Frankowicze nie mieli szans…

By | 21 grudnia 2017

Coraz liczniejsze procesy o kredyty powiązane z kursem waluty obcej, w tym zwłaszcza CHF, ujawniają coraz większą liczbę danych o nieuczciwym postępowaniu banków. Banki zachwalając korzystniejsze kredyty „frankowe”, tańsze w spłacie ze względu na niższe oprocentowanie celowo bagatelizowały lub milczały na temat ryzyka walutowego, które mogło doprowadzić – a w wielu przypadkach doprowadziło – nawet do bankructwa kredytobiorców.

Brak właściwego poinformowania o ryzyku związanym z danym typem umowy kredytowej i jego ekonomicznych konsekwencjach jest uznawany przez prawo unijne za działanie nieuczciwe. W głośnym orzeczeniu z 20 września 2017 r. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że na banku ciąży obowiązek przedstawienia w jasny i zrozumiały sposób wszystkich konsekwencji ekonomicznych zaciąganego zobowiązania.

W ślad za tym orzeczeniem, Sąd Najwyższy Hiszpanii w wyroku z 15 listopada 2017 r. uznał, że brak wyczerpującej informacji o ryzyku oznacza, że cały mechanizm powiązania kredytu z walutą obcą jest nieuczciwy i upada.

W Polsce również sądy powoli, ale zaczynają podzielać tę linię rozumowania, czego wyrazem jest wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 4 października 2017 r., który uznał umowę kredytu indeksowanego za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego.

W praktyce działania polskich banków, konsumenci byli masowo wprowadzani w błąd co do ryzyka związanego z oferowanym produktem. Byli więc zapewniani, że frank jest stabilną walutą, albo prezentowano im dane dotyczące kursu franka z krótkiego okresu czasu, w którym pozostawał względnie stały. Kredytobiorcy byli także zapewniani, że wysokość miesięcznej raty może się wahać o 100 czy 200 złotych, natomiast nikt z nich nie był uprzedzany, że ryzyko dotyczy wysokości całego zobowiązania i że w związku z tym wysokość ich zobowiązania może z dnia na dzień wzrosnąć o kilkaset tysięcy złotych. Do tego należy dodać, że banki w pełni zabezpieczyły się przed ryzykiem (głównie poprzez instrumenty finansowe na rynku walutowym), a całe ryzyko zostało przerzucone na kredytobiorców.

Sam ten fakt powinien powodować, że tego typu umowy i mechanizm powiązania z kursem waluty obcej powinien być uznawany za nieuczciwy i bezskuteczny.

Jednak problem polega nie tylko na tym, że kredytobiorcy idąc do banku, wbrew swej woli wzięli udział w ruletce. Problem polega również na tym, że tej gry nie mogli wygrać.

W ekonomii nie istnieje jedna teoria opisująca wszystkie czynniki wpływające na kurs walut. Jednak jedną z ważniejszych jest teoria parytetu stóp procentowych która opisuje związek pomiędzy stopą procentową a kursem walut. Teoria głosi, że w sytuacji, w której kapitał może się swobodnie przemieszczać, różnice w wysokości stóp procentowych pomiędzy krajami oddają przewidywania co do zmian kursów walut tych państw. Inaczej bowiem, jeżeli kursy miałyby być niezmienne, kapitał popłynąłby do kraju o wyższej stopie procentowej, gdzie przyniósłby wyższe dochody. Innymi słowy, jeżeli oprocentowanie w CHF jest niskie, a w PLN wysokie, to oznacza to, że rynek przewiduje, że kurs PLN/CHF wzrośnie, a opłacalność obu inwestycji będzie zbliżona. Od strony kredytobiorców oznacza to, że niższa stopa procentowa nie oznacza wcale niższego kosztu spłaty kredytu, gdyż koszt ten będzie powiększony przez nieuchronny wzrost kursu waluty obcej, z którą powiązany jest kredyt.

Spojrzenie na dane historyczne potwierdza zaś, że kurs CHF nigdy nie był stabilny, lecz przez ostatnie sześćdziesiąt lat rósł nieustannie.

W okresie 1953 – 2017 r. w stosunku do najmocniejszej z analizowanych walut, tj. marki niemieckiej, kurs CHF rósł rocznie o średnio 1,02%, w stosunku do dolara amerykańskiego o 2,74%, funta brytyjskiego o 3,92%, hiszpańskiej pesety o 4,58%.

 

 

Źródło: portal fxtop.com

Oczywiście, istniały okresy, w czasie których poszczególne waluty nie traciły na wartości lub wręcz umacniały się w stosunku do CHF. Jednak stan ten trwał co najwyżej przez kilka lat. W okresie typowym dla kredytu hipotecznego, a więc w okresie 30 – letnim, kurs CHF wzrastał jednak znacząco w stosunku do każdej z walut. Zmiany te były często bardzo wysokie, np. dla USD przeciętnie kurs był wyższy o 71% od kursu z roku zaciągnięcia. Również i dla Polski należy wskazać, że w latach 1990 – 2017 r. kurs CHF wzrósł o 501%, przy średnim tempie wzrostu 7,5% rocznie.

Historia zmian kursów walutowych pokazuje więc, że kredyt powiązany z CHF mógł być opłacalny wyłącznie w krótkim okresie, o ile w tym okresie akurat kurs CHF pozostawał względnie stabilny. Jednak w dłuższym okresie czasu, powiedzmy 20 czy 30 lat, a więc w okresie typowego kredytu hipotecznego, istniało prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że dojdzie do znaczącego wzrostu kursu CHF, a kredyt powiązany z kursem okaże się znacznie droższy w spłacie niż by to wynikało z samego niższego oprocentowania, a nawet droższy w spłacie niż kredyt w walucie krajowej.

Ponieważ trudno uwierzyć, aby specjaliści z banków przygotowujący ten produkt nie znali tendencji na rynku walutowym, to należy uznać, że celowo przemilczeli ten fakt, gdyż inaczej nie znaleźliby chętnych na swój produkt.

Kredytobiorcy idąc do banku po kredyt na zakup nieruchomości nieoczekiwanie weszli do kasyna. Wszystko wskazuje na to, że było to kasyno prowadzone przez szulerów.

————————–

Tekst z drobnymi zmianami został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 28 listopada 2017 r.

11 thoughts on “Frankowicze nie mieli szans…

  1. TN

    Bardzo cenny i ważny artykuł.
    W uzupełnieniu warto może dodać, że w praktyce sytuacja była jeszcze gorsza dla kredytobiorcy niż opisana powyżej. Spowodowane to było mechanizmem w jaki banki zabezpieczały się przed ryzykiem walutowym, czyli zastosowaniem FX Swapów. W dużym skrócie – przy wypłacie kredytów Swapy powodują wzmocnienie złotego, a przy spłacie – gdy zachodzą procesy opisane przez pana doktora – banki są zmuszone do uzupełnienia zabezpieczeń (tzw. collateral), co dodatkowo powoduje wzrost kursu franka. Zjawisko to jest znane i dobrze opisane (np. przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy). Tylko jakoś nikt wcześniej jasno nie poinformował kredytobiorców ;-(

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Na pewno w latach 2006-2008 jeżeli banki na rynku wymieniały CHF na PLN (a w procesach twierdzą, że tak robiły), to spychało to kurs CHF w dół.

      Po roku 2008 nacisk się odwrócił: banki już tylko kupowały CHF na rynku i ich kurs rósł.

      Pytanie tylko na ile to miało znaczenie, wobec skali rynku polskiego a powiązania pomiędzy kursem PLN – EUR – CHF na rynku międzynarodowym.

      Reply
      1. TN

        Panie Mecenasie,
        wydaje mi się, że dla sądu nie jest ważne „na ile to miało znaczenie”, ale że taki proces miał miejsce, sektor bankowy o tym wiedział, i nie był łaskaw poinformować klientów.
        A że wiedział, to mamy całą masę dokumentów. Zarówno polskiego nadzoru, jak i instytucji międzynarodowych. Np:

        Europejska Rady Ds. Ryzyka Systemowego, Zalecenie z dnia 21 września 2011:
        Str. 15, przypis 10 – „Kredyty były w większości denominowane w walucie obcej lub do niej indeksowane […]. Oznacza to, że instytucje sprzedawały środki w walucie obcej, które pozyskali od podmiotu dominującego lub na rynkach hurtowych, bądź w ramach kontraktów swap na rynku kasowym, co prowadziło do presji wzrostowej na waluty krajowe.”
        Str. 17 – „Gdy na runku obligacji i swapów pojawiły się gwałtowne zaburzenia i doszło do wyschnięcie tych rynków, banki miały trudności z odnowieniem krótkoterminowych swapów walutowych. W dodatku wraz z deprecjacją walut krajowych miejscowe banki musiały spełniać́ wyższe wezwania do uzupełnienia depozytów zabezpieczających z tytułu zawartych przez siebie swapów, przez co rosło ich zapotrzebowanie na płynność́ w walutach obcych.”
        https://www.esrb.europa.eu/pub/pdf/recommendations/2011/ESRB_2011_1.pl.pdf?5abead33dd8b58fbe5504c5c0696959e

        Albo:
        Międzynarodowy Fundusz Walutowy – FX Swaps: Implications for Financial and Economic Stability, str. 18:
        “The bank then sells the FX in the spot market in exchange for domestic currency to close the open FX exposure, potentially STRENGTHENING the domestic currency.
        Upon the maturity of the FX swap contract, the bank would sell domestic currency in the spot market in exchange for FX – potentially WEAKENING the domestic currency – to repay the FX to, and receive domestic currency from the counterparty.”
        https://www.imf.org/external/pubs/ft/wp/2010/wp1055.pdf

        Wyjaśnić jeszcze trzeba, że banki nie tylko kupują franki, gdy trzeba zwrócić / rozliczyć drugą nogę Swapa, ale w przypadku kazdego wzrostu kursu tej waluty. Bo deal jest taki, że jak kurs franka rośnie, to ilość złotych przekazana przez bank w pierwszej nodze nie jest już równoważna ilości otrzymanych franków. Zatem „na cito” bank musi dopłacić kontrpartnerowi tyle franków, aby kapitały wymienione w pierwszej nodze się zrównoważyły. Jest to element zabezpieczenia transakcji Swap, tzw. Collateral. Niestety taka nagła potrzeba zakupu przez bank pewnej ilości franków na rynku, gdzie już kurs jest wysoki, powoduje dodatkowy wzrost kursu. I o tym wspominają m.in. wymienione wyżej źródła.

        Reply
  2. Marek

    bo CHF był stabilny wobec €, tego pilnował SNB – proszę zamieścić wykres CHF/EUR.
    Proszę nie zapominać, że szybko € miało byc naszą walutą.

    Reply
    1. Jacek Czabański Post author

      Nie do końca. Kurs CHF historycznie rósł też wobec DEM (a EUR jest słabszą walutą niż kiedyś DEM).

      Reply
    2. TN

      Porównanie do Euro jest o tyle nietrafione, że:

      1) Euro jest walutą jest stosunkowo młodą (2002), a jej wartość jest niejako sztucznie kontrolowana (w jednym worku i Niemcy i Grecja z Portugalią);

      2) Przez te kilkanaście lat kurs franka względem Euro umocnił się o 38%, za:
      https://www.finanzen.net/devisen/schweizer_franken-euro-kurs – zakres „MAX”

      3) Polska miała bardzo ambiwalentny stosunek do chęci wprowadzenia euro.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Euro_w_Polsce
      Jedyny twardy dokument, ale bardzo lakoniczny w swojej formie, to tzw. ” Mapa drogowa przyjęcia euro przez Polskę” z października 2008.
      http://www.mf.gov.pl/documents/764034/1432744/2_Mapa_Drogowa_28_10_2008.pdf
      Ale w tym wypadku miałem wrażenie że rząd Tuska (a właściwie „Vincent”, reprezentujący lobby bankowe), próbował podtrzymać falę kredytów „walutowych”, gdy w kryzysie gasło już nimi zainteresowanie.

      Reply
  3. Hocest

    Ale najgorsze w tym wszystkim, to fakt, że sędziowie tego nie zrozumieją i nie wgłębiają się tak bardzo w tę problematykę. Często po prostu nie rozumieją produktów bankowych typu kredyt, akredytywy czy gwarancje, nie mówiąc już o opcjach i całym rynku FX. Ale mimo to, na siłę starają się wymyślać pogmatwane argumentacje typu stosowanie zwyczaju – art. 41 pra2a wekslowego- czy ta słynna już teoria salda, którą popisał się Sąd Okręgowy w Warszawie w dwóch ostatnich wyrokach. Co się tyczy tej teorii sald to nawet pełnomocnicy banku nie mają wątpliwości, że wyrok nie utrzyma się w II instancji. Tylko po co eksperymentować na frankowiczach ?

    Reply
  4. Marek

    Myślę, że nawet gdyby tylko zadziałał parytet stóp procentowych, to nie byłoby tak źle… Ale przy okazji tych pseudokredytów banki zakładały pozycje walutowe, które w istocie były operacjami sprzedaży waluty CHF z obietnicą jej odkupienia w przyszłości. A ponieważ działo się to w całej Europie Środkowo-Wschodniej, to nie mogło się to dobrze skończyć dla kredytobiorców, którzy nie mieli o tym zielonego pojęcia o tym, w co pakują ich banki.

    Reply
  5. JW

    Korzystając z historii otrzymanej z mBanku (kwot pobranych przez bank z mojego konta rat kapitałowo-odsetkowych w PLN, przeliczanych kursem CHF kredytodawcy w poszczególnych miesiącach) przeprowadziłem obliczenie faktycznego oprocentowania dla kredytu 200.000 zł. udzielonego w 2006 r. na 14 lat, z którego to obliczenia wynika, że o ile w pierwszych miesiącach spłaty, oprocentowanie zadysponowanego kapitału w PLN było zbliżone do deklarowanego oprocentowania określonego w harmonogramie w CHF (w granicach 3%), to po spadku do 1,25% w lipcu i sierpniu 2008 r. oprocentowanie „wystrzeliło” do ok.8% w II kwartale 2009, do 12,5% na przełomie 2011/2012, do 15,6% w połowie 2015 r., do 16,3% na początku 2016 r. W III kw.2017 r. zaś zmalało do 12%. Suma kosztów odsetkowych w analizowanym okresie wyniosła 128,3 tys.zł. (znacznie więcej, niż w teoretycznie możliwym „czystym” kredycie złotówkowym), zaś spłacony kapitał 142,3 tys.zł.
    Nie należy więc wierzyć tym którzy piszą, że kredyt indeksowany był/jest tańszy. Banki zaprojektowały go po to, by więcej zarobić, lecz niestety o niewygodnych szczegółach „zapomniały” nam powiedzieć.
    JW

    Reply
  6. a.s.

    „Nasz” bank w odpowiedzi na pozew pozwolił sobie na taki oto zabieg:
    -twierdzi, że „pracownicy banku informowali o historii kursu chf”, przy czym NIE stwierdza, iż informacja ta dotyczyła ponad 10 lat wstecz, ponieważ dobrze wie, że tak nie było (bank uwzględniał wyłącznie zalecenia KNF, a te nie przewidywały stosowania do symulacji danych z tak odległych lat);
    -następnie przy pomocy wykresów pełnomocnik banku wykazuje, jak zmieniał się kurs aż od 1990r.
    Czy nie należałoby tak skonstruowanej odpowiedzi na pozew potraktować jako przyznanie się banku do niewłaściwego informowania o ryzyku, skoro pełnomocnik banku wykazuje, jak daleko wstecz powinna sięgać analiza, aby informacja o ryzyku była pełna, a ona tak daleko nie sięgała?
    Myślę, że warto też wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie – bank uzyskuje oświadczenie kredytobiorcy o świadomości ryzyka wzrostu zobowiązania po wprowadzeniu go w błąd co do możliwego wzrostu kursu,ponieważ klient, mający zaufanie do instytucji, sądzi, że informacja jest rzetelna i zgodna z najlepszą wiedzą profesjonalisty, a tak w istocie nie jest.

    Reply
    1. JW

      „Czy nie należałoby tak skonstruowanej odpowiedzi na pozew potraktować jako przyznanie się banku do niewłaściwego informowania o ryzyku, skoro pełnomocnik banku wykazuje, jak daleko wstecz powinna sięgać analiza, aby informacja o ryzyku była pełna, a ona tak daleko nie sięgała? Myślę, że warto też wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie – bank uzyskuje oświadczenie kredytobiorcy o świadomości ryzyka wzrostu zobowiązania po wprowadzeniu go w błąd co do możliwego wzrostu kursu,ponieważ klient, mający zaufanie do instytucji, sądzi, że informacja jest rzetelna i zgodna z najlepszą wiedzą profesjonalisty, a tak w istocie nie jest.”

      No właśnie. To typowo blankietowe oświadczenie nie ma żadnej wartości dowodowej. Bank, który się na nie powołuje powinien przed sądem udowodnić zakres i stopień szczegółowości informacji o ryzykach, które przekazał kredytobiorcy przed zawarciem umowy. A który bank może to wiarygodnie zrobić, nie mając nagrań z rozmów z kredytobiorcą ani notatek czy protokołów z podpisami obu stron ?
      JW

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *