Dobre uzasadnienie sądu – wreszcie sąd zastosował prawo chroniące konsumenta

By | 1 czerwca 2016

Ukazało się już uzasadnienie do wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście z 29 kwietnia 2016 r. przeciwko mBank S.A (VI C 1713/15).

Sprawa dotyczyła skuteczności klauzul waloryzacyjnych zawartych w umowie kredytu indeksowanego, to jest:

  • § 7 ust. 1 umowy, zgodnie z którym „(…) udziela Kredytobiorcy na jego wniosek, kredytu hipotecznego przeznaczonego na cel określony (…), w kwocie określonej (…), waloryzowanego kursem kupna waluty w CHF według tabeli kursowej (…) Banku S.A.Kwota kredytu wyrażona w CHF określona jest na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej banku z dnia i godziny uruchomienia kredytu”;
  • oraz § 12 ust. 4 umowy, zgodnie z którym „raty kapitałowo odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej(…) Banku S.A., obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50.”

 

Sąd stwierdził co następuje:

  1. Klauzule indeksacyjne są niedozwolone

W ocenie Sądu zawarte w umowie postanowienia dotyczące waloryzacji zadłużenia z tytułu udzielonego kredytu (§ 7 ust. 1) oraz wysokości rat spłat (§ 12 ust. 4) w oparciu o miernik w postaci franka szwajcarskiego ustalanego według Tabeli Kursów Walut Obcych(…)są niedozwolonymi postanowieniami umownymi w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. i przez to nie wiążą powoda J. T., a strony związane są umową w pozostałym zakresie.

2. Dowolność kształtowania wynagrodzenia w postaci spreadów przez bank

W ocenie Sądu abuzywność spornych postanowień umownych przejawia się po pierwsze w tym, że klauzule te nie odwoływały się do obiektywnych wskaźników, na które żadna ze stron nie miała wpływu, lecz pozwalały wyłącznie bankowi na określenie miernika wartości wedle swojej woli. Na mocy spornych postanowień to pozwany bank mógł jednostronnie i arbitralnie, a przy tym w sposób wiążący, modyfikować wskaźnik, według którego obliczana była wysokość zobowiązania kredytobiorcy, a tym samym mógł wpływać na wysokość świadczenia powoda. Potwierdził to m. in. przesłuchany w sprawie świadek M. D.. Umowa kredytowa nie określała szczegółowego sposobu ustalania kursu CHF, przez co powód był zdany na arbitralne decyzje banku w tej kwestii. Ponadto o abuzywności tych postanowień świadczy ich nietransparentność. Umowa kredytu nie przedstawiała w sposób przejrzysty konkretnych działań mechanizmu wymiany waluty obcej, tak by powód był w stanie samodzielnie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z umowy konsekwencje ekonomiczne. Powód nie znał sposobu, w jaki bank kształtował kurs CHF, zwiększając go bądź zmniejszając wedle swego uznania. Umowa nie dawała powodowi żadnego instrumentu pozwalającego bronić się przed decyzjami banku w zakresie wyznaczanego kursu CHF, czy też weryfikować je. Bank przy tym uwzględniał inny kurs CHF przy przeliczaniu wartości wypłaconego kredytu (kurs kupna) i inny przy obliczaniu wartości raty spłaty kredytu (kurs sprzedaży). Powód był obciążany dodatkową płatnością na rzecz banku stanowiącą różnicę między kursem kupna i kursem sprzedaży CHF (tzw. spread). Mianem spreadu określa się wynagrodzenie za wykonanie usługi wymiany waluty. Między stronami nie dochodziło do transakcji wymiany walut. Pobieranemu od powoda spreadowi nie odpowiadało żadne świadczenie banku. W istocie była to prowizja na rzecz banku, której wysokości powód nie mógł oszacować. Wysokość tej prowizji zależała wyłącznie od banku.

Powyższe stwierdzenie  słusznie wskazuje na fakt uzyskiwania przez bank dodatkowego wynagrodzenia przez podwójne przeliczanie zobowiązań kredytobiorcy, raz kursem kupna, a drugi raz kupnem sprzedaży CHF. Oba te kursy są dowolnie wyznaczane, a bank uzyskuje prowizje kosztem kredytobiorcy w wysokości dowolnie kształtowanej przez bank. Dodać trzeba, że zgodnie z prawem bankowym, wysokość prowizji powinna być określona umową.

 

3. Jednostronne wyznaczanie wysokości zobowiązania kredytobiorcy przez bank

Treść kwestionowanych postanowień umożliwiała bankowi jednostronne kształtowanie sytuacji konsumenta w zakresie wysokości jego zobowiązań wobec banku, przez co zakłócona została równowaga pomiędzy stronami przedmiotowej umowy. To powodowało, że postanowienia te były sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz w sposób rażący naruszały interesy konsumentów. Pozwany przyznał sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem CHF poprzez wyznaczanie w tabelach kursowych kursu sprzedaży/kupna franka szwajcarskiego oraz wartości spreadu walutowego (rozumianego jako różnica pomiędzy kursem sprzedaży a kursem zakupu waluty obcej). Bez znaczenia jest to, że tabele kursów walut nie są przez pozwanego sporządzane specjalnie na potrzeby waloryzacji świadczeń kredytobiorców, ale mają generalny charakter i odnoszą się do całej działalności banku. Istotne z punktu widzenia niniejszej sprawy jest bowiem to, że waloryzacja rat kredytu udzielonego na podstawie umowy o kredyt hipoteczny odbywa się w oparciu o tabele kursowe sporządzane przez pozwanego i to uprawnienie banku do określania wysokości kursu CHF nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Umowa o kredyt hipoteczny nie precyzuje bowiem sposobu ustalania kursu wymiany walut wskazanego w tabeli kursów banku. W szczególności postanowienia przedmiotowej umowy nie przewidują wymogu, aby wysokość kursu ustalanego przez bank pozostawała w określonej relacji do aktualnego kursu CHF ukształtowanego przez rynek walutowy lub np. kursu średniego publikowanego przez Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że pozwanemu pozostawiona została dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF.

 

Powyższa konstatacja jest słuszna, aczkolwiek powtarza znane już od lat argumenty Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Słusznie jednak sąd zwraca uwagę na to, że określanie przez bank kursu stosowanego do waloryzacji zobowiązań kredytobiorcy nie było w żaden sposób uzależnione od kursu rynkowego. Słusznie również sąd nie bada w jaki sposób mBank korzystał z tego uprawnienia, gdyż abuzywność zapisów ocenia się na dzień zawarcia umowy. Warto jednak dodać, że mBank nadużywał swojego prawa, zwiększając uzyskiwaną marżę wielokrotnie, począwszy od roku 2009.

 

4. Ustawa antyspreadowa nie usuwa abuzywnego charakteru klauzul

Wbrew stanowisku pozwanego abuzywnego charakteru spornych klauzul nie wyłączało też wprowadzenie w 2015 r. w regulaminie kredytowania banku postanowienia § 3 ust. 4, zgodnie z którym kursy kupna/sprzedaży walut, jak również wysokość spreadu walutowego bank miał prawo ustalać z uwzględnieniem czynników, takich jak: bieżące notowania kursów wymiany walut na rynku międzybankowym; podaż i popyt na waluty na rynku krajowym, różnica stóp procentowych oraz stóp inflacji na rynku krajowym, płynność rynku walutowego oraz stan bilansu płatniczego. Wskazane bowiem przez bank parametry (czynniki) są na tyle niekonkretne i niewymierne, że konsument nadal, na podstawie powszechnie dostępnych danych, nie jest w stanie samodzielnie obliczyć zwaloryzowanej kwoty i zweryfikować poprawności wyliczeń banku. Wskazane przez bank parametry nie są przydatne do weryfikacji ustalanego przez bank kursu waluty. Czynniki te nie stanowią wystarczającego zabezpieczenia interesów powoda, a dobre obyczaje wymagają, aby kryteria ustalania spreadu przez bank były w każdym wypadku jasno sprecyzowane w umowie z klientem. Chociaż powszechnie obowiązujące przepisy nie ustanawiają wymogu szczegółowości w formułowaniu postanowień dotyczących waloryzacji kredytu, to możliwe jest precyzyjne ustalenie kursu waluty obcej, np. poprzez odniesienie je do średniego kursu NBP (uzależnienie kursu bankowego od zmian średniego kursu NBP).

Oceny abuzywności spornych postanowień nie może też zmienić wprowadzona przez ustawodawcę możliwość podpisania aneksu pozwalającego powodowi spłacić kredyt w walucie waloryzacji. Przyznane kredytobiorcom ustawą z dnia 29 lipca 2001 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe, prawo do spełnienia świadczenia w walucie waloryzacji (art. 69 ust. 3 ustawy) nie uchyla abuzywnego charakteru przedmiotowych postanowień. Każdy z wariantów spłaty musi być przecież zgodny z prawem konsumenckim. Nie można skutecznie stawiać zarzutu powodowi, że nie zawarł on aneksu do umowy kredytu i nie spłacał go w walucie waloryzacji. Jak sam wyjaśnił w toku przesłuchania na rozprawie w dniu 15 kwietnia 2016 r., skoro zaciągnął kredyt w złotówkach, to w tej walucie powinien być on spłacany. Powód, nie jest też specjalistą w sprawach finansowych, z zawodu jest informatykiem, a przedmiotowy kredyt jest jego pierwszą tego typu umową (k. 325). Dodać też należy, że ocena abuzywności postanowień umownych musi być dokonywana według stanu z chwili zawarcia umowy (art. 385 2 k.c.). Stąd zarzuty pozwanego dotyczące późniejszego wprowadzenia zmian w regulaminie i zmian ustawodawcy są bezzasadne.

 

Bardzo ważne stwierdzenie sądu: ustawa antyspreadowa nie uchyla abuzywności zapisów umownych. Sąd poprawnie zwrócił uwagę na to, że ustawa antyspreadowa stwarza tylko upoważnienie do spłaty w walucie obcej, pozostawiając abuzywną konstrukcję spłaty w walucie polskiej. Jeszcze ważniejszy argument to stwierdzenie (poprawne), że ocena abuzywności dokonywana jest na dzień zawarcia umowy. Zabrakło natomiast w uzasadnieniu stwierdzenia, że nawet przyjęcie, że od czasu wejścia w życie ustawy antyspreadowej usunięta została abuzywność klauzul indeksacyjnych w żaden sposób nie naprawia stanu sprzed jej wejścia w życie, a zwłaszcza pierwszego przeliczenia kwoty wypłaconego kredytu na CHF, które to przeliczenie należy uznać za bezskuteczne.

 

5. Skutek stwierdzenia abuzywności klauzul

Stwierdzenie abuzywności konkretnych postanowień umownych rodzi taki skutek, że postanowienia te nie wiążą konsumenta ex tunc i ex lege. Jak zaś mówi art. 385 ( 1 )§ 2 in fine k.c., strony są związane umową w pozostałym zakresie. Skoro zatem klauzule waloryzacyjne zawarte w § 7 ust. 1 oraz § 12 ust. 4 umowy kredytowej są bezskuteczne, należy je usunąć z umowy. Jednocześnie brak jest podstaw, by w ich miejsce wprowadzać inny miernik wartości. Umowa nadal obowiązuje, bez jakiejkolwiek zmiany, poza uchyleniem nieuczciwych klauzul. Sąd nie może uzupełniać umowy poprzez zmianę treści niezgodnego z prawem warunku. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy ekonomicznym skutkiem wyroku jest uzyskanie przez powoda kredytu na warunkach korzystniejszych od występujących na rynku. Skutek taki jest spowodowany wyłącznie zamieszczeniem w umowie przez bank klauzuli sprzecznej z prawem (tak też wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 03 lutego 2012 r., sygn. akt III Ca 1207/11). Jeszcze raz należy podkreślić, że przedmiotowe postanowienia waloryzacyjne nie mają charakteru essentialia negotii. Są one dodatkowym zastrzeżeniem umownym (przepis art. 358 ( 1 )§ 2 k.c. zezwala stronom zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innych mierników wartości). Brak jest przepisu pozwalającego zastąpić wadliwą klauzulą waloryzacyjną inną, w szczególności taką, która określałaby inny sposób ustalenia kursu waluty waloryzacji. Zatem ich wyeliminowanie z umowy nie powoduje zmiany charakteru zobowiązania, a jedynie prowadzi do zaprzestania waloryzacji. Wobec braku związania kredytobiorcy abuzywną klauzulą jest on – zgodnie z zasadą nominalizmu (od której wyjątkiem jest możliwość wprowadzenia do umowy klauzuli waloryzacyjnej, art. 358 k.c.) – zobowiązany do zwrotu kredytu w wysokości nominalnej, w określonych w umowie terminach i z oprocentowaniem określonym w umowie.

Powyższe stwierdzenia są słuszne i w pełni zgodne z Dyrektywą 93/13/EWG o nieuczciwych postanowieniach umownych. Zgodnie bowiem z tą dyrektywą, której wprowadzeniem do polskiego prawa stanowi art. 385(1) kc. skutkiem stwierdzenia nieuczciwości postanowienia umownego jest jego bezskuteczność, bez możliwości zastąpienia tego postanowienia innym. Brak jest również podstaw do wprowadzania innego mechanizmu waloryzacji w to miejsce, gdyż sama waloryzacja – jak to sąd słusznie zauważył – jest już wyjątkiem od zasady nominalizmu w polskim prawie.

Sąd wreszcie bardzo słusznie zauważył, że wykreślenie waloryzacji z umowy nie zmienia charakteru prawnego stosunku prawnego. Przypomnijmy, że Sąd Najwyższy uznał w orzeczeniu z 14 maja 2015 r. w sprawie Nabitych w mBank, że stwierdzenie bezskuteczności klauzul umownych nie może zmienić charakteru prawnego danej umowy. To stwierdzenie SN jest bardzo kontrowersyjne (patrz mój komentarz do tego orzeczenia), ale nawet jeżeli przyjąć, że zmiana charakteru prawnego umowy nie jest możliwa, to skutkiem byłaby konieczność stwierdzenia nieważności całej umowy, gdyż nie jest dopuszczalne utrzymanie nieuczciwego postanowienia umownego w mocy.

 

6. Ustalenie wysokości roszczenia

Kwoty pobierane przez bank od powoda przy uwzględnieniu abuzywnego mechanizmu stanowią nadwyżkę. Skoro mechanizm waloryzacji nie wiąże, to oznacza, że bank wykorzystując ten mechanizm pobrał kwoty bez podstawy prawnej. Powodowi przysługuje zatem prawo do żądania ich zwrotu w oparciu o art. 405 w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. Powód w uzasadnieniu pozwu szczegółowo przedstawił zasadę, w oparciu o którą wyliczył wysokość roszczenia. W dołączonym do pozwu tabelarycznym zestawieniu (k. 91-92) przedstawiono zaś konkretne wyliczenia. Wskazano tam bowiem kwoty pobrane od powoda z zastosowaniem niedozwolonej klauzuli. Przy czym kwoty pobrane przez bank ustalono na podstawie danych historycznych, tj. zaświadczenia banku o spłaconych kwotach kapitału i odsetek, wyciągu z rachunku powoda (k. 82-90). Tabela zawierała też zestawienie kwot należnych bankowi, czyli bez uwzględnienia abuzywnej waloryzacji. Te zaś obliczono na podstawie danych wynikających z umowy kredytowej (m.in. zmienne oprocentowanie w stosunku rocznym, na datę zawarcia umowy – 2,45%, a w trakcie ubezpieczenia podwyższone oprocentowanie 3,45%) oraz urzędowych publicznie ogłaszanych wskaźników. Kwota, której domagał się powód, czyli 18.961,73 zł, stanowiła różnicę między sumą rat kapitałowo – odsetkowych pobranych przez bank (91.096,44 zł), a sumą rat wyliczonych bez mechanizmu waloryzacji (72.134,71 zł).

Pozwana, reprezentowana przez pełnomocnika procesowego, nie powoływała się w toku procesu na jakiekolwiek nieprawidłowości wyliczeń strony powodowej, ani przyjętej metody. Ograniczała się do ogólnikowego zaprzeczenia wyliczeniom powoda i akcentowania różnic w oprocentowaniu przy kredytach złotowych i innych, w tym tzw. waloryzowanych według kursu CHF. Pozwana spółka nie przedstawiła też żadnych własnych wyliczeń, chociaż dysponuje odpowiednimi ku temu środkami. W szczególności, mimo iż powoływała się na różnice w zakresie oprocentowania przy kredytach złotowych, w których nie odnosi się wysokości zobowiązania i poszczególnych rat do miernika w postaci waluty obcej, to nie zaprezentowała jakichkolwiek wyliczeń uwzględniających oprocentowanie stosowane przy kredytach złotowych. Nie przedstawiła symulacji dla kredytu powoda przy uwzględnieniu marży, jak dla kredytów złotowych, i Wiboru. W tym zakresie nie zaoferowała też żadnych dowodów. Należy więc przyjąć, że wyliczenia powoda dowodzą zasadności jego twierdzeń, co do których strona przeciwna w rzeczywistości się nie wypowiedziała. Ogólnikowe zaprzeczenie wszystkim twierdzeniom strony przeciwnej nie jest wystarczające (art. 230 k.p.c.). Twierdzenia powoda w zakresie wysokości roszczenia są zatem wykazane. Wyliczenia powoda poddają się też pozytywnej weryfikacji, w oparciu o m.in. dołączone do pozwu dokumenty.

Metoda przyjęta dla obliczenia wartości dotychczasowej nadpłaty jest poprawna. Dodać tylko trzeba, że zmianie wskutek wyroku ulegnie również bieżące saldo zadłużenia, które również nie może być obliczane z użyciem bezskutecznych klauzul indeksacyjnych.Oznacza to, że korzyść kredytobiorcy jest znacząco większa niż kwota zasądzona wyrokiem.

Przyjęcie, że bank nie zaprzeczył twierdzeniom pozwanego co do wysokości należnych rat jest rozwiązaniem słusznym. Wątpliwe tylko jest stwierdzenie sądu, że bank mógł przedstawić symulacje kredytu złotowego i WIBORu. Nie wiadomo bowiem czemu takie symulacje miałyby służyć?

 

7. Bank musi zwrócić świadczenie nienależne

Niezasadny okazał się też zarzut pozwanego, że powód spełniał świadczenie wiedząc, że nie był do niego zobowiązany i dlatego nie może obecnie żądać zwrotu świadczenia (art. 411 punkt 1 k.c.). Nie budzi wątpliwości, że regulowanie należności przez powoda zgodnie z harmonogramem banku, w okresie po wydaniu wyroku przez (…) i wpisaniu klauzuli do rejestru klauzul niedozwolonych, miało na celu uniknięcie przymusu w postaci naliczania dodatkowych odsetek, wystawienia przez bank bankowego tytułu egzekucyjnego, czy wszczęcia postępowania egzekucyjnego. Powód działał w celu ochrony własnych praw podmiotowych. Przewidziane w umowach kredytowych zabezpieczenia banku na wypadek niewywiązywania się przez kredytobiorcę ze swoich zobowiązań stwarzają przecież po stronie klienta banku pewien stan zagrożenia, z którym spełniający świadczenie musi się liczyć (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 09 listopada 2005 r., II CK 177/05, Lex 346049). Nie bez znaczenia był też ustalony w umowie sposób spłaty kredytu. To nie powód co miesiąc przelewał środki tytułem spłat, ale bank pobierał środki z rachunku powoda na podstawie nieodwoływalnego zlecenia, wygasającego dopiero po całkowitym rozliczeniu kredytu (§ 6 i 13 umowy). Powodowi przysługuje zatem roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia.

 

Słusznie sąd przyjął, że powód nie miał wiedzy o tym, że bank żąda zbyt wysokich kwot, a więc nie można twierdzić, że w sposób nieprzymuszony i dobrowolny spełniał świadczenie w zbyt wysokiej wysokości, co teraz wykluczałoby możliwość żądania zwrotu. Wątpliwości natomiast budzi ulokowanie odpowiedzialności banku na płaszczyźnie bezpodstawnego wzbogacenia, której formą jest nienależne świadczenie. Instytucja bezpodstawnego wzbogacenia jest bowiem instytucją, która ma zastosowanie pomocnicze, to jest w sytuacji, w której ani nie można mówić o odpowiedzialności kontraktowej ani o odpowiedzialności deliktowej, a przesunięcie majątkowe, do którego doszło jest nieusprawiedliwione i wymaga naprawienia. Jeżeli jednak ktoś wyrządził szkodę ze swojej winy, czy to przez nienależyte wykonanie zobowiązania, czy przez popełnienie czynu niedozwolonego, to istnieją inne podstawy odpowiedzialności.

W sytuacji, w której strony łączy umowa kredytowa a spełniane świadczenia były skutkiem jej wykonywanie, odpowiedzialności należy szukać na płaszczyźnie odpowiedzialności kontraktowej. Moim zdaniem bank powinien odpowiadać za nienależyte wykonywanie zobowiązania albowiem określał wysokość rat kredytowych w wysokości zawyżonej posługując się bezskutecznymi zapisami umownymi. Winą banku było zaś narzucenie a potem stosowanie nieuczciwych postanowień umownych. Przyjęcie odpowiedzialności kontraktowej otwiera zaś pole do szukania również odszkodowania za szkodę poniesioną przez wieloletnie płacenie rat w zawyżonej wysokości.

Jeżeli więc można mieć jakieś zastrzeżenia do niniejszego wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy – Śródmieścia, to właśnie w tym zakresie. W pozostałym bowiem zakresie sąd prawidłowo ujął wszystkie prawnie istotne elementy zagadnienia, podejmując również – co zasługuje na uznanie – polemikę z nietrafnym orzeczeniem Sądu Najwyższego z 15 maja 2015 r. (kwestia zmiany charakteru prawnego stosunku prawnego).

Mam nadzieję, że powyższe rozumowanie znajdzie zastosowanie również w innych sprawach kredytów indeksowanych, to jest tych, które były udzielane nie tylko przez mBank, ale również i Millennium, Getin, Polbank EFG, GE Money Bank, Kredyt Bank, DNB Nord czy inne.

21 thoughts on “Dobre uzasadnienie sądu – wreszcie sąd zastosował prawo chroniące konsumenta

  1. Tomasz

    Wyrok idący w dobrym kierunku ale jest sporo niedociągniać. Bo przykładowo dlaczego przy wypłacie kredytu mowa jest o waloryzacji (zamiana PLN/CHF), a teraz gdy te umowy mają być naprawione to mówimy o przewalutowaniu (zamiana CHF/PLN) ? Dlaczego świadkowie – pracownicy banków jak zeznają to nie używają słowa waloryzacja tylko przewalutowanie np „klient wiedział, ze ten kredyt bedzie przewalutowany na CHF” ? Dlaczego w regulaminach banków, gdy mowa o wypowiedzeniu umowy i ściganiu delikwenta używa się słowa „przewalutowanie na PLN” ?
    W art. 358(1) § 2 kc jest mowa o „mierniku wartości” wiec skoro CHF jest miernikiem wartości to dlaczego ten miernik nagle odrywa się wartości ? Ktoś wziął kredyt np 100 tys zł a teraz kredyt z tą kwotą nie ma nic wspólnego – czyli oderwał się owych 100 tys zł. Ponadto waloryzacja nie zmienia natury świadczenia. Czy widział ktoś emeryturę w jednostkach inflacyjnych, a jest przecież waloryzowana co roku ? Po zwaloryzowaniu waluta/jednostka/natura pozostają bez zmian, a zatem nie ma czego przewalutowaywać z CHF bo przecież kredyt nigdy nie był w CHF. Użycie słowa waloryzacja to tylko zaczarowanie słowa „przewalutowanie”. Wyobraźmy sobie nagłówek umowy jak to czyniono w wBanku „KREDYT HIPOTECZNY w PLN PRZEWALUTOWYWANY na CHF”. A skoro tak naprawdę chodzi o przewalutowanie czyli de facto zmianę essentialia negotii to gdzie w umowie/aneksie jest uzgodniona kwota po przewalutowaniu ? Czekam aż jakiś sędzie podejmie z tym polemikę, zamiast klepania na ślepo.

    Reply
  2. Tomasz

    Powiem więcej. Bank Millennium w odpowiedziach na pozew wręcz przyznaje się, że tutaj nie chodzi o waloryzację w rozumieniu art. 358(1) § 2 kc:

    “Wiele argumentów przemawia przy tym za tezą, iż kredyt indeksowany nie zawiera w sobie klauzuli waloryzacyjnej (…) Z tego też powodu, w ocenie pozwanego waloryzacja jest tylko pozornie podobna do indeksacji kredytu.“

    Wiem, że w wyrokach SOKiK i SA już od 2009 roku jest utarte stawisko ale poziom wiedzy na temat tych produktów zwiększył się kilkakrotnie w tym czasie więc stanowisko to warto przemyśleć ponownie z pomięciem niedawnych wypowiedzi SSN prof Bączyka, który jest kretem ZBP w SN i zabiera głos na ten temat nawet wtedy, gdy nie musi.

    Reply
  3. Jarek

    Czy taką samą argumentację da się zastosować przy kredytach denominowanych?

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Niestety nie wprost. Najpierw należy wykazać, że umowa jest tylko pozornie w walucie obcej, a faktycznie jest to kredyt w walucie polskiej (bo tak wypłacany i spłacany) a tylko zawiera klauzulę waloryzacyjną. A później zastosować rozumowanie jak przy kredycie indeksowanym.

      Reply
      1. kyuss

        Czy trudno wykazać, że tylko pozornie była to umowa w walucie obcej ? Czy wystarczy, że był udzielony i spłacany w PLN ?

        Reply
        1. Jacek Czabański Post author

          Wydaje się, że nie powinno to być trudne, ale jednak jest to kolejna rzecz, do której trzeba przekonać sąd.

          Reply
          1. Marcin

            No tak, ale w jaki sposób przekonać do tego sąd?

  4. zychg

    Witam
    „. Przyznane kredytobiorcom ustawą z dnia 29 lipca 2001 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe, prawo do spełnienia świadczenia w walucie waloryzacji ” – cy nie chodzi o ustawę z 2011 r. ?

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Tak, chodzi oczywiście o ustawę z 2011 r.

      Reply
  5. Andrzej

    Dla kredytów indeksowanych to jest naprawdę świetny wyrok, a jeżeli utrzyma się w apelacji to otworzy ludziom ścieżkę składania pozwów do wygrania.

    Niestety dla kredytów DENOMINOWANYCH nie ma on już takiego znaczenia, ponieważ tutaj bank udziela niby kredytu w CHF (wpisuje do umowy wartość CHF, a nie PLN) chociaż z natury jest on bliźniaczo podobny do kredytu indeksowanego (wciąż otrzymujemy złotówki) z tą różnicą, że klient już na starcie ryzykuje przy wypłacie kredytu, że wartość wypłaconych złotówek może okazać się niewystarczająca do kupna nieruchomości. Tak było w moim przypadku i to był pierwszy moment kiedy zorientowałem się, że coś jest nie tak.

    Reply
    1. Marcin

      Ale wniosek kredytowy był w PLN i został najprawdopobniej przeliczony według tabeli kursowej banku (niby kupna CHF!) na CHF = bank jednostronnie wyznaczył wysokość zobowiązania kredytobiorcy zapisanego w umowie w CHF, a następnie bank jednostronnie ustalił, jaka kwotę faktycznie wypłaci.

      Reply
      1. Andrzej

        Fakt jest taki, że poszedłem do banku po 165k PLN, następnie podliczyłem finanse i stwierdziłem, że wystarczy 159k. Taką też informację przekazałem pracownikowi banku, który wziął kalkulator do ręki i coś tam wpisał. Co dalej było nie mam pojęcia (2008 rok), bo nie mam kopii wniosku kredytowego, który nota bene wypełniał pracownik banku. Próbowałem w PKO BP dokopać się do tego wniosku, żeby sprawdzić to o czym mówisz, ale niestety podobno gdzieś jest w archiwum.
        Mam do siebie taki żal, że głowa boli. Człowiek nieświadomy rzeczywistych konsekwencji podpisał wszystko co mu podsunęli wierząc, że przecież nie ma wyjścia, bo jaką pozycję negocjacyjną ma szarak? Nie pasuje to do widzenia. Do tego człowiek ufał pseudo doradcy, bo przecież poszedł do instytucji zaufania publicznego, a nie kasyna. Dzisiaj o zgrozo sądy traktują szaraka i bank jak dwóch równorzędnych partnerów z takim samym zapleczem prawników, bo przecież widziały gały co podpisywały, a to czy rozumiały to inna bajka.
        Skoorwiały kraj

        Reply
        1. Marta

          Andrzeju,

          to niech Ci bank wynajduje ten wniosek, bank ma obowiązek zapewnić ci wgląd we wszystkie przechowywane w związku z Tobą informację zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych, z użalania się na forum niestety nic nie będzie, nie pisze złośliwie, bo jak wiadomo wszyscy slusznie jesteśmy sfrustrowani, ale taka niestety prawda

          Reply
          1. Andrzej

            @Marta
            Oczywiście masz rację. Masz może jakiś pomysł, jakie pisemko wysmarować, aby nie narażać się na opłatę, bo jak wiadomo bankster nie daje nic za darmo.

          2. Marta

            Powołując się na Ustawę o Ochronie Danych Osobowych piszesz do banku, że chcesz, żeby bank zapewnił ci wgląd w całą zebraną dokumentację dotyczącą Twojego kredytu

            Jeśli będziesz chciał kopie któregoś dokumentów, a bank będzie chciał pobrać jakąś opłatę za jej wydanie, to wniosek kredytowy ma zapewne nie więcej niż kilka stron, więc oplata nie powinna być wysoka (później możesz dochodzić jej zwrotu sądownie, a nadużycie banku zgłosić do Rzecznika Finansowego).

          3. Marta

            Trzeba pisać krótko i się z tym za dużo nie cackać, nie dość, że sprzedali nam taki bubel, to jeszcze będziemy tracili czas na korespondencje z nimi.

  6. Marek G

    Tak się zastanawiam – czy w Kancelarii Prezydenta RP osoby zajmujące się problemem kredytów walutowych znają zapadające orzeczenia sądów, czy udają że tych wyroków nie ma ; mam na myśli fakt podkreślania niejakiej „pomocy” dla kredytobiorców , a pomijania bezprawności tak wielu zapisów w tych umowach.

    Reply
  7. pozwalembank

    Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 2014 roku, sygn. akt: I CSK 607/13.
    ,, Drugie zagadnienie także nie jest zagadnieniem prawnym we wskazanym wyżej rozumieniu lecz pytaniem o to, czy po nowelizacji prawa bankowego w 2011 r. zaskarżoną klauzulę można uznać za abuzywną, a więc w istocie jest pytaniem o to jak powinna być rozstrzygnięta rozpoznawana sprawa. Skarżący pominął przy tym zasadniczą okoliczność, a mianowicie to, że przedmiotowa nowelizacja przyznała jedynie kredytobiorcy dodatkowe uprawnienie do spłaty rat kredytu indeksowanego lub denominowanego do waluty obcej bezpośrednio w tej walucie, co nie znaczy jednak, że jest on obowiązany do takiej formy spłaty. Przeciwnie: kredytobiorca ma możliwość wyboru formy spłaty, a więc może wybrać spłatę w złotych polskich, co oznacza konieczność zamieszczenia w umowie kredytowej, zgodnie z wymaganiami art. 69 ust. 2 pkt 4a, szczegółowych zasad określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu. Skarżący pominął, że bezsporne jest, iż zaskarżone postanowienie wzorca umowy nie zawiera szczegółowego określenia sposobów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego wyliczana jest kwota rat kapitałowo odsetkowych, co, jak uznały Sądy, decyduje o jego abuzywności, gdyż uniemożliwia konsumentowi ocenę wysokości złotowej jego zobowiązania na dzień spłaty raty ani zasad ustalania tej wysokości, a ta ocena Sądów dotyczy także sytuacji konsumenta, który po nowelizacji prawa bankowego wybrał sposób spłaty rat kredytu w złotych polskich.”

    Reply
  8. Marek G

    Jak ocenić takie zachowanie banku:
    – po nowelizacji prawa bankowego w 2011 r Santander Consumer Bank SA uruchomił dla mnie rachunek walutowy w Banku Zachodnim WBK (ta sama grupa bankowa) celem umożliwienia spłaty bezpośrednio we frankach; jednak BZ WBK „życzy” sobie sporą kwotę za dokonanie przelewu franków do SC Banku , ponieważ traktuje ten przelew jako zagraniczny – czy to aby nie kolejne nadużycie banksterów, które jest oczywiście niezgodne z intencją ustawodawcy chcącego umożliwić kredytobiorcom spłatę rat kredytowych bez dodatkowych obciążeń ?!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *