 

44 thoughts on “Glosa do wyroku SN z 14.05.2015 r. (II CSK 768/14)

  1. Bolo100

    Ehh. Moja sprawa. Juz 6 lat ale sprawiedliwość nadejdzie w końcu

    Reply
  2. pozwalembank

    Panie Jacku,
    Czy na blogu opublikował Pan pełną treść glosy, tak jak została opublikowana w Palestrze…?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Tak, z tym, że wersja drukowana może zawierać drobne poprawki redakcyjne.

      Reply
  3. pozwalembank

    W uzupełnieniu warto przytoczyć stanowisko TSUE w sprawie C‑143/13 (Matei), tam też chodziło o klauzulę zmiany oprocentowania:
    pkt. 74
    ,,W szczególności z art. 3 i 5 dyrektywy 93/13, a także z pkt 1 lit. j) i l) oraz z pkt 2 lit. b) i d) załącznika do tej dyrektywy wynika, że do celów przestrzegania wymogu przejrzystości zasadnicze znaczenie zyskuje kwestia, czy umowa o kredyt wskazuje w sposób przejrzysty powody i specyfikę mechanizmu zmiany stopy procentowej i związek między tym warunkiem a innymi warunkami dotyczącymi wynagrodzenia kredytodawcy, tak by poinformowany konsument mógł przewidzieć, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne (zob. podobnie wyrok Kásler i Káslerné Rábai, EU:C:2014:282, pkt 73).”

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Dziękuję za zwrócenie uwagi na to orzeczenie. Orzecznictwo polskiego SN od dawna szło w tę stronę, dopiero komentowany wyrok stanowi jakąś niezrozumiałą woltę.

      Reply
      1. pozwalembank

        Dodam jeszcze wyrok SN z dnia 7 października 2010 r. IV CSK 187/10
        „okoliczności, od zaistnienia których ma być uzależniona zmiana wysokości oprocentowania, powinny być tak skonkretyzowane, żeby można było ocenić, czy rzeczywiście one wystąpiły i czy w związku z tym zastosowana przez kredytodawcę zmiana oprocentowania była usprawiedliwiona (..) ”
        i dalej
        ,,Pogląd Sądu Apelacyjnego co do potrzeby określenia w umowie kredytowej nie tylko okoliczności, od zaistnienia których ma być uzależniona zmiana wysokości oprocentowania, ale i mechanizmu w jaki przekładają się one na tę zmianę, należy rozumieć jako słuszny postulat pod adresem ustawodawcy i–bez względu na to jaka jest treść art. 76 pkt 1 Pr. bank.–pod adresem stron umów kredytowych, przede wszystkim banków, aby uwzględniały go przy zawieraniu umów.”

        Reply
      2. RS

        Wolta panie mecenasie jest calkowicie zrozumiala, tyle ze nie na gruncie prawa, a na gruncie polityki. Nb. piekna glosa, ktora i tak wszyscy czuliśmy przez skore zapoznając się z wyrokiem SN. Niestety, mamy powagę rzeczy osądzonej i jesli nie uda sie wystąpić do TSUE, ten wadliwy wyrok zaważy na ostatecznym rozstrzygnieciu pozwu zbiorowego. Poza tym niestety juz zaważa na innych orzeczeniach sadow niższych instancji.

        Reply
        1. Jacek Czabański Post author

          Wyrok SN ma zastosowanie tylko w konkretnej sprawie. Myślę, że SN jeszcze nie raz się będzie wypowiadał na temat kredytów „frankowych” i mam nadzieję, że z sensem.

          Reply
          1. Jose

            Raczej już nie w tej sprawie.
            Za kilka miesięcy sprawa się przedawni, ponieważ minie 10 lat od zawarcia ostatnich, tego typu umów.
            Najprawdopodobniej, to jest jedyny pozew tzw. „starego portfela”.

          2. Jacek Czabański Post author

            Przedawniają się roszczenia majątkowe, czyli np. o zwrot nienależnie zapłaconej kwoty sprzed 10 lat. Uważam, że w sprawie starego portfela i klauzul indeksacyjnych przedawnienie dotyczy wyłącznie poszczególnych rat, a nie wszystkich roszczeń z umowy. Dlatego jeszcze przez wiele lat mogą być wytaczane sprawy, w tym o stary portfel mBanku.

            Ale oczywiście zobaczymy co wymyślą sądy.

  4. abc

    1) Czy w przypadku wyroku SN niezgodnego z dyrektywami europejskimi oraz wyrokami trybunalu można zaskarzyc go w TSUE?

    2) Sprawa ustawy dotyczącej kredytów denominowanych/indeksowanych zmierza w złym kierunku i znajduje opor wewn. obozu rządzącego. Moim zdaniem to czysta gra na czas i pozorowanie działań. Czy nie lepiej podążać tropem wewn. transakcji walutowych, gdyz bezpośrednio (wewn. transakcje) i pośrednio (przyjmowanie splat w walucie obcej) eskalowaly problem przyczyniając sie do osłabienia złotego? Moim zdaniem nie jest mozliwe, aby nie mogly tego przewidzieć. Co z zeznaniami rocznymi banków? Czy na pewno wewn. operacje sa w nich ujęte w przejrzysty sposób vs operacje wewn.?

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      1) Wyroku SN nie można zaskarżyć. Natomiast sąd niższej instancji może się zwrócić z pytaniem prawnym do TSUE.

      2) Projekt ustawy rzeczywiście ugrzązł. Natomiast kwestie, o których Pan mówi są jeszcze trudniejsze do ustalenia, gdyż trzeba było mieć wgląd nie w sprawozdania, lecz wewnętrzne dokumenty banków.

      Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Dobre orzeczenie, aczkolwiek końcówka jest niezrozumiała: dlaczego sankcja bezskuteczności ma nie być karą dla przedsiębiorcy? Zupełnie inne zdanie na ten temat ma TSUE.

      Reply
      1. Andrzej

        Moim zdaniem ma być karą, co wielokrotnie stwierdził tez TSUE. Natomiast widać, jak niedobry jest ten wyrok SN, wbrew orzecznictwu samego SN.

        Mam tylko wątpliwość do jednego punktu w glosie:

        „Kwestią dyskusyjną jest tylko to, czy w miejsce bezskutecznego postanowienia zastosowanie znajdą przepisy o charakterze dyspozytywnym, choć wydaje się, że tak właśnie być powinno(18).”

        Ponieważ prawo nie działa wstecz, a ustawa „antyspreadowa” uchwalona została bodaj w 2011 roku, a także biorąc pod uwagę orzecznictwo SN:

        mBank i Sąd Najwyższy. Czy ustawa ,,antyspreadowa” wpływa na ocenę abuzywności klauzuli waloryzacyjnej dotyczącej spłat rat kredytowych.
        Sąd Najwyższy, Postanowienie z dnia 28 maja 2014 r. Sygn. akt I CSK 607/13.
        Link: http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/I%20CSK%20607-13.pdf

        Nie znajduję przepisów dyspozytywnych które by miały wejść w miejsce bezskutecznego postanowienia. Czy ma Pan taki sam pogląd na sprawę Panie Jacku?

        Reply
        1. Jacek Czabański Post author

          Tak. Ustawa antyspreadowa, ani żadna inna ustawa, nie zawiera przepisów dyspozytywnych, które mogłyby wejść w grę przy waloryzacji umownej.

          Reply
          1. pozwalembank

            Panowie!
            Są. Zdaniem Pani mecenas która reprezentuje mBank w mojej sprawie – są to przepisy o odsetkach ustawowych :-). To nie jest żart.

          2. Jacek Czabański Post author

            Ale to tylko wtedy, gdyby odsetki w ogóle nie były oznaczone w umowie. Tymczasem problematyczna jest wyłącznie klauzula dotycząca zmiany stopy oprocentowania już w umowie ustalonego.

  5. jasiek

    Hmmm otóż w tym oto miesiącu lutym, roku pańskiego 2016r. biegły ma wszytko wyliczyć i ogłosić wszem i wobec jak to ma wyglądać oprocentowanie nieszczęśników z „pozwu zbiorowego przeciwko mbank” . Ma wydać opinie na temat sposobu wyliczenia oprocentowania (dowolnego) przez bank. No cóż zobaczymy co wyliczy ….natomiast konia z rzędem temu kto poda algorytm wyliczenia oprocentowania obecnym wszystkim frankowiczom , którym oprocentowanie wylicza zarząd. Otóż drodzy państwo nie ma takiego algorytmu ….mało tego bank nie wie jak to zrobić co sam potwierdził . !!!! I teraz najlepsze w świetle ww. orzeczenia SN może oto dojść do kuriozalnej sytuacji ….że bank zgodnie z prawem będzie mógł zmieniać oprocentowanie kiedy chce i jak chce …i nie będzie można z tym nic zrobić….dosłownie i w przenośni ………bez komentarza bo brak mi słów

    Reply
  6. Piotr

    kwestia techniczna – nie wiem czy tak miało być ale pdf’owy wycinek z Palestry akurat samej przedmiotowej glosy nie zawiera
    Pozdrawiam i zabieram sie do czytania

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Niestety, Palestra wrzuciła okrojoną wersję numeru do internetu.

      Reply
  7. Ryszard Styczyński

    Panie Jacku,

    ponownie dziękuję za Pańskie zaangażowanie. Oh! Gdyby tak 1% prawników pracował tak jak Pan to sprawa byłaby dużo bardziej oczywista. Niestety większość prawników zachowuje się jak kiepski robotmnik co zdobył fach i robi kasę. Większość ma w nosie prawo, zasady i rozwój społeczny i martwi się tylko o swoje cztery litery. Pan konsekwentnie od miesięcy publikuje komentarze. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale śledzę Pańską pracę i ją szanuję.

    Przytoczył Pan bardzo ważne orzeczenie SN III CZP 141/91, w którym sędziowie wypowiadają się nie tylko na temat precyzyjności klauzuli zmiennego oprocentowania, ale także na temat technicznego użycia klauzul waloryzacyjnych w umowie o kredyt bankowy. Jest to niezwykle istotna ocena, mówiąca, że klauzula walutowa w u.o.k.b. ma wywierać wpływ na wartość zmiennego oprocentowania. Cytuję:

    >>> W wyniku negocjacji prowadzonych przez strony mogą być też zróżnicowane kryteria zmiany oprocentowania; np. w odniesieniu do kredytów udzielanych rolnictwu może być przyjęta tzw. klauzula waloryzacyjna zbożowa, a w odniesieniu do kredytów udzielanych przedsiębiorstwom tzw. klauzula walutowa. <<<

    Orzeczenie jest o tyle ważne, że pochodzi z roku 1992 roku, czyli zostało spisane 3 lata po wprowadzeniu narzędzia zmiennego oprocentowania do kredytów bankowych (1989). A to oznacza, że SN mógł jasno rozumieć intencje ustawodawcy. Coś co wtedy było oczywiste, teraz po 25 latach zostało zatracone, zapomniane i zmienione. Orzeczenie SN III CZP 141/91 przedstawiałem podczas spotkania z ZBP jako przykład właściwego zastosowania klauzul walutowych w u.o.k.b.

    Zmienne oprocentowanie jest lex specialis zastępującym art.358(1) par.2. Na poparcie powyższego dodam, że art.358(1) par.5 literalnie mówi o wyłączeniu art.358(1) par.2 w przypadku faktu regulacji świadczeń pieniężnych przez przepisy szczegółowe. Dodam tylko że ocena dr Brzozowskiego z 1994 roku na temat art.358(1) par.5 jest błędna mówiąc tylko o "stawkach, cenach i taryfach" a pomijając "inne świadczenia pieniężne", które znajduje się w treści art.358(1) par.5 in fine.

    Lex specialis oraz art.358(1) par.5 powodują, że waloryzacja umowna nie może być stosowana w umowie o kredyt bankowy posiadającej zmienne oprocentowanie jako regulator wysokości świadczenia pieniężnego będącego zyskiem banku wynikającego z pożyczenia pieniędzy w ramach umowy o kredyt bankowy. Pozwolę sobie tutaj dodać, że taka interpretacja jest zgodna z zasadą nominalizmu dotyczącą zobowiązań dłużnych wynikających z pożyczki. Na ten archetyp nominalizmu zwracali uwagę prof.Czachórski (1963) oraz prof.Dybowski (1981) odnosząc się do kodeksu zobowiązań (1933, art.435, 545) oraz w księgi zobowiązań k.c. (1964, art.720).

    -Ryszard Styczyński

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Pana koncepcja, że klauzula waloryzacyjna wyłącza możliwość oprocentowania, w tym jego zmiany, jest interesująca, ale pozbawiona podstaw prawnych. Ponadto jest sprzeczna z celem ekonomicznym.

      Najprostszy przykład to właśnie klauzule walutowe w umowach pożyczki / kredytu. Klauzula walutowa w takiej umowie ma zapewnić aby zwracana kwota pożyczki równa była (według przyjętego miernika wartości) kwocie pożyczonej. Tym samym zwracana kwota nie zawiera w sobie jeszcze wynagrodzenia za korzystanie. To wynagrodzenie zapewnia dopiero oprocentowanie.

      Nie ma żadnych przeszkód aby umowa pożyczki / kredytu przewidywała zarówno klauzulę walutową, jak i oprocentowanie (w tym zmienne).
      Jedynym ograniczeniem są przepisy o odsetkach maksymalnych, które stanowią tutaj lex specialis. Nie są takimi natomiast przepisy odnoszące się do cen urzędowych, na które Pan się powołuje.

      Reply
      1. Zenon Frankster

        Czy od 2009r., czyli zniesienia zasady walutowości, w ogóle można stosować klauzule walutowe? Jeśli w umowie kwota kredytu to 100CHF, to bank wypłaca 100 CHF albo 400 PLN (gdy średni kurs NBP = 4 PLN za 1 CHF). W przypadku spłaty raty sytuacja powinna wyglądać analogicznie. Jaki jest cel stosowania klauzul walutowych, odkąd art. 358 KC ma nowe brzmienie? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to ekstra zysk w postaci spreadu dla banku.

        Reply
        1. Jacek Czabański Post author

          Nie widzę problemów w stosowaniu klauzul walutowych. Są one prostsze niż rozliczenie w walucie obcej w sytuacji, w której nikt tych walut nie potrzebuje, bo celem jest uzyskanie finansowania w złotych polskich. Natomiast fakt stosowania niesymetrycznych, podwójnych klauzul waloryzacyjnych, to już rzeczywiście specyficzny wynalazek polskich banków, źródło dodatkowego zarobku, moim zdaniem nieuczciwego.

          Reply
          1. Maciej

            Taki komentarz znalazłem pod jednym z tematów red. Samcika:

            „Nie wiem w ogóle, jak bank mógł porównywać kredytobiorcy jednocześnie produkt obciążony jednym ryzykiem/niewiadomą w przyszłości (WIBOR), na którą w dodatku bank w Polsce (banki w Polsce ustalają WIBOR) i rząd w Polsce ma wpływ (banki ustalają WIBOR w oparciu o stopy % w Polsce, które ustala Rada Polityki Pieniężnej) z produktem obarczonym kilkoma ryzykami/zmiennymi /niewiadomymi (LIBOR CHF, CHFEUR , EURPLN, spread przy wypłacie kredytu (jeśli w transzach, to jest ich kilka), kilkadziesiąt spreadów przy spłacie kredytu), z których większość jest na dodatek kompletnie abstrakcyjna i nie powiązana z przeznaczeniem kredytu i z tego porównania wyciągać jakiekolwiek wnioski. To już było kompletnie błędne przedstawianie „kredytu frankowego” (jednak to na nim bank dodatkowo zarabia spread i jego konsekwencje), nie zważając na ryzyka dla całego systemu finansowego”

          2. Zenon Frankster

            tak na chłopski rozum, wydaje się że od 2009r klauzule walutowe są zbędne (a nie prostsze), bo w przypadku kredytow walutowych rozliczenia mogą być realizowane bezpośrednio w PLN po średnim kursie NBP. Nie trzeba rozliczać sie w walutach obcych, zwłaszcza w sytuacji gdy kredytobiorca potrzebuje PLN do realizacji celu kredytowego, zarabia w PLN, a także spłaca raty w PLN.

            Ale gdy bank ma depozyty w PLN i chce udzielić kredytu NIBY CHF, to faktycznie może potrzebować klauzul walutowych, które pozorują walutowy charakter kredytu? Natomiast sztuczki finansowe / pozabilansowe, czyli kuchnia bankowa ktora nie powinna interesować klienta, daje bankowi możliwość zaksiegowania operacji w sposób akceptowalny przez audytorów i nadzór. Jednak patrząc w sprawozdania KNB i KNf od 2003r widać, że struktura finansowania kredytów mieszkaniowych wyraźnie nie podoba się nadzorcy i zaleca jej korektę – rok w rok!!

          3. karol

            „Klauzula walutowa w takiej umowie ma zapewnić aby zwracana kwota pożyczki równa była (według przyjętego miernika wartości) kwocie pożyczonej. Tym samym zwracana kwota nie zawiera w sobie jeszcze wynagrodzenia za korzystanie. To wynagrodzenie zapewnia dopiero oprocentowanie.” Skoro to tylko przyjęty miernik wartości, a nie rzeczywiste przepływy walut, to jak bank powinien rozliczyć te nadprogemowe PLN, które ja do banku oddaje – przecież oddaje znacznie więcej złotówek niż pożyczyłam – to jest dodatkowy przychód, nie za korzystanie z kapitału, ale przychód – co w takim razie z podatkiem od takiego przychodu?

            Ponadto skoro klazula walutowa to tylko miernik, to jakim cudem, pożyczając PLN, wyłącznie indexowane do kursu waluty (czyli kredyt stricte złotowy), bank może zaproponować oprocentowanie oparte o LIBOR? przecież nie może pożyczać złotówek tak tanio…

          4. Jacek Czabański Post author

            Różnice kursowe rzeczywiście powodują przychód po stronie banków – do opodatkowania.

            Co do natomiast oprocentowania, to właśnie powiązanie z kursem CHF umożliwiało bankom zaoferowanie oprocentowania opartego na LIBOR.

          5. karol

            1) ale czy ustawa nie mówi wyrazie jaki bank możne mieć przychód z tytułu kredytu – ze jest nim prowizja od przyznanej kwoty oraz odsetki od wykorzystanej? zatem czerpania zysków innych niż powyższe jest zdaje się obejściem prawa bankowego.

            2) Owszem, rozumiem, ze taki był mechanizm niższego oprocentowania, po stawce libor – tylko pytanie moje było inne – skoro to jest kredyt złotówkowy (i jedynie techniczne przeliczony do kursu CHF) to czy bank możne pożyczyć złotówki „tak tanio”? przecież po to RPP ustala stopy procentowe dla złotówki, żeby regulować podaż złotówek na rynek. Jeśli bank dla kredytu zlotowego zastosował LIBOR, to mógł tych złotówek pożyczyć znacznie więcej niż przewiduje to regulator rynku. Libor przy kredycie złotówkowym wygląda na obejście wytycznych RPP.

            3) Prawda jest taka ze to nie my potrzebowaliśmy CHF, tylko zagraniczne banki potrzebowały PLN, żeby inwestować w obligacje Państwowe, bo była mega wysoka stopa procentowa w PL – wygląda na to, ze to zagranice banki chciały pozyskać PLN, bo, jak to cytuje na swoim blogu Ryszard Styczynski „Przyspieszenie wzrostu gospodarczego od 1993 roku, poprawa podstawowych wskaźników ekonomicznych oraz duża różnica w poziomie stóp procentowych między Polską i zagranicą spowodowały zainteresowanie podmiotów zagranicznych inwestycjami w Polsce. Głównie krótkoterminowymi, spekulacyjnymi inwestycjami w bony skarbowe, obligacje i krótkoterminowe depozyty.

            Przepisy polskiego prawa dewizowego nie zezwalają nierezydentom na zaciąganie krótkoterminowych pożyczek w złotych polskich. Jedyną, więc możliwością finansowania krótkich pozycji w złotych przez nierezydentów jest zawarcie walutowego kontraktu swap z polskim bankiem”

            Wiec nie dość ze banki zgarnęły pieniądze z wysokich odsetek, to potem bez żadnego ryzyka odzyskały kapitał początkowy, „przezimowany” w walucie bezpiecznej… A nam się w wmawia, ze to my się oparliśmy na CHF….

          6. Tomek

            Panie Mecenasie

            „powiązanie z kursem CHF umożliwiało bankom zaoferowanie oprocentowania opartego na LIBOR” – to stwierdzenie nie oddaje w pełni stanu faktycznego

            Należy je zastąpić „”powiązanie z kursem CHF pozwalało bankom na zaoferowanie oprocentowania opartego na LIBOR bez ponoszenia przez bank żadnego ryzyka walutowego ( o którym to mechanizmie bank nie informował kredytobiorcy)” i tego się trzeba trzymać, bo to jest pełny stan faktyczny

          7. Maciej

            Proszę o przeczytanie tego, co napisał karol, te kwestie trzeba mieć również na uwadze. Nie możemy podchodzić do zaplecza finansowego tych operacji tak płytko, jak chcieliby bankowi prawnicy. Bank po to by zaoferować LIBOR, oddalił się ze swoimi zabezpieczeniami walutowymi o ponad 100% od kursu, po którym wypłacił kredyt i oddala się nadal, bez planu co dalej. Ten produkt bankowy jest bezmyślny i idiotyczny i żadne tłumaczenia, jak i po co, tak się to robi, tego nie zmienią.

            Poza tym jak i jako co bank księguje spread?

          8. Maciej

            Tę głupotę i bezmyślność banku w tworzeniu tego produktu należy również wytknąć w sądzie.

          9. Maciej

            Poza tym co napisał karol tę głupotę banku w tworzeniu „kredytu frankowego” trafnie ujęto w tym komentarzu z innego bloga:

            „Niezależnie od tego, jakie (niekoniecznie znane kredytobiorcom) przesłanki przyświecały bankom, gdy tworzyły ten produkt, to BANKI go STWORZYŁY (klient nie brał udziału w jego współtworzeniu ani nie był to produkt stworzony na zamówienie klienta), najpierw był produkt, później klient – produkt ten został stworzony na znany bankowi wcześniej cel – zakup nieruchomości w Polsce, gdzie nieruchomości mają wartość określoną w PLN

            – Ten produkt stworzony przez banki był od początku absurdalny, nieadekwatny do swojego przeznaczenia i niebezpieczny

            – Banki jako profesjonalni uczestnicy rynku powinny o tym wiedzieć, kredyt hipoteczny to sztandarowy produkt każdego banku, sprzedawany na dużą skalę i powinien być dopracowany, zwłaszcza jeśli sprzedaje się go na tak niedojrzałym w tym aspekcie rynku jak polski dziesięć lat temu

            – CHF jest walutą wysoce spekulacyjną (pełni rolę safe haven lub służy do carry trade’u zależnie od nastrojów na rynkach, nastroje na rynkach się zmieniają, w skali kilkudziesięciu lat – często)

            – Między CHF i PLN nie ma żadnych powiązań gospodarczych, geograficznych, kulturowych

            – CHF jest kompletnie nieadekwatnym miernikiem wartości świadczenia, którego przeznaczeniem jest zakup nieruchomości w Polsce (cel kredytu określony we wniosku kredytowym), które wycenia się w PLN (vide: wyceny rzeczoznawców np. na potrzeby kredytu)

            – Produkty powiązane z ryzykiem walutowym ze względu na zmienność kursów walut powinna charakteryzować możliwość szybkiego zamknięcia pozycji – kredytobiorca nie może łatwo i szybko wyjść z kredytu powiązanego z obcą walutą – „przewalutowanie” trwa od kilku dni do kilku tygodni – i jest zdany na decyzje banku w kwestii tego, kiedy to faktycznie nastąpi (bank i kredytobiorca mają tu sprzeczne interesy), do zamknięcia pozycji walutowej może dodatkowo zniechęcać prowizja za „przewalutowanie” jeśli taka jest

            – Pojawienie się kredytu hipotecznego na rynku miało służyć również stworzeniu płynności na tym rynku, ten produkt zabił płynność (i od początku tworzył takie ryzyko), bo wyjście z niego wiązałoby się z rażącą stratą dla kredytobiorcy (koszt kredytu, jeśli podany, w umowie staje się nieadekwatny do tego, który zmaterializowałby się z chwilą zakończenia umowy) – konsekwencją kredytu hipotecznego nie powinno być również trwałe powiązanie kredytobiorcy z bankiem i nieruchomością (to przywiązanie do nieruchomości to również straty potencjalnych przychodów dla Skarbu Państwa z potencjalnych transakcji kupna/sprzedaży nieruchomości przez ostatnie 7 lat)

            – Produkty powiązane z ryzykiem walutowym nie są tworzone na długi okres nawet w obrocie profesjonalnym – profesjonalne podmioty na rynku walutowym zawierają transakcje walutowe jedynie na kilka lat (vide swapy zawierane na zabezpieczenie tych „kredytów”)

            – Banki tworząc absurdalny produkt powiązany z ryzykiem walutowym na kilkadziesiąt lat, jednocześnie zabezpieczając swoje ryzyko walutowe swapami zawieranymi na kilka lat naraziły NBP na dodatkowe koszty (vide pomoc bankom ze strony NBP w latach 2008-2010 w rolowaniu spawów, jakie koszty?)

            Jeśli banki stworzyły taki absurdalny, nieadekwatny do swojego przeznaczenia i niebezpieczny produkt (i dotychczas nie podjęły żadnych istotnych i adekwatnych działań, mimo popełnienia tego błędu), to powinny ponieść tego konsekwencje. „

      2. Ryszard Styczyński

        Dziękuję za odpowiedź. Bardzo proszę o ustosunkowanie się do art.358(1) par.5 mówiącego, że nie można stosować art.358(1) par.2 jeżeli wysokość świadczenia pieniężnego jest regulowana innym przepisem. Wysokość raty kapitałowo/odsetkowej – świadczenia zwrotnego wynikającego z konieczności spłaty wierzytelności będącej skutkiem wykorzystania środków kredytu jest regulowane przy pomocy odsetek. Istnienie tego mechanizmu wyłącza stosowalność art.358(1) par.2 na podstawie art.358(1) par.5.

        Będę wdzięczny za Pańską opinię.

        Reply
        1. Jacek Czabański Post author

          Artykuł 358(1) par. 5 nie zakazuje stosowania klauzuli waloryzacyjnej do umów pożyczki/kredytu.

          Jednak w przypadku, w którym stosowanie klauzuli waloryzacyjnej prowadziłoby do przekroczenia limitu odsetek maksymalnych, należy zastosować przepis o odsetkach maksymalnych. Należy moim zdaniem przyjąć, że ograniczenie to stosuje się nie tylko do waloryzacji należnych odsetek, ale również i kapitału.

          Inaczej klauzula waloryzacyjna służyłaby obchodzeniu prawa, co jest zakazane (art. 58 par. 1).

          Reply
          1. Ryszard Styczyński

            Zgadzam się, że art. 358(1) par. 5 nie zakazuje stosowania waloryzacji poprzez literalne wymienienie umowy o kredyt bankowy. Robi to jednak w sposób uniwersalny, odwołując się do natury przepisu szczególnego. Cytuję:

            >>>>>art.358(1) § 5. Przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych.<<<<>>>Jednak unormowania art. 358(1) k.c. regulujące te sposoby [waloryzacji – r.s.] nie znajdują zastosowania w przypadku, gdy przepis szczególny przewiduje odrębny mechanizm ustalania wysokości świadczenia pieniężnego (art. 358(1) § 5 k.c), jak to ma np. miejsce w przypadku opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego (art. 77 u.g.n.) czy kaucji mieszkaniowych (art. 6 ust. 3 i art. 36 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, tekst jedn. Dz.U. z 2005 r. Nr 31, poz. 266 ze zm.).<<<>>>Ponadto stosowanie art. 3581 § 3 KC jest wyłączone, jeżeli ustalenie wysokości danego świadczenia pieniężnego następuje na podstawie zasad szczególnych<<>>>Na podstawie przytoczonych orzeczeń Sądu Najwyższego można zauważyć jednolitą dotychczas linię orzecznictwa, przyjmującą dopuszczalność stosowania art. 358(1) § 3 k.c. poprzez art. 300 k.p. do świadczeń pieniężnych z zakresu prawa pracy. Na przeszkodzie temu nie stoi art. 358(1) § 5 k.c., który stanowi, że przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych. Oznacza to, że gdyby przepisy regulujące świadczenie pieniężne, jakim jest ekwiwalent pieniężny za deputat węglowy, w stanie faktycznym rozpoznawanej sprawy, regulowały sposób ustalania tego świadczenia, to miałyby pierwszeństwo przed klauzulą waloryzacyjną z art. 358(1) § 3 k.c.<<<<<

            Banki potrzebowały niskiego oprocentowania w celu uruchomienia posiadanych kapitałów i przełamania kosztów kredytu związanych z wysokimi stopami referencyjnymi NBP. Aby uprawomocnić zaniżony koszt emitowanego pieniądza, zastosowały waloryzację kursem waluty obcej. Pozornie pozwoliło to użyć stawek zbliżonych do LIBOR do udzielenia kredytu PLN.

            Zestawienie powyższych faktów, oznacza, że klauzula waloryzacyjna służyła bankom w celu obchodzeniu prawa, co, jak Pan trafnie zauważył, jest zakazane (art. 58 par.1).

          2. Ryszard Styczyński

            Coś się zepsuło w poprzedniej odpowiedzi. Ufam, że poniższe opublikuje się prawidłowo.

            Zgadzam się, że art. 358(1) par. 5 nie zakazuje stosowania waloryzacji poprzez literalne wymienienie umowy o kredyt bankowy. Robi to jednak w sposób uniwersalny, odwołując się do natury przepisu szczególnego. Cytuję:

            „art.358(1) § 5. Przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych.”

            Powyższe oznacza, że waloryzacja k.c. nie może zastąpić narzędzia regulacji wysokości świadczenia pieniężnego dostępnego w przepisie szczególnym. Inaczej mówiąc – nie można stosować waloryzacji (umownej, sądowej) jeżeli natura przepisu definiującego stosunek prawny ze świadczeniem pieniężnym posiada własne narzędzie ustalające wysokość tego świadczenia.

            Ustawodawca, poprzez prawo bankowe nadał bankom w ramach umowy o kredyt bankowy nie tylko możliwość regulacji wysokości świadczenia na podstawie odsetek, ale także umożliwił (ustawy Balcerowicza, 28gru1989) regulację wysokości oprocentowania. Jest to niezwykle jasne funkcjonalnie i silne ekonomicznie uprawnienie umożliwiające bankowi pobieranie należnego zarobku za udostępnienie kapitału oraz przeciwdziałania utracie wartości przez pieniądz. Mechanizm zmiennego oprocentowania w umowie o kredyt bankowy jest bezwzględnym i wyłącznym narzędziem regulacji wysokości raty kapitałowo-odsetkowej, czyli świadczenia pieniężnego spełnianego przez kredytobiorcę.

            Z powyższego wynika, że art.358(1) §5 wyłącza możliwość stosowania art.358(1) §2 w przypadku art.69 p.b.

            Proszę zauważyć, że chyba nikt w ostatnich dwóch dekadach nie wypowiada się w sposób pełen i dokładny na temat art.358(1) par.5. Możemy natrafić na zdawkowe oceny dr Brzozowskiego, który w 1994 napisał (przepisał bezrefleksyjnie po SN III CZP 126/91?) jedno niefortunne zdanie o stawkach, taryfach i cenach, powtarzając to przez kolejne lata. Dwa kluczowe zdanie zrodzone w 1994 roku dr Brzozowski powtarza aż do teraz w niezmienionej formie (Kodeks Cywilny, C.H.Beck, 2015). Przez 20 lat dr Brzozowski bezpodstawnie sugerował stosowalność art.358(1) par.5 wyłącznie do świadczeń kontrolowanych przez regulacje państwowe i przez blisko 20 lat nikt ze środowiska prawniczego nie podważył tego niezmiernie mylnego i zdawkowo przekazanego stanowiska. Zmiana nastąpiła w 2013, gdy dr Kaliński napisał w Zobowiązaniach – część ogólna (2013) co następuje:

            „Jednak unormowania art. 358(1) k.c. regulujące te sposoby [waloryzacji – r.s.] nie znajdują zastosowania w przypadku, gdy przepis szczególny przewiduje odrębny mechanizm ustalania wysokości świadczenia pieniężnego (art. 358(1) § 5 k.c), jak to ma np. miejsce w przypadku opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego (art. 77 u.g.n.) czy kaucji mieszkaniowych (art. 6 ust. 3 i art. 36 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, tekst jedn. Dz.U. z 2005 r. Nr 31, poz. 266 ze zm.).”

            Podobnie, aczkolwiek bardziej zachowawczo, napisała dr Pyrzyńska (SPP, 2013):

            „Ponadto stosowanie art. 3581 § 3 KC jest wyłączone, jeżeli ustalenie wysokości danego świadczenia pieniężnego następuje na podstawie zasad szczególnych”

            Od strony historycznej ważna jest uchwała Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego (I PZP 5/95), odwołująca się do art.358(1) par.5 w relacji do kodeksu pracy :

            „Na podstawie przytoczonych orzeczeń Sądu Najwyższego można zauważyć jednolitą dotychczas linię orzecznictwa, przyjmującą dopuszczalność stosowania art. 358(1) § 3 k.c. poprzez art. 300 k.p. do świadczeń pieniężnych z zakresu prawa pracy. Na przeszkodzie temu nie stoi art. 358(1) § 5 k.c., który stanowi, że przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych. Oznacza to, że gdyby przepisy regulujące świadczenie pieniężne, jakim jest ekwiwalent pieniężny za deputat węglowy, w stanie faktycznym rozpoznawanej sprawy, regulowały sposób ustalania tego świadczenia, to miałyby pierwszeństwo przed klauzulą waloryzacyjną z art. 358(1) § 3 k.c.”

            Banki potrzebowały niskiego oprocentowania w celu uruchomienia posiadanych kapitałów i przełamania kosztów kredytu związanych z wysokimi stopami referencyjnymi NBP. Aby uprawomocnić zaniżony koszt emitowanego pieniądza, zastosowały waloryzację kursem waluty obcej. Pozwoliło to użyć stawek zbliżonych do LIBOR do udzielenia kredytu PLN.

            Zestawienie powyższych faktów, oznacza, że klauzula waloryzacyjna służyła bankom w celu obchodzeniu prawa, co, jak Pan trafnie zauważył, jest zakazane (art. 58 par.1).

  8. Maciej

    Kredytobiorcy – pamiętajmy również o tym:

    „Nie odkładaj tematu. Każdego dnia ponad trzysta rodzin przegrywa walkę z czasem, bo wygasają ich prawa (przedawniają się). Jeśli mówisz sobie „teraz nie mam czasu” lub „kredytem CHF zajmę się w przyszłości”, to oszukujesz sam siebie. Nigdy nie będziesz mieć więcej czasu niż obecnie. Będziesz go mieć jeszcze mniej. Zajmij się tym teraz albo zapomnij.

    Czas działa na Twoją niekorzyść. Właśnie dlatego banki ciągle grają na zwłokę. Co miesiąc około 11 tysięcy umów kredytowych wpada w „czarną dziurę” przedawnienia. Bo mija 10 lat od zawarcia tych umów. A tyle właśnie wynosi w polskim prawie okres przedawnienia.

    Jeśli więc chcesz poczekać i zobaczyć co będzie dalej – przegrasz. Pamiętaj, że sądy nie ochronią opieszałych. A bank nie będzie niczego z Tobą negocjował, jeśli wejdziesz do tej „czarnej dziury”. Bo z niej nie ma powrotu. Zostaniesz frankowym niewolnikiem do końca.

    Tak więc działaj już dziś. Zrób to dla siebie i dla swojej rodziny. Nie śpij. Nie leń się. Nie odsuwaj tematu od siebie. Nie szukaj sobie innych „ważniejszych” zajęć. Działaj!”

    Reply
  9. Wojtek W.

    Masakra – czyli SN może „na luzaku” orzechać niezważając na ustalone orzecznictwo i dyrektywy UE. Może orzec „co chce” ale nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Fajnie by było gdyby jednak taki jeden z drugim publicznie twarzą to firmował, żeby ludzie mogli mu chociaż pod nogi napluć.

    Reply
  10. Maciej

    Zachęcam wszystkich do lektury tego wyroku, a zwłaszcza jego uzasadnienia na ostatnich stronach i to nie tylko pod kątem samego unww, ale również innych aspektów tych „kredytów” (bo uważam ze zastosowana argumentacja również do nich może miec zastosowanie)

    Reply
  11. Piotr

    O ile dobre zrozumiałem glossę to zdecydowanie opowiada się Pan za rozwiązaniem przyjętym przez sądy niższej instancji czyli utrzymaniem na cały okres umowy początkowego oprocentowania, czego efektem jest kredyt ze stałym oprocentowaniem. Ewentualnie jest skłonny Pan rozważyć kwestię bezskuteczności całości zapisów dot. oprocentowania i zastosowanie przepisów dyspozytywnych o odsetkach ustawowych.

    Biorąc pod uwagę dzisiejsze warunki oprocentowania powyższe rozwiązania, o ile się nie mylę, oznaczałyby przeważnie wyższe odsetki od aktualnie pobieranych. Chciałbym jednak zapytać jakie skutki postulowane przez Pana rozwiązanie miałoby dla klauzul walutowych? Zakładam bowiem że bliskość merytoryczna stanów faktycznych i prawnych tj. dowolność kształtowania wysokości zobowiązania musiałyby skutkować podobnym rozstrzygnięciem. Czy w przypadku klauzul walutowych postulowałby Pan również utrzymanie kursu początkowego, czyli tzw. przeliczenie po kursie zaciągnięcia kredytu oraz ewentualnie dyspozytywne zastosowanie kursów NBP? I czy w takim przypadku ciężar gatunkowy glosowanego orzeczenia nie leży właśnie w fakcie, iż stanowi ono swoiste preludium do orzeczeń w sprawach klauzul walutowych?

    Dziękuję za uwagę, pozdrawiam serdecznie!

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Moim zdaniem jedynym poprawnym rozwiązaniem jest pozbawienie całkowicie skuteczności klauzuli dowolnej zmiany oprocentowania, zgodnie z dyrektywą 93/13. Przepisy dyspozytywne o odsetkach ustawowych nie wchodzą w grę – można byłoby je rozważać tylko wtedy, gdyby strony w ogóle nie uzgodniły oprocentowania, choć wtedy uważam, że należałoby uznać całą umowę za nieważną.

      Dla klauzul indeksacyjnych moje stanowisko jest identyczne: należy całkowicie pozbawić je skuteczności i nie szukać innego, właściwszego kursu do indeksacji, gdyż byłoby to niezgodne z dyrektywą 93/13. W rezultacie kredyt utraciłby powiązanie z kursem waluty obcej.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *